Jasło, 5 sierpnia 2014 roku. Upalny, letni dzień powoli dobiegał końca. 52-letnia Halina Gorczyca, powszechnie szanowana i lubiana pielęgniarka, kończyła właśnie swój wyczerpujący, 12-godzinny dyżur na oddziale ratunkowym w lokalnym szpitalu. Była zmęczona, ale też szczęśliwa, iż kolejny dzień ma wolny. Po powrocie do domu przy ul. 17 Stycznia pomogła jeszcze starszemu synowi, Bartłomiejowi, podwożąc go na dworzec, skąd odjeżdżał do Krakowa. W drzwiach domu minęła się z młodszym synem, 23-letnim Miłoszem, który wybierał się ze znajomymi na grilla.
Nikt nie podejrzewał, iż te zwyczajne, codzienne chwile były początkiem jednej z najbardziej wstrząsających polskich spraw kryminalnych. Tamtego wieczoru Halina Gorczyca zniknęła na zawsze, a śledczy musieli zmierzyć się z zagadką zbrodni z pozoru doskonałej, ponieważ ciała ofiary nigdy nie odnaleziono.
Serce na dłoni i miłość, która narodziła się w szpitalu
praca pielęgniarkiHalina Gorczyca urodziła się w 1962 roku w Jaśle. Bliscy zapamiętali ją jako kobietę o wielkim sercu, niezwykle rodzinną i życzliwą. To właśnie z tej naturalnej potrzeby pomagania innym wybrała zawód pielęgniarki. Praca na szpitalnym oddziale ratunkowym była jej powołaniem.
Pod koniec lat 80. na jej oddział trafił pacjent z poważnym urazem nogi – Janusz G. doznał głębokiego rozcięcia piłą podczas pracy. Halina troskliwie się nim opiekowała. Znajomość nie skończyła się wraz z wypisem ze szpitala. Para zaczęła się spotykać, a w 1990 roku wzięli ślub. Na świat przyszli ich dwaj synowie: Bartłomiej i Miłosz. Wydawało się, iż młodą rodzinę czeka świetlana przyszłość. Wybudowali wymarzony dom, a Janusz ciężko pracował, prowadząc hurtownię owoców i warzyw.
Obsesja, długi i domowe piekło
złomowiskoWszystko zmieniło się w 1999 roku, kiedy Janusz wpadł na pomysł nowego biznesu – postanowił otworzyć skup złomu na rozległym terenie po dawnych zakładach zbożowych przy ul. Floriańskiej w Jaśle. Inwestycja wymagała jednak ogromnych nakładów finansowych, znacznie przekraczających ich możliwości. Janusz namówił żonę na ryzykowny krok: sprzedaż ich nowo wybudowanego domu. Brakującą kwotę uzupełnili kredytami oraz pożyczkami od rodziny. Rodzina przeniosła się do mniejszego domu, który wcześniej należał do babci Janusza. Z jego okien codziennie patrzyli na budynek, który jeszcze niedawno był ich własnością.
Nowy biznes gwałtownie stał się obsesją Janusza, którego niedługo w Jaśle zaczęto nazywać „Królem Złomu”. Mężczyzna spędzał na złomowisku całe dnie i noce, traktując je jak swoje królestwo. Niestety, interes nie przynosił oczekiwanych zysków. Rodzina tonęła w długach, do drzwi zapukał komornik, a permanentny stres i lęk zniszczyły małżeństwo.
Aby ratować dom babci przed licytacją, Janusz przepisał nieruchomość na teścia Zdzisława. Ustalono, iż ten odda ją, gdy sytuacja się poprawi. Jednak za zamkniętymi drzwiami rozgrywał się dramat. Janusz stawał się coraz bardziej agresywny. Zaczął znęcać się nad Haliną fizycznie i psychicznie – bicie, popychanie i szarpanie za włosy stały się codziennością. Halina próbowała ukrywać to przed światem, przychodząc do pracy z siniakami, o których nie chciała rozmawiać. W końcu jednak nie wytrzymała. W 2008 roku sąd orzekł rozwód z wyłącznej winy Janusza G.
