Poetycki wieczór w remizie OSP Niskowa. Gwara, skrzypce i wzruszenia, które długo nie pozwalały wstać z krzeseł

1 godzina temu

Remiza Ochotniczej Straży Pożarnej w Niskowej na jeden wieczór zamieniła się w nastrojową scenę literacko-muzyczną. 23 stycznia odbył się tam „II Lachowski Wieczór Poetycki” – wydarzenie, które przyciągnęło miłośników słowa, tradycji i lokalnej kultury. Było kameralnie, było autentycznie, były emocje, które trudno było ukryć. Organizatorem wydarzenia był Jan Smoleń, prezes Stowarzyszenia Lachów Sądeckich.

Gwara, skrzypce i opowieści z życia wzięte

Spotkanie poprowadziła Małgorzata Kmiecik, nadając wieczorowi spokojny, ciepły rytm. Muzyczną oprawę zapewniły młode skrzypaczki ze Szkółki Muzykowania Ludowego im. Mariana Fryca w Niskowej, których dźwięki wprowadziły publiczność w niemal baśniowy nastrój. W powietrzu unosił się zapach drewna z remizy, ciche strojenie instrumentów i skupienie widzów, którzy przyszli tu nie po szybkie wrażenia, ale po coś więcej.

Człowiek wielu talentów zajął scenę

Gościem wieczoru był Krzysztof Kunicki – postać nietuzinkowa: gawędziarz nagradzany w konkursach gwary, poeta, rzeźbiarz i pszczelarz. Jego obecność natychmiast zbudowała most między sceną a publicznością. Wiersze recytowane zarówno w gwarze, jak i w języku literackim, niosły ze sobą ciężar osobistych doświadczeń, prostą mądrość i czułość wobec świata.

Wiersze, które ściskały za gardło

Najsilniejsze emocje wzbudziły utwory poświęcone pamięci Ojca, Matki i Brata poety. W remizie zapadła cisza, w której słychać było tylko oddechy i pojedyncze westchnienia. To nie był występ dla efektu. To była opowieść o stracie, pamięci i wdzięczności, podana bez patosu, za to z ogromną szczerością.

Wspólnota ludzi, którym się chce

Wśród gości znaleźli się m.in. Andrzej Zarych, dyrektor Małopolskiego Centrum Kultury SOKÓŁ, Rafał Kmak oraz Katarzyna Bochenek, dyrektor Gminnej Biblioteki Publicznej w Łukowicy. Ich obecność podkreśliła rangę wydarzenia, które choć lokalne, miało w sobie coś z dużego, ważnego święta kultury.

Wieczór w Niskowej pokazał, iż poezja i tradycja wciąż mają tu swoją publiczność. A Krzysztof Kunicki udowodnił, iż słowo – jeżeli płynie prosto z serca – potrafi zatrzymać ludzi na długo. I sprawić, iż wyjdą w ciszy, z myślami zupełnie gdzie indziej niż wtedy, gdy wchodzili do remizy.

Fot.: Małgorzata Kmiecik, własne

Idź do oryginalnego materiału