Pozostałe zgony

Prawo, jak oni je rozumieją
Szukanie prawdy to trudne zadanie. Ile osób zamordowano na Kalkówce?
Wybuchł skandal. Wieczorem zatrzymano policjanta. Jest błyskawiczna akcja prokuratury
Kibice Cracovia pamiętali o 15. rocznicy śmierci Tomasza C., ps. „Człowiek”
Makabryczne odkrycie w Warszawie. Dwie osoby zamarzły w zrujnowanym domu?
Tak mogło wyglądać królewskie wesele w "Grze o tron". Zamiast tego były "krwawe gody"
Fajbusiewicz wraca do spraw sprzed lat. Milioner zlecił zabójstwo chłopaka córki
Kolejne ofiary "cichego zabójcy" pod Włocławkiem. Nie żyją matka i córka
W piwnicy Le Constellation było pełno nielegalnych fajerwerków. Bar stał na bombie
Prywatne śledztwo w sprawie śmierci komorniczki z rąk byłego klienta. Co ustalił mąż pani Ewy?
Nie żyją matka i córka. Tragedia koło Włocławka
Smycz pękła. ICE wchodzi wszędzie, a Trump wysyła sygnał: nie pytaj, podporządkuj się. Oto jak na amerykańskich ulicach rodzi się gestapo
Co się stało w Minneapolis? Analiza wideo rzuca nowe światło
Wszystkie chwyty dozwolone Rodzina zgromadziła się w komplecie. Pretekstem była, jak zawsze, sprawa finansowa, choć oficjalnie chodziło o rodzinny obiad. Luba, córka babci Tosi i mama Kati z Arkiem, przebierała w dłoniach babcine chusteczki, w które starsza pani zwykła zawijać pieniądze… Babcia już nie była zdolna rozporządzać swoimi oszczędnościami, nic już nie pamiętała i nikogo nie poznawała, ale Luba – z dawnego przyzwyczajenia – układała jej emeryturę w te same chusteczki. – No proszę – lamentowała Luba, zwracając się do rodziny – Znowu zginęły! Dziesięć tysięcy, nie mniej! Nie mogłam się pomylić, sama liczyłam! Gdzie te pieniądze znikają? Mamo, pamiętasz, ile tam było? Babcia Tosia odwróciła się, ale nie do córki, a do portretu zmarłego męża. – O, Piotruś… Jak tu pięknie… – spojrzała na wnuczkę Żenię – A ty, wnuczko, nie częstuj się moimi cukierkami, one są dla gości… A Arek gdzie? W szkole? Luba zwinęła tysiączki. Mama oczywiście nie pamiętała sumy, ale Luba była pewna – ktoś kradnie. To absurd, bo do domu wpadają tylko swoi, ale na pewno ktoś kradnie! I to komu! Bezbronnemu staruszkowi… Przyjechał Arek, o którym właśnie wspominała babcia. – A wy co tu siedzicie, jak na stypie? – zapytał, odkładając kluczyki do auta. Jego matka zaszlochała: – Areczku, nieszczęście! Pieniądze! Babci znowu zginęły… Od miesięcy odkładam jej emeryturę do tej szafki… Ktoś kradnie! Arek z wyższością rozejrzał się po zebranych. Jego mama ufała wszystkim, on nikomu. – Pieniądze, mówisz? Znikają? – zmrużył oczy – Ja chyba wiem, gdzie one znikają! Wyszedł do przedpokoju i przyniósł pasiastą torbę Kati. Nie zdążyła choćby zareagować, gdy Arek rozpiął zamek, zignorował protesty matki i wysypał zawartość na stary ceratowy obrus. Wytoczyły się: pomadka, klucze, lusterko i… pieniądze. Sporo pieniędzy. Sterta pomiętych, ale dobrze rozpoznawalnych banknotów. Pięć tysięcy złotych w pięćsetkach. – No, patrzcie! – zawołał Arek, pokazując banknot – Gdy przechodziłem, torba