Z aparatem w ręku na górskich szlakach. Patryk Zimny i jego pasje

2 godzin temu

W górach znajduje wszystko, czego potrzebuje

Najpierw była miłość do gór. Podczas długich wędrówek pojawiło się pragnienie, aby zatrzymać w kadrze cudowne krajobrazy, piękno natury. Tak zrodziło się zamiłowanie do fotografii. Wreszcie wrażeniami z podróży postanowił dzielić się z szerszym gronem. Tak powstał blog „Góry po wielkopolsku”.28-letni Patryk Zimny z Bielaw to człowiek wielu pasji.

Wszystko zaczęło się od zwykłej wycieczki klasowej. Był wówczas uczniem Zespołu Szkół Techniczno-Elektronicznych w Kaliszu, na kierunku technik informatyk. Przebywając w Tatrach, nad Czarnym Stawem Gąsienicowym, i słuchając fascynujących opowieści przewodnika, obiecał sobie, iż wróci i będzie wchodził na najwyższe szczyty. Minęło kilka lat zanim wprowadził swój plan w życie. Był 2019 rok.

- Wziąłem namiot, wsiadłem w pociąg i pojechałem. Przez tydzień wędrowałem po Tatrach. Nocowałem na polu namiotowym. Nie robiłem nic na wariata. Od początku podchodziłem do tematu odpowiedzialnie, dlatego pogłębiałem swoją wiedzę, szukałem informacji i wsparcia na forum górybezgranic.pl, gdzie użytkownicy dzielą się relacjami z wypraw. Z czasem w Poznaniu poznałem grupę „Górskich Łazików”, dzięki którym uwierzyłem, iż w góry można jeździć choćby co tydzień. Tak zaczęło się zdobywanie Korony i Diademu Gór Polski oraz kolejne wyzwania - opowiada mieszkaniec gminy Gołuchów.

Obecnie bardzo często w piątek, tuż po pracy - jest zatrudniony w firmie Planteon, zajmującej się sprzedażą ziół, przypraw oraz zdrowej żywności - rusza w góry. Wraca w niedzielę wieczorem. Konieczna jest więc samodyscyplina i dobra organizacja, dlatego wcześniej trzeba wszystko odpowiednio zaplanować. W 2025 roku poza domem był 46 dni, co złożyło się na 12 wycieczek. Na wyjazdy przeznacza prawie każdy urlop. Nie potrafi wskazać swojego ulubionego miejsca. Każde pasmo górskie jest inne i dostarcza zupełnie różnych wrażeń. W Sudetach szczególnie bliskie są mu Góry Stołowe i Rudawy Janowickie. Docenia niezwykłe formacje skalne. W Beskidach w największym stopniu Patryka ciągnie do Beskidu Niskiego, terenu dzikiego i niezwykle bogatego w historię.

- Dziś góry dają mi przede wszystkim spokój. Są moim osobnym światem, w którym znajduję wszystko, czego potrzebuję: odpoczynek, ale też emocje, których nie doświadczyłbym na nizinach. Poznałem wielu wspaniałych ludzi, będących dla mnie źródłem inspiracji. Uwielbiam nocne rozmowy w schroniskach i odkrywanie historii polskich regionów. Wtedy pogoda przestaje mieć znaczenie, liczą się przeżycia i emocje. Kilometrów zawsze wychodzi sporo, ale człowiek tego nie odczuwa. Zdobywam również różne odznaki, choć dziś są one dla mnie raczej wskazówką, gdzie warto zajrzeć. Najbardziej lubię planować podróże palcem po mapie, zostawiając sobie przestrzeń i czas na niespodzianki - opowiada Patryk Zimny.

https://zpleszewa.pl/kultura/slawek-gortych-autor-bestsellerowej-karkonoskiej-serii-kryminalnej-odwiedzi-goluchowska-biblioteke-spotkanie-poprzedzi-wernisaz-wystawy-fotografii-patryka-zimnego/p1ovW0f1FVoQ2rgn7pOx

Zatrzymane w kadrze

Mówi się, iż pasja rodzi pasję. 28-latek przemierzając kolejne kilometry górskich szlaków, oglądając relacje kolegów, zapragnął zatrzymać w kadrze piękno natury, imponujące krajobrazy, rozpościerające się przed nim każdego dnia. Zaczął się uczyć sztuki robienia zdjęć, jednocześnie powoli inwestował w sprzęt. Na dobry początek postawił na kompaktowy aparat Sony RX100V. Był lekki i bardzo praktyczny - bez problemu mieścił się w kieszeni.

