Śmierć strażaka w Białym Dunajcu. Akt oskarżenia trafił do sądu

3 tygodni temu

Po ponad dwóch latach od tragicznych wydarzeń w remizie Ochotniczej Straży Pożarnej w Białym Dunajcu sprawa śmierci 25-letniego Pawła Ziętkowicza trafiła do sądu. Prokuratura Rejonowa w Zakopanem skierowała akt oskarżenia przeciwko 37-letniemu Władysławowi M., któremu zarzucono nieumyślne spowodowanie śmierci strażaka oraz spowodowanie obrażeń ciała.

Akt oskarżenia został skierowany do Sądu Rejonowego w Zakopanem 30 września 2026 roku, o czym Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu poinformowała 5 października. To kolejny etap postępowania dotyczącego tragedii, do której doszło 1 sierpnia 2024 roku podczas spotkania druhów w budynku OSP w Białym Dunajcu. Jak ustalili śledczy, uczestnicy spotkania spożywali alkohol, a pomiędzy Władysławem M. i Pawłem Ziętkowiczem doszło do sprzeczki, która przerodziła się w szarpaninę. Według prokuratury 37-latek zadawał młodszemu mężczyźnie uderzenia, a w wyniku jednego z nich strażak przewrócił się i uderzył głową o betonową posadzkę.

Po zdarzeniu Władysław M. odprowadził 25-latka do domu, jednak ten postanowił wrócić w okolice remizy. Kilkanaście minut później matka i siostra znalazły go nieprzytomnego w zaroślach. Paweł trafił najpierw do szpitala w Zakopanem, a następnie do Nowego Targu, gdzie przeszedł operację. Pomimo wysiłków lekarzy jego życia nie udało się uratować. Zmarł 11 sierpnia 2024 roku. Sekcja zwłok wykazała ostry krwiak podtwardówkowy oraz masywny obrzęk mózgu, które w połączeniu z następową niewydolnością wielonarządową doprowadziły do śmierci strażaka. Stwierdzono również inne obrażenia, w tym rany wargi, obrażenia kończyn oraz złamanie nadgarstka.

Istotne znaczenie dla ustalenia przebiegu wydarzeń miały nagrania monitoringu, dokumentacja medyczna oraz opinie biegłych. Na podstawie zgromadzonego materiału śledczy ustalili, iż obrażenia głowy, które doprowadziły do śmierci Pawła, powstały wskutek upadku i uderzenia o twarde podłoże. W toku postępowania Władysław M. został zatrzymany i usłyszał zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci oraz spowodowania obrażeń naruszających prawidłowe funkcjonowanie organizmu na okres przekraczający siedem dni. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił składania wyjaśnień. Zastosowano wobec niego dozór policji, zakaz opuszczania kraju oraz poręczenie majątkowe. Według prokuratury 37-latek nie był wcześniej karany sądownie.

Sprawę śmierci Pawła Ziętkowicza od początku opisywaliśmy na naszym portalu. Przez długi czas postępowanie nie przynosiło rozstrzygnięć, co budziło ogromne emocje wśród bliskich zmarłego strażaka. W sierpniu 2025 roku, w pierwszą rocznicę tragicznych wydarzeń, rodzina zapowiedziała protest pod hasłem „Sprawiedliwość dla Pawła Ziętkowicza”, zwracając uwagę na przedłużające się śledztwo i brak zarzutów pomimo zabezpieczonych nagrań oraz zeznań świadków. Dopiero w lipcu 2026 roku prokuratura poinformowała o postawieniu zarzutów jednej osobie.

Teraz sprawa będzie rozpatrywana przez sąd, który oceni zgromadzony materiał dowodowy i rozstrzygnie o odpowiedzialności oskarżonego. Władysław M. pozostaje niewinny w świetle prawa do czasu ewentualnego wydania prawomocnego wyroku.

Idź do oryginalnego materiału