Wojna o majątek i zapowiedź tragedii
Halina GorczycaPo rozwodzie Halina powoli zaczęła układać sobie życie na nowo. Związała się ze Zbigniewem, mężczyzną, który po latach cierpień dał jej upragnione poczucie bezpieczeństwa i szacunku. Planowali wspólną przyszłość i budowę nowego domu w pobliskiej miejscowości Wapienne. Janusz G. nie zamierzał jednak odpuścić.
Zamieszkał w biurze na terenie złomowiska i zażądał zwrotu przepisanego domu. Ojciec Haliny, widząc jak potwornie Janusz traktował jego córkę, kategorycznie odmówił przepisywania majątku z powrotem na byłego zięcia, a następnie przekazał dom Halinie i jej dzieciom. Dodatkowo w 2011 roku kobieta złożyła w sądzie pozew o podział majątku wspólnego, domagając się połowy gruntów przy ul. Floriańskiej, na których działało złomowisko – terenu wartego od 1 do 1,5 miliona złotych. Janusz wpadł we wściekłość. Dla „Króla Złomu” podział jego imperium był nie do zaakceptowania.
Atmosfera nienawiści gęstniała z każdym dniem. Janusz wielokrotnie groził byłej żonie i jej rodzinie śmiercią. Na początku lutego 2012 roku, na kilka dni przed zaplanowaną rozprawą sądową, przeszedł od słów do czynów. Zaczaił się na Halinę przed jej domem, gdy ta wracała z nocnego dyżuru. Wybił szybę w jej samochodzie i zaczął zadawać ciosy ostrym narzędziem. Halinie cudem udało się uciec na ulicę, gdzie pomogli jej przejeżdżający kierowcy. Trafiła do szpitala z raną ciętą ramienia.
Mimo brutalności ataku, sąd potraktował to jako zdarzenie „konflikt rodzinny” i skazał Janusza na zaledwie 7 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata oraz wydał zakaz zbliżania się do Haliny na odległość mniejszą niż 50 metrów. Od tamtej pory synowie całkowicie zerwali kontakt z ojcem, a Halina żyła w ciągłym, paraliżującym strachu.
Ostatnia herbata i pożegnalny telefon
Przenieśmy się do feralnego wtorku, 5 sierpnia 2014 roku. Po powrocie z pracy Halina Gorczyca przebrała się i około 19:00 wyszła do sąsiadki. Kobiety spędziły miły wieczór, pijąc herbatę i rozmawiając. Halina wróciła do swojego domu krótko przed 21:00. 20 minut później zadzwonił do niej Zbigniew – była to ich codzienna, tradycyjna rozmowa przed snem. Halina czuła się dobrze, oglądała telewizję. Była już w piżamie i niedługo miała się położyć spać. Pożegnali się, życząc sobie dobrej nocy.
Około północy do domu wrócił z grilla jej syn Miłosz. Zauważył, iż drzwi wejściowe są lekko uchylone, a w przedpokoju brakuje małego dywanika, który zawsze tam leżał. Nic więcej nie wzbudziło jego podejrzeń. W pokoju matki paliło się światło i grał telewizor. Miłosz pomyślał, iż mama już śpi lub wyszła na chwilę. Zmęczony poszedł do swojego pokoju i zasnął.
Prawdziwy dramat zaczął się rano. Zbigniew od wczesnych godzin próbował dodzwonić się do Haliny. Telefon milczał. Zaniepokojony pojechał na ulicę 17 Stycznia. Samochód Haliny stał w garażu, co wykluczało jej nagły wyjazd. Na balustradzie schodów wejściowych Zbigniew dostrzegł coś, co zmroziło mu krew w żyłach – zerwany srebrny łańcuszek, z którym Halina nigdy się nie rozstawała. Obok widniało kilka czerwonych plam.
