Poszkodowany w sprawie Zondacrypto: Państwo powinno lepiej nad tym czuwać

7 godzin temu

Poszkodowany w sprawie Zondacrypto w rozmowie z Polsat News opowiedział o kulisach procederu. - Wychodzą na jaw rzeczy, które łączą giełdę z politykami, a ja chciałbym, żeby państwo było skuteczne - podkreślił informator.

Polsat News
Poszkodowany przez giełdę Zondacrypto w rozmowie z Polsat News

Reporterka Polsat News Edyta Kietlińska dotarła do osoby poszkodowanej w sprawie Zondacrypto. Rozmówca poprosił o zachowanie anonimowości. Jak wyjaśnił, stracił około 40 tysięcy złotych, a o problemach giełdy kryptowalut dowiedział się z mediów.

- Skorzystałem z pomocy jednej z wielu kancelarii (...). Powierzyłem im czynności, czyli wniosek o wypłatę oraz zgłoszenie do prokuratury - wskazuje informator. - Nie tracę nadziei, iż część (środków - red.) da się odzyskać. Mam nadzieję, iż koszta tego odzyskania nie będą wyższe, niż utracona kwota - mówi dalej.

Poszkodowany przez Zondacrypto: Myślałem, iż jeszcze da się coś zrobić

Opowiedział też o momencie, w którym dowiedział się o problemach Zondacrypto. - Na początku myślałem, iż jeszcze da się coś zrobić. Zlecić transfery kwot. (...) Niestety prawdopodobnie byłem już w sytuacji, w której nie było żadnych szans. Być może wtajemniczeni mieli szanse się wycofać z tej giełdy - zaznaczył.

W rozmowie wskazał, iż z Zondacrypto współpracował pięć lat i ufał firmie. - Zagrożenie bierze się z samego faktu, iż krytpo są aktywami dość ryzykowanymi - podkreślił.

ZOBACZ: Afera Zondacrypto. Jest decyzja sądu ws. podejrzanych

Zondacrypto funkcjonowała na rynku estońskim. Sąd w Tallinnie wydał postanowienie o upadłości operatora giełdy. Rozmówca Polsat News powiedział, iż dotychczas przeznaczył na prawny proces odzyskiwania pieniędzy około pięciu procent straty, jaką poniósł.

"W pewnym stopniu jestem pogodzony"

- Bardziej martwi mnie stan tego, co się dzieje w państwie. Wychodzą na jaw rzeczy, które łączą giełdę z politykami, a ja chciałbym, żeby państwo było skuteczne i o ile wydaje licencję, to reaguje na rzeczy, które dzieją się wbrew uzyskanym pozwoleniom. o ile organy ścigania miały jakąś informację o tym, iż w Zondzie dzieje się źle, to nie powinny być bezczynne - ocenił poszkodowany.

Wyjaśnijmy, iż historia Zondacrypto zaczyna się w 2014 roku. Wówczas giełda rozpoczęła działalność w Polsce jako BitBay. W 2018 roku giełda została przez Komisję Nadzoru Finansowego wpisana na listę ostrzeżeń publicznych. Wówczas firma przeniosła się na rok na Maltę, a od końca 2019 roku funkcjonowała już w Estonii.

ZOBACZ: "Zobaczymy, kto jest winny". Pierwsze słowa Piesiewicza po zatrzymaniu

- Tacy jak ja nie powinni ponieść kosztów tego, iż ktoś zaniechał swoich obowiązków czy przetrzymał informacje - uważa poszkodowany.

Dodał, iż całkowicie przekazał sprawę kancelarii, która go reprezentuje. - W pewnym stopniu pogodzony jestem z tym, iż zainwestowałem na rynku dość ryzykownym. Głównie emocje związane są z tym, iż państwo powinno lepiej nad tym czuwać. Nie rozgrywać tego politycznie, wikłać w to prezydenta czy inne instytucje. Nie przerzucać wzajemnie winy - powiedział rozmówca Polsat News.

Śledztwo w sprawie Zondacrypto

Śledztwo ws. Zondacrypto prokuratura wszczęła w kwietniu. Dotyczy oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Do tej pory wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie. Ponadto w sierpniu śledztwo połączono ze śledztwem ws. zaginięcia założyciela Zondacrypto Sylwestra Suszka.

ZOBACZ: Zegarek za 40 tys. euro i wizyta z Monako. Wrze wokół szefa MKOl

Mężczyzna zaginął w marcu 2022 roku. Ostatni raz widziany był na stacji paliw należącej do Mariana W. ps. "Maniek". Zatrzymano kobiety związane z "Mańkiem" - Annę P. - to jego bliska współpracowniczka, a Jaromira W. to była żona mężczyzny. Kobietom zarzuca się działanie na szkodę operatora Zondacrypto - BB Trade Estonia. Zatrzymano też Rafała Z. w związku z zarzutem przywłaszczenia środków tego operatora. Wszystkie trzy osoby zostały tymczasowo aresztowane.

W ramach śledztwa zatrzymano i aresztowano też prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza. Usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokajania grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych osób w związku z grożącą giełdzie kryptowalut niewypłacalnością. Nie przyznał się do winy.

WIDEO: Ekspert OSW o wojnie psychologicznej Putina
Idź do oryginalnego materiału