Kradzieże

3 ogłoszenia / branimir
Masz konto w PKO BP? Sprawdź skrzynkę, zanim będzie za późno. Bank rozsyła pilne ostrzeżenie o „czyszczeniu” rachunków
Jeden SMS do kuriera i tracisz prawo do odszkodowania. Plaga kradzieży spod drzwi
Wbiegli i ukradli kilkanaście par butów
Złodzieje kochają te samochody. Tę markę wybierają najczęściej. Jest coraz gorzej
Ukradł rower za 1300 zł! Policja publikuje nagranie – rozpoznajesz tego mężczyznę?! [FILM]
Gdy napisałam na białej kartce „Rezygnacja – Maria Iliyeva”, nie zrobiłam tego z słabości. Zrobiłam to, ponieważ miałam już plan.
Możesz płacić czyjeś rachunki. Dlaczego licznik główny w bloku nigdy nie zgadza się z mieszkaniowymi?
13-latek zatrzymany za serię kradzieży sklepowych
Nie dość, iż miał zakaz, to jeszcze przyjechał na stację ukraść paliwo
Nie dość, iż złamał zakaz, to jeszcze przyjechał na stację ukraść paliwo
Zakładał lekarski kitel i okradał pacjentów. Wpadł po serii kradzieży i usłyszał 14 zarzutów
Miały być paczki na święta dla dzieci. Fundacja pod lupą prokuratury
Kreatywność oszustów nie zna granic. Teraz grają „na Poradnik Bezpieczeństwa”
Ukradli koledze kartę i kupowali złoto w lombardzie
Poszukiwany: Zbigniew Ziobro
Czy masz nieważny dowód osobisty? Sprawdź datę – unikniesz problemów i kary!
Sektor mleczarski na granicy. Nie wszyscy przetrwają
Najczęściej kradzione samochody w Polsce. Znamy nową "czarną listę"
Oszustwo na pellet. Złodzieje nie próżnują!
Okradała firmę. Łup zastawiała w lombardach
Wiadomo, co stało się z koroną skradzioną z Luwru. Muzeum pokazało zdjęcia
Mikołów: Polsko-ukraiński duet okradał swojego kolegę
Seryjny złodziej i mistrz kamuflażu ujęty przez policjantów z Poznania
Udawał lekarza, okradał pacjentów i personel szpitala
Ten jeden błąd przy płaceniu kartą może cię kosztować 500 zł zamiast 50
38 zarzutów i ponad 250 000 zł strat – finał sprawy zatrzymania oszusta internetowego
Przyłapany na kradzieży 18-latek zaatakował ochroniarza sklepu
Tarnów: Ukradł rower! Poznajesz go?
Skradziony bus z Zabrza odnaleziony w Chełmku. Policja oddała go właścicielowi
38 zarzutów i ponad 250 tysięcy złotych strat
Mikołowscy policjanci rozpracowali sprawę kradzieży z włamaniem
Skradziony portfel i „gorączka złota”. 26 zarzutów dla duetu z Mikołowa
Luwr pokazał zdjęcia korony cesarzowej Eugenii zniszczonej przez włamywaczy
Podejrzani o rozbój z użyciem noża, w rękach łódzkich policjantów
GTA w Hecznarowicach: ukradł Ursusa i ruszył w szaleńczą ucieczkę
18 zarzutów za kradzież z włamaniem
Napadli na stację paliw i uciekli. Po drodze gubili monety
Lecą kolejne głowy w SOP. Ustalenia RMF FM
„Wszyscy kradną TV”. Pirackie dekodery z Chin podbijają Amerykę
Nowa kampania hakerska. Ataki w 37 krajach. "Grupa działająca z Azji"
Pościg w Krakowie. Do akcji wkroczyła Straż Miejska
Szajka złodziei przyjeżdżała z Warszawy okradać domy
Zuchwała kradzież w Luwrze. Znamy dalsze losy korony cesarzowej Eugenii
Ukradł alkomat z placówki pomocowej. Znaleziono go w lombardzie
Tymczasowy areszt dla 23-latka, który oszukał dwie seniorki, a trzecia dała mu pocięte gazety zamiast gotówki
Luwr ujawnił losy uszkodzonej korony cesarzowej Eugenii
Wszystkie chwyty dozwolone Rodzina zebrała się w komplecie. Powód spotkania, jak zwykle, miał podłoże finansowe, choć ukrywał się pod przykrywką rodzinnej kolacji. Luba, córka babci Tosi i mama Katii z Arkiem, przewracała w rękach babcine chusteczki, w które seniorka zawsze zawijała pieniądze… Babcia już nie potrafiła zarządzać swoimi pieniędzmi, niczego nie pamiętała i nikogo nie poznawała, ale Luba ze starego przyzwyczajenia chowała jej emeryturę właśnie w te chusteczki. – No i znowu zginęły, – lamentowała Luba do zgromadzonych, – dziesięć tysięcy, nie mniej! Niemożliwe, żebym się pomyliła! Sama liczyłam! Gdzie one się podziewają? Mamo, pamiętasz ile tam było? Babcia Tosia obróciła się, ale nie do córki, tylko