Gdy Miłosz wrócił z pracy, wspólnie weszli do środka. Na łóżku leżał telefon komórkowy Haliny, a w kuchni stała torebka z dokumentami, kluczami i pieniędzmi. Nie brakowało żadnych ubrań prócz piżamy, w której kobieta kładła się spać. Na ścianach i podłodze w korytarzu oraz łazience widoczne były rozmazane, brunatne ślady – ktoś ewidentnie próbował je pośpiesznie zetrzeć. Przerażony syn natychmiast wezwał policję.
Gdy technicy kryminalistyczni użyli luminolu i zgasili światło, ich oczom ukazał się makabryczny widok. Niebieskie luminescencyjne światło ujawniło ogromne ilości krwi rozbryzganej w korytarzu, łazience, na szafkach, donicach i schodach wejściowych. Plamy były tak obfite, iż krew przesiąkła głęboko pod linoleum. Biegli nie mieli wątpliwości: Halina Gorczyca straciła tak dużo krwi, iż nie miała żadnych szans na przeżycie bez natychmiastowej pomocy medycznej. Została brutalnie zamordowana we własnym domu.
Śledztwo poszlakowe i kłamstwa „Króla Złomu”
Wszystkie podejrzenia od razu padły na Janusza G. Tym bardziej, iż zaledwie za dwa dni, 7 sierpnia, miała odbyć się kluczowa rozprawa o podział ich wartego fortunę majątku. Janusz został zatrzymany na terenie swojego złomowiska. Zachowywał się arogancko, kpił ze śledczych i odmówił badania wariografem. Zapewniał, iż nie ma nic wspólnego ze zniknięciem byłej żony. Policja zaczęła jednak gromadzić porażające dowody pośrednie:
- Ślady walki i suszące się pranie: na rękach Janusza widniały świeże, wyraźne zadrapania i rany. W jego biurze znaleziono świeżo wyprane, wciąż wilgotne ubrania.
- Krew w dostawczaku: kilkaset metrów od złomowiska policjanci odnaleźli białego Forda Transita należącego do Janusza. Auto było nienaturalnie, wręcz sterylnie wysprzątane. Mimo to technicy znaleźli na pace drobne krople krwi. Badania DNA potwierdziły najgorsze – była to krew Haliny Gorczycy.
- Kłamstwo obalone przez monitoring: Janusz twierdził, iż jego Ford Transit zepsuł się rano 5 sierpnia i od tamtej pory stał nieużywany. Jednak miejski monitoring zarejestrował jego samochód przemieszczający się między złomowiskiem a domem Haliny w krytycznych godzinach wieczornych. Auto wyjechało ze skupu przed 20:00, a wróciło o 22:23.
- Wyłączony telefon i niepokojące dźwięki: telefon Janusza przez całą noc był wyłączony, a z terenu jego złomowiska – które kontrolował wręcz obsesyjnie – tuż przed zbrodnią zniknęły wszystkie kamery monitoringu. Co więcej, sąsiedzi złomowiska zeznali, iż około godziny 22:00 słyszeli głośne, metaliczne huki i dźwięki zamykania ciężkich kontenerów, co nigdy wcześniej się nie zdarzało o tej porze.
Śledczy zrekonstruowali przebieg tamtej nocy: Janusz wtargnął do domu Haliny tuż po jej rozmowie ze Zbigniewem. Zaskoczył ją i zadał śmiertelny cios ostrym narzędziem. Następnie pobieżnie starł plamy krwi, zawinął ciało w brakujący dywanik z korytarza, załadował do Forda Transita, wywiózł na złomowisko i ukrył w nieznanym miejscu.
Gdzie jest Halina? Kwas, beton i milczenie
Halina GorczycaRozpoczęły się bezprecedensowe poszukiwania zwłok pielęgniarki. Teren złomowiska przy ulicy Floriańskiej przekopywano wielokrotnie. Użyto georadaru, sonaru do przeszukania okolicznych stawów, a rzekę Wisłokę przeczesywali nurkowie. Sprowadzono choćby wyspecjalizowane psy z berlińskiej policji, potrafiące wyczuć zapach zwłok głęboko pod ziemią i wodą. Wszystko na próżno.
