Nowelizacja ustawy o ochronie przyrody, która weszła w życie 23 czerwca 2026 r., wprowadziła do polskiego prawa rozwiązanie pozwalające na umyślne płoszenie niedźwiedzia brunatnego, wilka lub żubra przy wykorzystaniu broni gładkolufowej i amunicji niepenetracyjnej. Art. 56 ust. 4e przewiduje możliwość dopuszczenia takiego działania w zezwoleniu na czynności objęte zakazami z art. 52 ust. 1 pkt 12. Ustawa wskazuje jednocześnie, iż amunicję niepenetracyjną kupowaną w celu takiego płoszenia sprzedaje się na podstawie pozwolenia na broń oraz odpowiedniego zezwolenia.
To ważna zmiana, ale trzeba od razu powiedzieć jedno: „niepenetracyjna” nie oznacza „nieurazowa”. Właśnie tego uczą doświadczenia amerykańskich parków narodowych.
USA robią to od lat
Jednym z najlepiej udokumentowanych przykładów jest Yellowstone National Park. Już w latach 80. prowadzono tam eksperymenty z tzw. aversive conditioning, czyli oddziaływaniem awersyjnym mającym spowodować, iż niedźwiedź zacznie unikać określonego miejsca. Badania Gillina, Hammonda i Petersona prowadzone w ekosystemie Yellowstone w latach 1986–1989 obejmowały pięć samic grizzly i 27 prób. Po zastosowaniu bodźca awersyjnego wszystkie niedźwiedzie uciekały z miejsca próby i nie wykazywały agresji. Autorzy jednocześnie podkreślili ograniczenia badania i fakt, iż samo warunkowanie nie zawsze przynosiło trwały efekt.
Współczesny Yellowstone wykorzystuje kombinację pocisków do klasycznej strzelby kal 12 w postaci: cracker shells (akustyczna), bean bag rounds (amunicja woreczkowa) i gumowych pocisków. Co bardzo ważne, NPS nie traktuje ich jako jednego uniwersalnego środka. Dobór narzędzia zależy od sytuacji, dystansu i reakcji zwierzęcia.
Nie ma jednej „gumowej kuli”
To jedna z najważniejszych rzeczy, o których trzeba pamiętać w Polsce. Amerykańskie plany zarządzania niedźwiedziami pokazują bardzo duże różnice pomiędzy poszczególnymi nabojami. W Katmai National Park dla 12 GA podawano m.in.:
Bean Bag / Deer Thumper: około 5–25 jardów, czyli 4,6–22,9 m.
Margo Strike II rubber slug: około 30–45 jardów, czyli 27,4–41,1 m.
BD-100 plastic slug: około 30–50 jardów, czyli 27,4–45,7 m.
Cracker shell: około 60 jardów i więcej.
To pokazuje podstawową zasadę: parametry konkretnego naboju mają znaczenie. Nie można powiedzieć po prostu „gumowa amunicja działa na 30 metrów”. Różnią się masą pocisku, prędkością, energią, aerodynamiką, stabilnością lotu i zachowaniem po trafieniu. W Polsce dobrym przykładem jest rodzina FAM Pionki Chrabąszcz. Producent oferuje różne warianty o różnych parametrach energetycznych i przeznaczeniu dystansowym. To oznacza, iż choćby w obrębie jednej rodziny amunicji nie można traktować wszystkich nabojów jednakowo. Ciężki pocisk gumowy na małym dystansie poniżej 20 metrów wycina dziury w cienkiej płycie wiórowej, więc przed użyciem konieczne jest zapoznanie się ze specyfikacją producenta.
Co możemy znaleźć w Polskich sklepach
Ciekawym rozwiązaniem jest amunicja woreczkowa typu bean bag. W naboju bean bag zamiast klasycznego pocisku znajduje się niewielki, elastyczny woreczek wypełniony śrutem, zaprojektowany do przekazywania energii na stosunkowo dużej powierzchni. Jej zaletą jest możliwość wywołania silnego bodźca kinetycznego bez zastosowania klasycznego penetrującego pocisku. Charakteryzuje się stosunkowo krótkim skutecznym dystansem, a jego działanie gwałtownie słabnie wraz z odległością, za to nie jest podatna na rykoszetowanie. Jednocześnie nie jest to amunicja „bezpieczna”, bowiem przy zbyt małym dystansie lub trafieniu w wrażliwe partie ciała może spowodować ciężkie obrażenia, a choćby śmierć. Jej istotną zaletą z punktu widzenia profesjonalnego zastosowania jest przewidywalny, szeroki transfer energii, ale wymaga to odpowiedniego przeszkolenia, zachowania minimalnego dystansu i stosowania dokładnie zgodnie z instrukcją producenta.