do portretu zmarłego męża. – Oj, Piotruś… Jak tu ładnie… – spojrzała na wnuczkę Żenię. – Nie buszuj w moich cukierkach, one są dla gości… A Arek gdzie? W szkole? Luba zwinęła tysiączki w rulon. Mama oczywiście nie pamiętała, ile było pieniędzy. Ale Luba była pewna – ktoś kradnie. To absurdalne, w domu przecież bywają sami swoi, ale ktoś ewidentnie kradnie! I jeszcze od kogo – od starej kobiety… Przyjechał Arek, właśnie o nim babcia przed chwilą wspominała. – Co tak stoicie, jakby ktoś umarł? – spytał, chowając kluczyki do samochodu. Luba, jego mama, westchnęła dramatycznie: – Arkadiuszku, nieszczęście! Babcine pieniądze znowu zniknęły… Od miesięcy chowam jej emeryturę w ten sam schowek… Ktoś kradnie! Arek rzucił podejrzliwe spojrzenie na wszystkich. Jego mama ufała każdemu, Arek nie wierzył nikomu. – Mówicie, iż pieniądze znikają? – zmrużył oczy. – Ja wiem, gdzie one się podziewają! Pobiegł do przedpokoju i przyniósł pasiastą torbę Katii. Nim ktokolwiek zdążył zareagować, rozpiął zamek i wysypał zawartość na stół, nie bacząc na protest matki. Wypadły pomadka, klucze, lusterko i… pieniądze. Mnóstwo pieniędzy. Plik pogiętych, ale dobrze rozpoznawalnych banknotów. Pięć tysięcy złotych w setkach. – Patrzcie! – zawołał Arek, podnosząc jeden banknot. – Gdy podnosiłem torbę, coś z niej wypadło… Setki! I jakieś znajome setki! Ciocia Halina, która właśnie jadła sałatkę, w tej chwili zakrztusiła się i zaczęła kaszleć. Na każdym banknocie, gdy się dobrze przyjrzeć, widniała cieniutka niebieska linia od długopisu. – A pamiętacie, – podjął Arek, – jak miesiąc temu mama przeliczała pieniądze, a Wania machnął po nich długopisem? To są te same setki z babcinej emerytury. Wszystkie spojrzenia skierowały się na Katię. Katja, która jeszcze chwilę temu siedziała bez ruchu, wzdrygnęła się. – Arek, co ty wyprawiasz? – Ja? – oburzył się, – Ja nic nie zrobiłem! Mówię tylko, co widziałem – torba upadła, a tam – pieniądze! Bardzo znajome! Katia zrozumiała, iż nie czas na atak, trzeba się bronić. – To nie ja! – zerwała się z miejsca, potrącając stół. choćby babcia odwróciła głowę w jej stronę. – Kto tak hałasuje? – zapytała babcia Tosia. – Gdzie moje kapcie? Wszyscy mieli oczy szeroko otwarte. – Katiusiu, kochanie, – Luba podniosła się – Jak mogłaś? Dlaczego? Przecież pracujesz, pomagam ci… Jak można kraść babci pieniądze? – Mamo, to nie ja! Niczego nie brałam! – Kto więc? – przeszywająco zapytał Arek. – Ty, Katia, ciągle tu kręcisz się przy babci. Inni nie mają dostępu do schowka. Mama miałaby, ale mama nigdy by tak nie zrobiła. Zostajesz tylko ty. Katja cofała się, jakby spodziewała się linczu. – Przysięgam, w ogóle ich nie dotykałam! Katja spojrzała na matkę, licząc chociaż na jej wsparcie, ale Luba patrzyła na nią, jak na potwora. – Kłamiesz, – wyszeptała – Jak mogłaś… – Przecież kocham babcię! – Katja zapłakała – Zawsze przyjeżdżałam, żeby jej pomóc! Nie zabrałam tych pieniędzy! Niestety, twarda logika faktów była przeciwko niej. Pieniądze wypadły z jej torby. Innych podejrzanych nie było. – Wszystko jasne, – podsumował Arek. – Szkoda, Katjuś. Bardzo szkoda. Wystarczyło poprosić. Pomoglibyśmy. Ale kraść od bezbronnej babci… Tego się nikt po tobie nie spodziewał. Tego wieczoru wyprosili Katię z domu. Jej życie runęło. Nikt nie chciał jej wysłuchać. Mama, gdy nieco ochłonęła, prosiła resztę rodziny o więcej łagodności, ale… – Nie wpuszczaj jej więcej, Luba – syczała ciotka Halina przez telefon, gdy Luba próbowała porozmawiać – Wyobrażasz sobie ten wstyd? Babcia może i już nie pamięta, ale jak bardzo by ją bolało, gdyby dowiedziała się w kogo zmieniła się Katja… Luba była posłuszna. Prawie przestała rozmawiać z córką. Gdy Katja dzwoniła – odpowiadała półsłówkami: zajęta, potem, nie teraz. Katja próbowała walczyć. Dzwoniła do rodziny z różnych numerów, ale gdy tylko rozpoznali głos, od razu się rozłączali. Próbowała