W Jaśle zaczęły krążyć mroczne teorie na temat tego, co stało się z ciałem Haliny. Jedna z hipotez mówiła o tym, iż kobieta została zabetonowana w filarze remontowanego wówczas wiaduktu przy ulicy Kasprowicza, gdzie widziano Janusza tuż po zniknięciu kobiety. Badania tego miejsca nie przyniosły jednak rezultatu.
Inna, wyjątkowo makabryczna, ale wysoce prawdopodobna teoria wiązała się ze specyfiką działalności Janusza G. Na swoim złomowisku prowadził on masowy skup zużytych akumulatorów samochodowych, z których pozyskiwał silnie żrący kwas siarkowy. Posiadając tak duże ilości tej substancji, sprawca mógł bez śladu rozpuścić ludzkie ciało.
Sąd nie miał wątpliwości
Proces Janusza G. ruszył w marcu 2018 roku przed Sądem Okręgowym w Krośnie. Była to niezwykle trudna sprawa poszlakowa. Obrona konsekwentnie budowała linię opartą na haśle: „nie ma ciała, nie ma zbrodni”, sugerując choćby w kuriozalny sposób, iż Halinę mógł porwać bliżej nieokreślony „Ukrainiec” lub iż sama uciekła na hiszpańskie Baleary. Co gorsza, kluczowi świadkowie zza krat – współwięźniowie, którym Janusz w celi miał opowiadać o poćwiartowaniu żony i zakopaniu jej na działce w Hankówce – przed sądem nagle wycofali swoje zeznania, twierdząc, iż policja wywarła na nich naciski.
Sąd nie dał się jednak zwieść. 26 marca 2020 roku Sąd Okręgowy w Krośnie uznał Janusza G. za winnego zabójstwa byłej żony i skazał go na 25 lat pozbawienia wolności. Pod koniec 2020 roku wyrok ten podtrzymał Sąd Apelacyjny w Rzeszowie, a na początku 2023 roku Sąd Najwyższy ostatecznie oddalił kasację obrony jako oczywiście bezzasadną.
Sędziowie uznali, iż choć sprawa ma charakter poszlakowy, to wszystkie dowody – krew w samochodzie, nagrania monitoringu, motyw finansowy oraz wcześniejsza historia przemocy – tworzą nierozerwalny, logiczny łańcuch, który wyklucza jakąkolwiek inną wersję wydarzeń.
Cynizm ponad wszystko
Janusz G. odsiaduje swój wyrok, ale do dziś nie okazał cienia skruchy. W jednym z wywiadów prasowych udzielonych w trakcie procesu pokazał swoje prawdziwe, przerażające oblicze. Zapytany przez dziennikarza, czy chce wiedzieć, co stało się z jego żoną, odpowiedział chłodno: „Nie obchodzi mnie to”. Dodał również cynicznie: „Za 30 lat możemy porozmawiać, bo tyle mogą mnie ścigać za ten paragraf. Boję się, bo powiem jedno słowo za dużo i mnie wsadzą”.
Dla bliskich Haliny Gorczycy wyrok skazujący przyniósł sprawiedliwość, ale nie zastąpił straty. Na cmentarzu w Jaśle rodzina urządziła symboliczny grób. Każdego roku w rocznicę zaginięcia zapalają na nim znicze. przez cały czas jednak żyją w bolesnym zawieszeniu, nie mogąc w pełni pożegnać się z bliską osobą. Najważniejsze pytanie wciąż pozostaje bez odpowiedzi: Gdzie jest ciało Haliny? Ten sekret „Król Złomu” prawdopodobnie zamierza zabrać ze sobą do grobu.











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·