Dystans ma znaczenie w obie strony
Największym błędem przy płoszeniu zwierząt jest przyjęcie zasady „im bliżej, tym lepiej”. W Yellowstone dla Bear Deterrent Round określono minimalny dystans 40 jardów, czyli 36,6 m. NPS wskazuje wprost, iż przy mniejszej odległości źle umieszczony strzał może zabić niedźwiedzia. Z drugiej strony skuteczność tego konkretnego naboju spada powyżej około 50–60 jardów, czyli 46–55 m. Wymagane jest również coroczne szkolenie i kwalifikacja operatora, obejmująca trafienie w 12-calowy pierścień z 40 jardów.
Inne amerykańskie procedury dla bean bagów i gumowych pocisków stosują inne zakresy. W Kenai Fjords bean bag miał zakres operacyjny 10–25 m, natomiast dla konkretnego gumowego pocisku Strike II podano minimum 30 m. Co więcej, producent tego naboju ostrzegał, iż jego niska prędkość może powodować problemy z przeładowaniem broni samopowtarzalnej oraz konieczność sprawdzania lufy po strzale. To jest bardzo ważna lekcja dla Polski: minimalny i maksymalny dystans powinien wynikać z dokumentacji konkretnego naboju, a nie z samego faktu, iż jest on „niepenetracyjny”.
„Niepenetracyjny” nie znaczy „nie może zabić”
To nie jest teoria. W 2019 r. w Glacier National Park niedźwiedź czarny został śmiertelnie ranny podczas próby płoszenia. Jeden gumowy pocisk przypadkowo przebił jamę brzuszną zwierzęcia. Weterynarze i biolodzy uznali obrażenia za śmiertelne, a zwierzę musiało zostać dobite. NPS podał również, iż w ciągu poprzednich 15 lat w tym parku odnotowano cztery zgony niedźwiedzi związane z działaniami odstraszającymi. Jeszcze inny przypadek pokazuje ryzyko pomyłki sprzętowej. W Klondike Gold Rush National Historical Park podczas płoszenia niedźwiedzia funkcjonariusz omyłkowo załadował do broni nabój z pociskiem myśliwskim zamiast naboju niepenetracyjnego. Pocisk trafił niedźwiedzia… Dlatego amerykańskie procedury traktują dobór i rozdzielenie amunicji jako element bezpieczeństwa, a nie detal.
Gdzie trafiać, a czego unikać?
Amerykańskie procedury wskazują na duże partie mięśniowe, przede wszystkim okolice zadu. Jednocześnie wyraźnie odradzają kierowanie pocisków w głowę, klatkę piersiową i brzuch. Yellowstone dla swojego Bear Deterrent Round określa choćby wprost „rump shots only” i zakazuje strzałów na łopatkę. To ma znaczenie zarówno dla dobrostanu zwierzęcia, jak i dla bezpieczeństwa człowieka. Celem płoszenia nie jest zranienie zwierzęcia, tylko wywołanie bodźca awersyjnego, który spowoduje jego oddalenie. Ponadto każdy myśliwy doskonale wie, jak może zachowywać się ranne dzikie zwierze… Dlatego każdy operator powinien znać konstrukcję używanego naboju, jego masę, prędkość, energię, zakres operacyjny i ograniczenia określone przez producenta.
