
Zdjęcie ilustracyjne (fot. Prokuratura Krajowa).
Jak pisaliśmy, do niecodziennego zdarzenia doszło w miniony piątek około godziny 19, kiedy to policja otrzymała zgłoszenie o kolizji na ulicy Energetyków w Radomiu. Kierowca Forda uderzył w tył Toyoty, która zatrzymała się przed sygnalizacją świetlną. Na tym się jednak nie skończyło, dalszy ciąg był bowiem makabryczny. - Gdy na miejsce przyjechali policjanci okazało się, iż 35-letni kierowca Forda jest nietrzeźwy, podobnie jak pasażer siedzący na przednim fotelu. W aucie z tyłu był jeszcze jeden pasażer, który - jak się okazało - nie żyje - relacjonowała rzeczniczka radomskiej policji Justyna Jaśkiewicz.
- Pasażer Forda zmarł na skutek niewydolności krążeniowo-oddechowej, czyli z przyczyn naturalnych - mówi prokurator Ołtarzewski.
Kierowca Fordazostał w niedzielę doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Radom Wschód, gdzie usłyszał zarzuty. Odpowie za kierowanie pojazdem pod wpływem alkoholu oraz pomimo cofniętych uprawnień. Prokurator zastosował wobec 35-latka policyjny dozór.
- Od 43-latka, który zmarł w samochodzie, zostanie jeszcze pobrana krew do badania na okoliczność zwartości alkoholu - dodaje prokurator Ołtarzewski.
Kierowcy Forda grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Bożena Dobrzyńska














English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·