wypadła, podnoszę, a tam… pięćsetki! I jakie znajome pięćsetki! Ciocia Halina, która właśnie jadła sałatkę, aż się zakrztusiła. Na każdym banknocie po bliższym przyjrzeniu się widać było cienką niebieską kreskę po długopisie. – A pamiętacie, – ciągnął Arek – jak miesiąc temu, kiedy mama liczyła pieniądze, Wojtek machnął po nich długopisem? To właśnie te. Te pięćsetki z babcinej emerytury. Wszyscy spojrzeli na Katię. Katka, dotąd jak posąg, drgnęła. – Arek, co ty wyprawiasz? – Ja? – oburzył się – Ja niczego nie zrobiłem! Torba spadła, podnoszę, patrzę – pieniądze! Bardzo znajome! Katka zrozumiała, iż nie czas atakować Arka. Musi się tłumaczyć. – To nie ja! – wykrzyknęła, potrącając stół. choćby babcia zwróciła się w jej stronę. – Kto tak hałasuje? – zapytała Tosia – Gdzie są moje kapcie? Wszyscy mieli oczy jak spodki. – Katka, córuś – odezwała się Luba – Jak mogłaś? Przecież pracujesz, ja ci pomagam… Jak można okradać babcię? – Mamo, to nie ja! Ja nic nie zabrałam! – A kto? – przeszyła ją wzrokiem Arek – Ty jedna tu ciągle bywasz, opiekujesz się babcią, sama mówisz. Inni nie mają dostępu. Mama mógłby, ale nie ruszyłaby tych pieniędzy. Zostajesz ty. Katka cofała się, jakby mieli ją zaraz pobić. – Przysięgam, niczego nie dotykałam! Patrzyła na matkę, licząc na zaufanie, ale Luba patrzyła na nią jak na potwora. – Kłamiesz – wyszeptała Luba – Jak mogłaś… – Kocham babcię! – Katka rozpłakała się – Przecież przyjeżdżałam, żeby jej pomóc! Naprawdę nie brałam tych pieniędzy! Logika jednak była nieubłagana. Pieniądze wypadły z jej torby. Innych podejrzanych brak. – Wszystko jasne – podsumował Arek – Szkoda, Katka. Naprawdę szkoda. Mogłaś poprosić – pomoglibyśmy. Ale kraść staruszce… Tego się po tobie nie spodziewałem. Tego wieczoru Katkę wyrzucono z domu. Jej życie przewróciło się do góry nogami. Nikt jej nie zrozumiał, nikt nie chciał wysłuchać. Mama po ochłonięciu prosiła rodzinę o łagodność, ale… – Nie trzeba jej tu więcej, Luba – syczała ciocia Halina przez telefon – Wyobrażasz sobie ten wstyd? Mama może już nic nie pamięta, ale jakby się dowiedziała, w co się zmieniła Katka… Luba słuchała. Prawie przestała rozmawiać z córką. Odbierała jej telefony krótko: zajęta, potem, nie teraz. Katka próbowała walczyć. Dzwoniła z różnych numerów, ale gdy poznawali jej głos, przerywali rozmowę. Rozpoczęła własne „śledztwo”, bez skutku – nikt nie chciał jej słuchać, do babci nie mogła wejść. Udało jej się wyciągnąć na rozmowę tylko mamę. – Mamo, proszę – Katka niemal błagała – Wiem, iż to brzmi jak wymówka, ale przysięgam, to nie ja! Dlaczego mi nie wierzysz? Mamie było ciężej niż innym. W końcu – to jej córka. – Katka… mnie samej jest ciężko. Ale pieniądze były u ciebie. Nie rozmawiajmy o tym więcej. Gdyby widziałam to tylko ja, może byśmy jakoś się dogadały. Ale rodzina ci tego nie zapomni… Jak i ja. Babcia tyle dla ciebie zrobiła. – Ale ja nic nie zrobiłam! Może wypadły wcześniej? Może z innej torby? Może ktoś inny… – Przestań! – ucięła mama – Jesteś moją córką i chce mi się