Broń samopowtarzalna to kolejny problem
Nie każda amunicja niepenetracyjna zachowuje się jak standardowy nabój śrutowy. Część nabojów ma celowo ograniczoną prędkość i ciśnienie. W konsekwencji może nie wygenerować wystarczającej energii do automatycznego przeładowania strzelby samopowtarzalnej. W instrukcjach amerykańskich wprost pojawia się ostrzeżenie, iż określone naboje wymagają manualnego przeładowania i iż po strzale należy sprawdzić drożność lufy. To jest kwestia absolutnie fundamentalna. Operator może oddać strzał, założyć, iż broń jest gotowa do następnego, a w rzeczywistości mieć pustą komorę albo niewłaściwie przeładowaną broń. Dlatego przed zastosowaniem konkretnej amunicji trzeba sprawdzić jej kompatybilność z konkretnym modelem strzelby i przeprowadzić szkolenie na tej właśnie konfiguracji. Bezwględnie warto sprawdzić celność danej amunicji, bowiem rezultaty dla wielu osób mogą być ciekawe…
Rykoszety i otoczenie
Pocisk niepenetracyjny przez cały czas jest pociskiem. Może zmienić kierunek po kontakcie z twardą powierzchnią, dlatego wybór miejsca działania musi uwzględniać również otoczenie, a nie tylko samo zwierzę. Szczególne znaczenie ma to w miejscach zabudowanych, przy drogach, zabudowaniach, ogrodzeniach, skałach czy innych twardych przeszkodach. Trzeba również pamiętać o czymś bardzo praktycznym: spłoszone zwierzę wybiera własną drogę ucieczki. o ile znajduje się w pobliżu drogi, może po płoszeniu skierować się właśnie na jezdnię. W konsekwencji problem ochrony zwierzęcia może zmienić się w zagrożenie dla kierowców i pasażerów. Dlatego przed podjęciem działania trzeba ocenić nie tylko miejsce, w którym znajduje się zwierzę, ale również kierunek potencjalnej ucieczki.
Płoszenie nie jest rozwiązaniem każdego problemu
Doświadczenia Yellowstone są tutaj jednoznaczne. Park odszedł od rutynowego płoszenia niedźwiedzi z poboczy dróg. Powód jest prosty: nie da się skutecznie nauczyć niedźwiedzi unikania całych obszarów drogowych, szczególnie tam, gdzie znajdują się naturalne źródła pokarmu. Yellowstone podkreśla również, iż samo awersyjne warunkowanie nie rozwiązuje problemu habituacji ani food conditioning. Współczesne podejście zakłada raczej stopniowanie środków. Najpierw stosuje się łagodniejsze metody, a dopiero gdy zwierzę na nie nie reaguje, wykwalifikowany personel może zastosować bardziej intensywne środki. Taką filozofię opisuje również Grand Teton National Park.
Co z tego wynika dla Polski?
Wprowadzenie możliwości płoszenia przy pomocy broni gładkolufowej i amunicji niepenetracyjnej jest dopiero początkiem. Sam przepis nie zastępuje szkolenia ani procedur. Osoba wykonująca takie działania powinna znać biologię gatunku, zachowanie zwierzęcia, charakterystykę konkretnego naboju, jego ograniczenia balistyczne oraz zasady bezpiecznego użycia broni. W przypadku niedźwiedzia szczególnie ważne jest również zapewnienie możliwości natychmiastowej reakcji, gdy sytuacja przestaje być zwykłym płoszeniem. Amerykańskie procedury w niektórych sytuacjach wymagają obecności odpowiednio uzbrojonego backupu. Idealnym rozwiązaniem jest broń krótka z normalną amunicją, jednak żyjemy w Polsce, gdzie myśliwi broni krótkiej nie mogą posiadać, a jest to najwłaściwsza grupa do realizacji tych zadań.
Konkluzja
Najważniejszy wniosek z doświadczeń USA jest prosty.Aamunicja niepenetracyjna może być skutecznym narzędziem płoszenia, ale nie jest amunicją pozbawioną ryzyka.
Różne naboje mają różne energie, różne zakresy działania, różną celność i różne ograniczenia. Jeden będzie przeznaczony do kilkunastu metrów, inny do trzydziestu czy czterdziestu. Niektóre mogą nie przeładować broni samopowtarzalnej. Pocisk może spowodować poważne obrażenia, a w określonych okolicznościach choćby śmierć zwierzęcia.
Dlatego polski system powinien opierać się nie na zasadzie „jest gumowe, więc jest bezpieczne”, ale na zasadzie:
konkretny nabój + konkretna broń + określony dystans + przeszkolony operator + ocena kierunku ucieczki + procedura awaryjna.
Dokładnie takiego podejścia uczą doświadczenia amerykańskich parków narodowych.

1 tydzień temu





![Tak strażacy świętowali przed laty. Jedno się nie zmieniło [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/dscf3169_normal.jpg)






English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·