Dzielnicowy, a przy okazji złodziej? Znamy treść tajemniczego listu

1 godzina temu

Reporterka Polsat News Katarzyna Szczyrek dotarła do nowych informacji dotyczących włamania, w sprawie którego zarzuty usłyszał dzielnicowy z Boguchwały. Okradziona rodzina otrzymała list, w którym tajemniczy nadawca wskazał potencjalnych sprawców. Okazało się, iż mieli oni mocne alibi.

Polsat News
Dzielnicowy Daniel M. jest podejrzany o serię włamań

Dzielnicowy Daniel M., który pracował w podkarpackiej Boguchwale, został zatrzymany przez policyjne Biuro Spraw Wewnętrznych. Jest podejrzany o serię włamań w swojej okolicy. Nie przyznał się do winy - grozi mu do 10 lat więzienia. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny areszt.

- Toczy się w jego sprawie postępowanie, które ma na celu zwolnienie go ze służby - powiedziała wcześniej Polsat News kom. Magdalena Żuk z KMP w Rzeszowie.

Nowe informacje ws. zatrzymanego dzielnicowego. W tle anonimowy list

Do nowych szczegółów dotyczących włamania, w sprawie którego zarzuty usłyszał Daniel M. dotarła reporterka Polsat News Katarzyna Szczyrek. Zdzisław Szymkowicz dzień po kradzieży otrzymał list, w którym anonimowy nadawca wskazał dwie osoby, które miały włamać się do jego domu.

ZOBACZ: 24-latek zaatakował nożem w aptece. Trzy farmaceutki zostały ranne

- Okazało, iż osoby, które zostały wskazane w tym liście jako potencjalni sprawcy tej kradzieży, mają jednak mocne alibi (...). W tym liście między innymi wskazane było to, gdzie znajdują się łupy z tej kradzieży - powiedziała dziennikarka.

Do przestępstwa doszło w dniu, w którym rodzina bawiła się na weselu. Jak relacjonował Szymkowicz, skradziono wtedy m.in. konsolę do gier, trzy laptopy, 60 tys. zł i inne kosztowności. Rozmówca Polsat News mówił wcześniej, iż miesiąc przed włamaniem dzielnicowy w mundurze przyjechał do ich domu i pytał o wypadek, o którym nikt nie słyszał, a także m.in. o monitoring domu.

Alibi uratowało dwóch mężczyzn

Z powodu anonimowego listu, organy ścigania skupiły swoją uwagę na wskazanym w nich dwóch braciach, którzy następnie zostali zatrzymani przez policję. Następnie funkcjonariusze przeszukali dom, w którym mieszkali mężczyźni i kierując się treścią listu, znaleźli pod stertą desek szarą torbę, w której znajdowały się łupy z kradzieży. Sama torba również była skradziona.

- Na początku była taka myśl, gdy nas zabrali na komisariat, iż jak się z tego wytłumaczyć, iż to nie my, bo cały czas mówili: "My się możemy domyślać, iż to nie wasza sprawka, ale musicie się wytłumaczyć z tego i powiedzieć, kto to zrobił" - relacjonował jeden z braci.

ZOBACZ: Policjant podejrzany o serię włamań. Dzielnicowy trafił do aresztu

Na ich szczęście, obaj mieli dobre alibi - w momencie dokonania kradzieży nie było ich w tej miejscowości, dlatego w sprawie mają status świadków. Przedmioty pochodzące z innych kradzieży w tym rejonie, funkcjonariusze znaleźli w miejscu zamieszkania Damiana M. Badają też sprawę tajemniczego listu, a według nieoficjalnych ustaleń Polsat News znaleziono dowody mogące świadczyć o tym, iż był on dziełem zatrzymanego.

Wcześniej okazało się, iż nie był to pierwszy taki przypadek w okolicy. Podczas usiłowania dokonania innej kradzieży z włamaniem, dzielnicowy został nagrany przez kamery monitoringu, a następnie jednoznacznie rozpoznany przez innych funkcjonariuszy policji.

- Na jednym z zabezpieczonych laptopów były napisane odręcznie dane jednego z pokrzywdzonych - powiedział prokurator Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. Ten trop prowadzi do jeszcze innego włamania pod Rzeszowem, ale niewyjaśnionych spraw jest więcej.

WIDEO: Zachwycał muzyką tłumy, ktoś zniszczył mu fortepian
Idź do oryginalnego materiału