wierzyć, ale fakty! Fakty mówią, iż to twoja wina! Z tym oskarżeniem Luba gwałtownie odeszła, zostawiając Katkę na zimnie. choćby nie pozwolono jej pożegnać się z babcią… Katka poczekała, aż sytuacja się uspokoi, aż wszyscy rozjadą się do domów, i pojechała do mieszkania babci, licząc, iż jest tam jej mama. Czasem rozmawiały, więc może tym razem… Ale zastała tam Arka. Był wysoki, musiała zadrzeć głowę, by spojrzeć mu w oczy. Może to i lepiej… – Arek – poprosiła Katka – Porozmawiajmy. Ostatni raz. – Kath, przez cały czas liczysz na odzyskanie dobrego imienia? Już po wszystkim – powiedział brat – Przyznaj się. Może ci wybaczą. Ale Katka nie zwykła przepraszać za coś, czego nie zrobiła. – Nie. Muszę znać prawdę. Może wtedy się pomyliłeś? Może pieniądze wypadły z innej torby? Z kieszeni? Przypomnij sobie… Nagle twarz Arka stężała. – Pomyliłem? Katka, naprawdę jesteś taka naiwna? – pochylił się – Oczywiście, iż wiem, iż nie kradłaś. Sam ci te pieniądze podłożyłem do torby. Aż ją zamroczyło. – Co? – wyszeptała tylko. – Tak. – Po co? – nie mogła uwierzyć – Po co to zrobiłeś? Pozbyłem się konkurentki. – W walce o spadek, siostrzyczko, wszystkie chwyty dozwolone. Babcia miała góra pół roku życia, sama widziałaś. A mieszkanie już przepisane na mamę, by nie było problemów u notariusza. Tutaj zaczął się problem. Mama… sentymentalna jest. Chciała oddać mieszkanie tobie. Katka przez cały czas nic nie pojmowała. – Ale dlaczego? – Bo, kochana Katko – ironizował dalej – każdej nocy do babci przyjeżdżałaś. Karmiłaś ją, sprzątałaś, czytałaś bajki, których i tak nie rozumiała. Wnuczka-marzenie. Mama to widziała, topniała. Uważała, iż zasłużyłaś… A ja nie? Ja nie jestem wnukiem? Mnie się nie należy? Postanowiłem więc się z tobą zmierzyć. – Nie robiłam tego dla mieszkania! – krzyknęła Katka, jego wyznanie tylko spotęgowało ból – Robiłam to dla babci! Kochałam ją! Parsknął śmiechem. – Nie ściemniaj, Katka. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Ty chciałaś zrobić z siebie biedną, troskliwą dziewczynkę. A ja cię przechytrzyłem. 1:1. Skoro Katka milczała, sam podsumował. – Teraz – dokończył – jesteś złodziejką. Mama mi wybaczy, bo jestem dobrym synem. Ty jesteś stracona. I mieszkanie jest moje, bo nie możesz choćby wejść do tego domu bez awantury. – Jesteś… – szepnęła Katka. – No, cóż. Tak bywa. Cześć, siostrzyczko. Spadek załatwiony. Otworzył drzwi. Katka nie ruszyła się z miejsca. Prawda, mieszkanie by się jej przydało – wynajem drogi, własne nieosiągalne. Ale to dla babci jeździła. Pamiętała, jak Tosia, choćby w otępieniu, pogładziła ją po policzku i powiedziała: „Dziękuję, iż przyszłaś, kochanie. Jesteś jak mój Piotruś”. A teraz, by odzyskać dobre imię, musiałaby udowodnić, iż Arek kłamie. Ale jak? Nie da się. Wyszła z domu, zamknęła za sobą drzwi. Już za rok nikt nie będzie pamiętał, iż nie była złą osobą. Wszyscy zapamiętają tylko jedno: Katka ukradła pieniądze umierającej babci. Arek już wygrał. I świętował to zwycięstwo. Wszystkie chwyty dozwolone.
