W Zielonej Górze dwie kobiety zginęły pod gruzami domu po nocnym ataku

polregion.pl 5 godzin temu

Zielona Góra obudziła się w niedzielę od huku eksplozji.

To był atak dronów na spokojną, mieszkalną ulicę.

Pod gruzami jednego z domów zginęły dwie kobiety.

Miały 100 i 72 lata.

Sąsiedzi mówią, iż mieszkały tam od zawsze.

Ratownicy szukali ich kilka godzin.

Najpierw znaleziono tylko jedno ciało.

Rodzina twierdziła jednak, iż w domu były dwie osoby.

Poszukiwania trwały dalej, mimo ciemności i gruzu.

Pod zawaloną ściną znaleziono drugą kobietę.

Nie żyła.

Dom spłonął doszczętnie po uderzeniu.

Zostały tylko czarne ściany i dym.

„To było jak koniec świata” – mówi sąsiadka, pani Krystyna.

„Słyszałam huk, potem krzyki, potem cisza” – dodaje.

Atak uszkodził też kilka firm w mieście.

Zniszczona została stacja energetyczna.

Spłonął jeden samochód, zaparkowany przy ulicy.

Wójt miasta, Tomasz Kowalczyk, mówił o skali zniszczeń.

„Mamy uszkodzone zakłady przemysłowe i sieć elektryczną” – powiedział.

Komendant lokalnych służb, Marek Zalewski, podał inne dane.

Najpierw mówił o jednej ofierze.

Potem, po zakończeniu akcji, potwierdził drugą śmierć.

„To była trudna noc dla wszystkich służb” – przyznał.

Trzy osoby trafiły do szpitala z obrażeniami.

60-letni mężczyzna miał poparzenia.

54-letnia kobieta – złamania i poparzenia.

Lekarze walczyli o ich życie przez całą noc.

Stan obu jest stabilny, ale ciężki.

Dlaczego najpierw mówiono o jednej ofierze?

Bo tak brzmiał pierwszy raport ratowników.

Rodzina zgłosiła drugą osobę później.

To wydłużyło poszukiwania o wiele godzin.

Część miasta została bez prądu.

Awarie dotknęły też sąsiedni powiat.

Energetycy pracowali całą noc, żeby to naprawić.

„Prąd wraca stopniowo, ale to potrwa” – powiedział wójt Kowalczyk.

Mieszkańcy pytają, dlaczego atakowano cywilów.

Nikt nie ma na to dobrej odpowiedzi.

Władze nazywają to zbrodnią wojenną.

Międzynarodowe organizacje mówią to samo.

Dla ludzi w Zielonej Górze to nie są jednak słowa.

To są konkretne nazwiska i konkretne groby.

Pani Krystyna wciąż nie może spać po tej noc.

„Zamykam oczy i widzę ten dom w ogniu” – mówi.

Służby porządkowe wciąż usuwają gruz.

Strażacy sprawdzają, czy nie ma kolejnych ofiar.

Mieszkańcy przynoszą kwiaty na miejsce tragedii.

Niektórzy zapalają świece mimo dnia.

Miasto ogłosiło żałobę dla ofiar.

Dwie kobiety zginęły tylko dlatego, iż były w domu.

Idź do oryginalnego materiału