Niebezpieczne listy trafiają do Polaków. Wyglądają jak urzędowe pisma, a mogą kosztować fortunę. Jest pilne ostrzeżenie

1 godzina temu

Do Polaków mogą trafiać niebezpieczne wiadomości i listy, które na pierwszy rzut oka wyglądają jak oficjalna korespondencja od państwowych instytucji. Oszuści wykorzystują strach przed mandatem, zaległością podatkową lub konsekwencjami prawnymi, aby skłonić odbiorców do zapłaty albo ujawnienia poufnych danych. Główny Inspektorat Transportu Drogowego wydał 20 października ostrzeżenie dotyczące fałszywych wezwań związanych z wykroczeniami drogowymi. Niebezpieczeństwo jest szczególnie duże, ponieważ przestępcy wykorzystują również tradycyjne listy.

Fot. Shutterstock

Niebezpieczna korespondencja. Oszuści podszywają się pod urzędników

Wygląda jak oficjalne wezwanie. Dotyczy rzekomego wykroczenia, może zawierać informacje o konieczności zapłaty i sugerować, iż sprawą zajmuje się państwowa instytucja.

Taki dokument może wzbudzić niepokój choćby u osoby, która na co dzień zachowuje ostrożność.

Główny Inspektorat Transportu Drogowego poinformował o działaniach oszustów podszywających się pod instytucję odpowiedzialną między innymi za obsługę wykroczeń rejestrowanych przez fotoradary.

Przestępcy rozsyłają fałszywe wiadomości dotyczące rzekomych mandatów.

Co istotne, nie ograniczają się do SMS-ów i poczty elektronicznej.

GITD potwierdził, iż do właścicieli pojazdów kierowane są również fałszywe listy.

Oznacza to, iż zagrożenie nie dotyczy wyłącznie osób korzystających z internetu.

Mandat za wykroczenie, którego nie było. Tak działa oszustwo

Jednym z wykorzystywanych pretekstów są rzekome przekroczenia prędkości zarejestrowane przez system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym CANARD.

Oszuści informują odbiorców o konieczności uregulowania należności.

W ostatniej kampanii pojawiły się między innymi wiadomości dotyczące odcinkowego pomiaru prędkości na remontowanym fragmencie autostrady A2 między Warszawą a Łodzią.

GITD zwrócił uwagę na najważniejszy szczegół: wskazany w wiadomościach system odcinkowego pomiaru prędkości nie był jeszcze uruchomiony.

To oznacza, iż informacja o zarejestrowanym przez niego wykroczeniu była fałszywa.

Przestępcy liczą jednak na to, iż odbiorca nie będzie weryfikował szczegółów i zapłaci z obawy przed konsekwencjami.

Jest jedna ważna różnica. Prawdziwy urząd nie wysyła takich SMS-ów

GITD wyjaśnia, iż korespondencja dotycząca wykroczeń obsługiwanych przez CANARD jest przekazywana oficjalnymi kanałami.

Instytucja wykorzystuje tradycyjną korespondencję listowną za pośrednictwem Poczty Polskiej oraz dedykowany portal eBOK.

Nie wysyła natomiast SMS-ów z linkami do opłacenia mandatów.

Jeżeli więc kierowca otrzyma wiadomość tekstową z żądaniem natychmiastowej zapłaty za rzekome wykroczenie z fotoradaru, powinien potraktować ją jako sygnał alarmowy.

Jednocześnie trzeba pamiętać, iż sam papierowy list nie stanowi gwarancji autentyczności.

Przestępcy mogą przygotować dokument przypominający urzędowe wezwanie.

Dlatego każdą podejrzaną korespondencję warto zweryfikować bezpośrednio w instytucji, która rzekomo ją wysłała.

Nie tylko mandaty. Oszuści podszywają się także pod skarbówkę

W ostatnich tygodniach ostrzeżenia publikowała również Krajowa Administracja Skarbowa.

19 października Izba Administracji Skarbowej w Katowicach poinformowała o fałszywych e-mailach dotyczących rzekomej konieczności korekty plików JPK_VAT.

Oszuści podszywają się pod Ministerstwo Finansów i administrację skarbową.

Próbują zdobywać dane osobowe, numery rachunków bankowych oraz hasła do poczty elektronicznej.

Wiadomości zawierają odnośniki prowadzące do niebezpiecznych stron albo podejrzane załączniki.

KAS podkreśla, iż autentyczne powiadomienia dotyczące JPK_VAT nie zawierają linków służących do logowania.

To szczególnie istotne dla przedsiębiorców, którzy regularnie otrzymują korespondencję związaną z rozliczeniami podatkowymi.

Fałszywe pisma mogą wyglądać bardzo wiarygodnie

Przestępcy wykorzystują nazwy państwowych instytucji, urzędowy język i symbole kojarzące się z administracją publiczną.

Celem jest stworzenie wrażenia, iż odbiorca ma do czynienia z autentycznym wezwaniem.

Mechanizm często opiera się na presji czasu.

Odbiorca może zostać poinformowany o konieczności natychmiastowej zapłaty, wyjaśnienia sprawy albo potwierdzenia danych.

Takie żądania mają ograniczyć czas na spokojne sprawdzenie informacji.

W rzeczywistości mogą prowadzić do utraty pieniędzy lub przejęcia poufnych informacji.

Otrzymałeś podejrzany list? Tego lepiej nie robić

Przede wszystkim nie należy automatycznie wykonywać poleceń zawartych w piśmie.

Jeżeli dokument dotyczy mandatu, warto sprawdzić sprawę dzięki oficjalnych kanałów GITD i CANARD.

Nie należy korzystać z numerów telefonów ani adresów internetowych podanych w podejrzanej wiadomości bez wcześniejszego zweryfikowania ich autentyczności.

W przypadku korespondencji dotyczącej podatków można skontaktować się z infolinią Krajowej Administracji Skarbowej pod numerem 22 330 03 30.

Jeżeli podejrzana wiadomość zawiera link, nie należy go otwierać ani podawać danych logowania do bankowości.

Osoby, które przekazały przestępcom dane finansowe, powinny jak najszybciej skontaktować się ze swoim bankiem.

Urzędy ostrzegają. Jeden pochopny ruch może mieć poważne konsekwencje

Najnowsze komunikaty państwowych instytucji pokazują, iż oszuści przez cały czas wykorzystują zaufanie Polaków do oficjalnej korespondencji.

Szczególnie niebezpieczne są wiadomości, które łączą urzędowy wygląd z żądaniem szybkiej zapłaty lub ujawnienia poufnych danych.

Najważniejsze ostrzeżenie: fałszywe wezwania mogą przychodzić nie tylko SMS-em lub e-mailem, ale również tradycyjnym listem. Zanim zapłacisz rzekomy mandat albo przekażesz dane, sprawdź autentyczność dokumentu bezpośrednio we właściwym urzędzie.

Źródła: Główny Inspektorat Transportu Drogowego, komunikat z 20 października 2026 roku; Krajowa Administracja Skarbowa, komunikat z 19 października 2026 roku.

Idź do oryginalnego materiału