Francja na krawędzi wrzenia. Ponad 140 zatrzymanych w Paryżu, manifestanci szykują blokadę parlamentu

1 godzina temu

Sobotnie ulice francuskich miast ponownie zalała fala obywateli zdesperowanych galopującymi kosztami życia. Choć zmobilizowane służby zdołały zapobiec powtórce masowego plądrowania sklepów, finał demonstracji przyniósł regularną bitwę z policją i falę aresztowań. Najgorsze może jednak dopiero nadejść – organizatorzy nawiązujący do legendarnego buntu już wyznaczyli datę kolejnego uderzenia. Zobacz, co wydarzyło się we Francji i dlaczego 31 października władze obawiają się totalnego paraliżu!

Aresztowania po zmroku: 142 zatrzymanych i starcia z 500 radykałami

Kolejna sobota we Francji upłynęła pod znakiem potężnych napięć społecznych. Tysiące obywateli wyszło na ulice, by wyrazić sprzeciw wobec rosnących kosztów utrzymania i spadku realnych dochodów. Choć władze wyciągnęły wnioski z gwałtownych rozruchów z 17 października, a kordony sił bezpieczeństwa skutecznie zabezpieczyły większość witryn handlowych, pod koniec dnia w Paryżu doszło do groźnych incydentów. Jak poinformowała w niedzielę na antenie radia France Inter rzeczniczka paryskiej prefektury policji Hélène Denechere, służby zatrzymały 142 osoby, z których aż 126 zostało osadzonych w areszcie.

Przedstawicielka policji podkreśliła, iż dzięki zmienionej taktyce i masowej obecności funkcjonariuszy udało się uniknąć plądrowania domów towarowych, choć odnotowano przypadek kradzieży w jednym lokalu oraz zniszczenie witryn w innym punkcie handlowym. Sytuacja wymknęła się spod kontroli dopiero przy samym rozwiązaniu pochodu. – Pod koniec demonstracji, która zasadniczo przebiegła spokojnie, uaktywniła się zwarta grupa około 500 agresorów. Zaczęli oni bezpośrednio atakować kordony mundurowych oraz niszczyć infrastrukturę miejską – relacjonowała Denechere.

Nawet 250 tysięcy ludzi w pochodzie. Napięta sytuacja w Marsylii, Lyonie i Nicei

Podobnie jak przed tygodniem, bilans frekwencji stał się przedmiotem sporu między władzami a komitetami protestacyjnymi. Według szacunków paryskiej prefektury policji przez stolicę przemaszerowało około 110 tysięcy ludzi. Z kolei organizatorzy wydarzenia mówią o frekwencji ponaddwukrotnie wyższej, szacując liczbę uczestników na 250 tysięcy manifestantów.

Mimo interwencji oddziałów prewencyjnych i użycia gazu łzawiącego, mer francuskiej stolicy Emmanuel Grégoire ocenił w niedzielnym wpisie na platformie X, iż wydarzenia miały znacznie łagodniejszy przebieg niż tydzień wcześniej. Nie oznacza to jednak, iż niepokoje ugaszono w pozostałych regionach kraju. Poważne starcia z siłami porządkowymi, rzucanie butelkami i podpalanie barykad odnotowano w sobotni wieczór również na ulicach Marsylii, Lyonu oraz Nicei, gdzie lokalne władze zmuszone były do interwencji zwartych oddziałów CRS.

31 października: powrót „żółtych kamizelek” i paraliż metodą „sit-in”

Wszystko wskazuje na to, iż francuski rząd stoi w obliczu długotrwałego kryzysu. Jak ujawnił dziennik „Le Figaro”, nieformalne grupy koordynujące protesty – bezpośrednio nawiązujące do tradycji i symboliki ruchu „żółtych kamizelek” (Gilets Jaunes) z lat 2018–2019 – zapowiedziały kolejną wielką demonstrację na sobotę, 31 października 2026 roku.

Na portalach organizatorów opublikowano wezwania do otwartego buntu przeciwko zakazom zgromadzeń, które po zniszczeniach z 17 października wprowadzono w centrach wielu miast. Nowa strategia manifestantów zakłada masowe gromadzenie się pod gmachem Zgromadzenia Narodowego oraz siedzibami merostw. Protestujący mają zastosować taktykę tzw. „sit-in” – pokojowego, paraliżującego siadania na jezdniach i placach w newralgicznych punktach oraz kategorycznej odmowy opuszczenia terenu na wezwanie policji. Taki scenariusz grozi całkowitym paraliżem komunikacyjnym i administracyjnym francuskich miast.

Najważniejsze fakty o fali protestów we Francji

Zobacz podsumowanie najważniejszych informacji po gorącej sobocie we francuskich miastach:

  • 142 osoby zatrzymane – 126 demonstrantów trafiło bezpośrednio do cel aresztu w Paryżu.
  • 500 agresywnych osób pod koniec marszu – bojówkarze zaatakowali policję i niszczyli mienie.
  • Potężna frekwencja w stolicy – od 110 tysięcy (wg policji) do 250 tysięcy uczestników (wg organizatorów).
  • Sklepy w większości ocalone – wzmocnione siły bezpieczeństwa zapobiegły powtórce grabieży z 17 października.
  • Zamieszki w całym kraju – starcia z siłami porządkowymi wybuchły również w Marsylii, Lyonie i Nicei.
  • Nowy paraliż 31 października – ruch w stylu „żółtych kamizelek” zapowiada blokadę parlamentu formułą „sit-in”.

Źródło: PAP

Idź do oryginalnego materiału