We Francji wszczęto śledztwo w związku z groźbami wobec sędziów paryskiego sądu, który wydał wyrok skazujący Marine Le Pen. Informację podała we wtorek agencja AFP, powołując się na źródło zbliżone do sprawy.
Dochodzeniem ma zająć się specjalna brygada ds. przestępczości wobec osób indywidualnych (zajmuje się ona m.in. ściganiem takich przestępstw, jak szantaże i ingerencje w życie prywatne).
Przewodnicząca składu sędziowskiego Benedicte De Perthuis, która prowadziła rozprawy na procesie Le Pen, została objęta ochroną policyjną po tym, gdy otrzymała pogróżki. Pod jej domem pojawią się wzmocnione patrole policji.
Nie jest to pierwsze śledztwo dotyczące pogróżek wobec sędzi prowadzącej sprawę Le Pen. Wcześniejsze wszczęto na początku br. w związku z komentarzami internautów na skrajnie prawicowym portalu Riposte Laique. Celem pogróżek była wówczas De Perhuis oraz dwoje prokuratorów zaangażowanych w proces Le Pen; autorzy komentarzy na portalu domagali się np. „eliminacji” sędzi.
Jeden z przewodniczących sądu apelacyjnego w Paryżu Jacques Boulard oświadczył we wtorek, iż jest bardzo zaniepokojony tym, iż wyrok wobec Le Pen pociągnął za sobą „ataki personalne, szczególnie w mediach społecznościowych, wobec trzech sędziów” rozpatrujących sprawę.
„W demokratycznym państwie prawa krytyka decyzji wymiaru sprawiedliwości w żadnym wypadku nie może wyrażać się w postaci gróźb pod adresem sędziów” – zaalarmował Boulard.
Związek zawodowy sędziów wystosował komunikat, w którym ostro zaprotestował przeciwko kwestionowaniu władzy sądowniczej. W ten sposób organizacja określiła „oskarżenia o +stronniczość wymiaru sprawiedliwości+, +decyzję polityczną sprzeczną z państwem prawa+ i +zaprzeczenie demokracji+”, które pojawiły się po wyroku dla Le Pen.
„Próby dyskredytacji instytucji sądowej poprzez oskarżenia o +upolitycznienie+ są nieakceptowalne w państwie prawa” i są one „oparte na założeniach graniczących z teoriami spiskowymi” – głosi komunikat. Podkreślono w nim, iż „sędziowie stosują, w konkretnych przypadkach, prawo przegłosowane przez przedstawicieli społeczeństwa, wybranych przez naród”. Sędziowie są „niezależni od polityki”, a stosowanie kary do indywidualnego przypadku „nigdy nie było synonimem traktowania w sposób uprzywilejowany bądź też nieprzychylnie” – oznajmiła organizacja. (PAP)