własnego śledztwa, ale bez skutku – nikt nie chciał jej słuchać, do babci też nie mogła wejść. Jedyną, którą udało się ściągnąć na spotkanie, była mama. – Mamo, proszę… – Katja niemal błagała – Wiem, jak to brzmi, ale przysięgam – to nie ja! Czemu mi nie wierzysz? Mamie było trudniej niż reszcie. To w końcu jej córka. – Katja, samej mi ciężko. Ale pieniądze były u ciebie. Nie mówmy więcej o tym. Gdybym tylko ja to widziała, może byśmy jakoś zapomniały, ale reszta… Nie wybaczy ci. I mnie też trudno. Babcia tyle dla ciebie zrobiła. – Ale ja jestem niewinna! Może one wypadły wcześniej? Może z innej torby? Może ktoś inny… – Przestań! – przerwała matka. – Jesteś moją córką, chcę ci wierzyć, ale fakty! Fakty mówią, iż jesteś złodziejką! Z tym oskarżeniem Luba odeszła, zostawiając Katję na zimnie. choćby nie pozwolili jej pożegnać się z babcią… Ale zaczekała, aż opadnie cały szum, aż wszyscy rozjadą się do domów, i pojechała do babcinego mieszkania, mając nadzieję, iż mieszka tam teraz jej mama. Luba, choć była oschła, czasem dawała się namówić na rozmowę. Może teraz usłyszy ją choć raz? Otworzył jej jednak Arek. Był wysoki, musiała zadrzeć głowę by spojrzeć mu w oczy. Może to i lepiej, iż trafiła akurat na niego. – Arek, – poprosiła Katja, – porozmawiajmy. Ostatni raz. – Ehh, Katja. Wciąż próbujesz ratować swoje dobre imię? Już się nie da – powiedział brat. – Lepiej przyznaj się. Może wybaczą. Ale Katja nie przeprasza za coś, czego nie zrobiła. – Nie. Muszę znać prawdę. Może się pomyliłeś? Może pieniądze wypadły z innej torby, z kieszeni? Przypomnij sobie… Nagle w oczach Arka pojawił się chłód. – Pomyliłem się? Serio jesteś aż tak naiwna? – pochylił się do niej – Oczywiście, iż wiem, iż nie ukradłaś. Sam ci je wrzuciłem do torby. Aż pociemniało jej w oczach. – Co?.. – Tak właśnie. – Po co? – Katja nie mogła uwierzyć – Po co to zrobiłeś? Pozbyłem się konkurencji. – W walce o spadek, siostrzyczko, wszystkie chwyty dozwolone. Babcia i tak miała góra pół roku. A to mieszkanie, jak pamiętasz, już było przepisane na naszą mamę, żeby nie było problemów z notariuszem… I tu pojawił się problem. Mama… jest sentymentalna. Chciała oddać mieszkanie tobie. Katja jeszcze nic nie rozumiała. – Ale dlaczego? – Bo ty, miła Katiusiu, – zjadliwie ciągnął, – co wieczór wpadałaś do babci, karmiłaś ją, sprzątałaś, czytałaś jej bajeczki, których i tak nie rozumiała. Wnuczka idealna. Mama to widziała i miękła. Uważała, iż zasłużyłaś… A ja niby nie? Nie jestem wnukiem? Więc postanowiłem z tobą powalczyć. – Przecież nie robiłam tego dla mieszkania! – Katja wybuchła. – Robiłam to dla babci! Kochałam ją! Parsknął śmiechem. – Nie opowiadaj bajek, Katja. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Chciałaś zrobić z siebie niewinną owieczkę, taką kochaną wnusię, żeby wszystko było twoje. Ale ja cię przechytrzyłem. 1:0 dla mnie. Ponieważ Katja milczała, sam podsumował: – A teraz, – zakończył, – jesteś złodziejką. Mama się mnie nie wyprze – jestem przecież dobrym synem. Ty – spisana na straty córka. A mieszkanie, oczywiście, jest moje, bo choćby wejść tu już nie możesz bez skandalu. – Jaki ty jesteś drań – powiedziała Katja. – No wiesz… Tak to już jest. Cześć, siostrzyczko. Spadek należy do mnie. Otworzył drzwi. Katja nie ruszyła się. Prawda jest taka, iż mieszkanie by jej się przydało – wynajem drogi, własne marzenia nierealne. Ale ona naprawdę kochała babcię. Pamięta dobrze, jak babcia Tosia, mimo mętnego umysłu, kiedyś pogłaskała ją po policzku i wyszeptała: „Dzięki, iż przyszłaś, kochanie moje. Jesteś jak mój Piotruś”. Aby odzyskać dobre imię, musiałaby udowodnić, iż Arek kłamie. Ale jak? Nie da się. Wyszła i zamknęła za sobą drzwi. Wiedziała, iż za rok nikt już nie będzie pamiętał, iż nigdy nie była złą osobą. Wszyscy zapamiętają tylko jedno: Katja okradła umierającą babcię. Arek już wygrał. I świętował swoją wygraną.