Żarty się skończyły. Urząd Skarbowy prześwietla przelewy, jeden błąd i stracisz majątek
Skazany w Ostrołęce na dożywocie wystąpił w serialu dokumentalnym. "Jest sprawa, jest kara"
Rozesłała prośby o blika. Mąż się nie zawahał i… stracił pieniądze
Egzekucje wstrzymane. Trump zmienia ton wobec Iranu
Nastolatek został wciągnięty w zbrodnię. "Działał pod przymusem"
Podsumowali, ilu żołnierzy zginęło w akcji zatrzymania Maduro
Matka podejrzanego o zabójstwo straci dom za hejt?
Tragedia w Chełmnie. Cztery życia odebrane przez „cichego zabójcę”
Wojciech Hann nie żyje. Tragiczne okoliczności śmierci bankowca
Szalony pościg w Warszawie. 24-latek wyrzucił sejf pełen pieniędzy
Unijne zarządzanie kryzysem
Tajemnicze zgony. Znaleziono drugie ciało na tej samej posesji
Zegar tyka dla milionów Polaków. W tych miastach wielka płyta rozpadnie się najszybciej!
Mąż Ewy Kochańskiej wciąż walczy. Co udało mu się ustalić?
Dwie ofiary zawalonej hali. Biegły ustalił przyczynę katastrofy
Mama i trójka dzieci nie żyją. Służby przekazały pilne ustalenia
Zabił partnera matki, bo nie akceptował ich związku
Morderstwo, które nie daje o sobie zapomnieć. Kto zabił Iwonę?
Ofiara uraziła oskarżonego, skończyło się śmiercią. „Biłem, ale nie chciałem zabić”
Atrakcyjna oferta okazała się pułapką. 32-latka przelała ponad 35 tysięcy złotych za ładowarkę
Sprzedaż klocków Lego zakończyła się oszustwem – mieszkanka gminy Bodzechów straciła ponad 4 tys. zł
Nie żyje kobieta, jej partner przyznał się do zabójstwa
Ujawnili przyczyny katastrofy samolotu UPS. Boeing znał tę wadę od lat
Tragedia w Chełmnie. Prokuratura bada przyczyny śmierci rodziny
Dramatyczne sceny w parku. Zmusili 14-latkę do klękania, wszystko nagrali
Nie żyje matka i troje dzieci. Ruch prokuratury po tragedii w kamienicy
Nie żyje matka i troje dzieci. Co się stało w kamienicy?
Wyrzucił sejf w trakcie pościgu. Policja nie dała się nabrać
Niedzielny tata. Opowieść Gdzie jest moja córka? – powtórzyła Olesia, czując jak zęby jej dygoczą, nie wiadomo czy ze strachu, czy z zimna.
Szokujące doniesienia z Iranu. Władze żądają wysokich opłat za wydanie ciał
Trzyosobowa rodzina uniknęła tragedii. "Cichy zabójca" zaatakował
Jest pierwszy wyrok dla byłego prezydenta Korei. przez cały czas grozi mu śmierć
Cichy zabójca w okresie grzewczym. Jak rozpoznać zatrucie czadem?
W środę, 28 stycznia 2026 r., przypada 82. rocznica mordu dokonanego przez Niemców na 20 mieszkańcach Topoli oraz okolicznych miejscowości.
Tragedia w polskim mieście. Nie żyje matka i trójka jej dzieci. Ujawniono nowe informacje
Podczas ucieczki wyrzucił z auta sejf z gotówką. 24-latka szukali w sprawie próby zabójstwa w hotelu