- Gdy pojawiła się okazja zakupu czegoś bardziej profesjonalnego, nie zwlekałem i zdecydowałem się na bezlusterkowca Nikon Z50, który już od dwóch i pół roku towarzyszy mi w podróżach. Z czasem dokupiłem filtry i dodatkowe akcesoria. Od tego momentu zacząłem traktować fotografię znacznie poważniej. Dołączyłem również do pleszewskiego klubu „FotografujeMY”, gdzie zacząłem rozwijać się na innych fotograficznych płaszczyznach. Co ważne, to wszystko wydarzyło się w ciągu ostatnich pięciu lat - wyjaśnia.

Zajmuje się głównie fotografią krajobrazową, choć czasem wspólnie z klubowymi kolegami i koleżankami eksperymentuje również z portretem. Uwielbia uwieczniać wschody i zachody słońca na górskich szczytach.

- Lubię, gdy fotografia jest przygodą. Ruszam w teren i nigdy do końca nie wiem, czego mogę się spodziewać na szlaku. Często mówi się, iż najlepsze zdjęcia powstają przypadkiem, ale to nie do końca prawda. Trzeba być zawsze przygotowanym na niespodzianki, bo może liczyć się każda sekunda - opowiada.

Jego wzorem jest pochodzący z Jeleniej Góry Karol Nienartowicz, fotograf gór i autor książek w tym temacie, podróżnik oraz malarz. Patryk miał okazję uczestniczyć w prowadzonym przez mistrza kursie online, podczas którego uczył się... jak nie robić zdjęć.

Emocje ubrane w słowa

Wędrówki górskimi szlakami zainspirowały go do jeszcze jednego - opisywania i dzielenia się wrażeniami z podróży. Ta przygoda rozpoczęła się podczas przejścia liczącego około 500 km Głównego Szlaku Beskidzkiego - najdłuższego znakowanego szlaku w Polsce, prowadzącego z Ustronia w Beskidzie Śląskim do Wołosatego w Bieszczadach.

- Po każdym dniu wędrówki publikowałem relacje na nowo utworzonym fanpage’u na Facebooku. To był wyjątkowy czas. 18 dni zupełnie innego życia - mówi.

Chwilę później zaczął prowadzić blog.

Większość zainteresowań Patryka – góry, fotografia, bushcraft, czyli sztuka przetrwania w naturalnym środowisku - związane jest z podróżami. Ponadto lubi sięgnąć po książkę, śledzi wydarzenia ze świata i sportu.

https://zpleszewa.pl/kultura/iii-goluchowska-gala-czytelnik-roku-biblioteka-nagrodzila-najaktywniejszych-ile-ksiazek-wypozyczyli-rekordzisci/UaQcKhqaQaxRVVkRwLdt

„Moje drogi”

Fotografie wykonane przez mieszkańca gminy Gołuchów od kilkunastu dni do końca marca można podziwiać na wystawie w gołuchowskiej bibliotece. Na ekspozycji zatytułowanej „Moje drogi” zobaczą państwo drogi w warunkach pięknego zachodu słońca, ale także we mgle i deszczu, w górach oraz na zupełnie płaskich terenach parków narodowych, latem i zimą. To pełen wachlarz emocji, które mogą towarzyszyć wędrowcom.

- Propozycja wystawy pojawiła się w październiku ubiegłego roku. Początkowo byłem zaskoczony, bo jak wspominałem, fotografia była dla mnie przede wszystkim sposobem na dokumentowanie podróży. Właśnie z tego narodził się temat wystawy, czyli dosłownie ścieżki, którymi wędrowałem w różnych zakątkach Polski i okolic. Z czasem stały się one najważniejszym elementem moich wypraw, to na nich rodziły się historie i wspomnienia. Sam cel często był jedynie symbolem zdobycia szczytu czy pieczątką w książeczce - kończy Patryk Zimny.

Idź do oryginalnego materiału