
W sobotę i niedzielę doszło w Turynie do gwałtownych starć demonstrantów z policją podczas protestu przeciwko zamknięciu anarchistyczno-antykapitalistycznego centrum społecznego Askatasuna. Według najnowszych danych rannych zostało łącznie 108 funkcjonariuszy, a 10 najbardziej agresywnych uczestników zamieszek trafiło do aresztu.
Manifestacja w obronie działającego od 30 lat ośrodka zgromadziła kilka tysięcy osób. W pewnym momencie od głównego pochodu oddzieliła się grupa agresywnych demonstrantów, która zaczęła atakować policję butelkami, kamieniami, racami, świecami dymnymi i metalowymi rurami. Próbowano sforsować policyjny kordon, a część radiowozów została podpalona.
Włoskie media początkowo informowały o 31 rannych policjantach. W niedzielę agencja ANSA, powołując się na służby, podała, iż obrażeń doznało 96 policjantów, siedmiu funkcjonariuszy Gwardii Finansowej oraz pięciu karabinierów. W sieci pojawiły się nagrania, na których widać brutalne pobicie policjanta leżącego na ziemi. 29-letni funkcjonariusz trafił do szpitala po ataku młotkiem; jego stan nie jest poważny.
Szef włoskiej dyplomacji Antonio Tajani przekazał rannemu policjantowi słowa wsparcia. Minister spraw wewnętrznych Matteo Piantedosi ocenił, iż sprawcy przemocy stanowią realne zagrożenie dla demokracji i bezpieczeństwa publicznego.
Do wydarzeń odniosła się także premier Giorgia Meloni, która nazwała ataki na funkcjonariuszy „niedopuszczalnymi” i określiła napastników jako „wrogów państwa”.
„To nie protest, ale ślepa i umyślna przemoc” – napisała, zapowiadając poniedziałkowe posiedzenie rządu poświęcone zamieszkom.
Centrum Askatasuna zostało zamknięte w związku ze śledztwami dotyczącymi protestów i ataków na instytucje, w tym zeszłorocznego ataku na redakcję dziennika „La Stampa”. Meloni odwiedziła rannych funkcjonariuszy w szpitalu i zapewniła o pełnym wsparciu rządu dla służb porządkowych.











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·