USA zaatakują kolejne państwo? Ekspert: Mogą użyć jakiej formy siły

1 godzina temu

- Amerykański akt oskarżenia Raula Castro o zabójstwo jest kolejnym elementem nasilającej się przez ostatnie dwa tygodnie kampanii nacisku na kubańskie władze - powiedział Bartłomiej Znojek. Ekspert PISM ocenił, iż ten ruch może także zapowiadać "jakąś formę użycia siły wobec Kuby".

PAP/EPA/SAMUEL CORUM / POOL / Mapy Google
USA zaatakują kolejne państwo? Ekspert o możliwych ruchach wobec Kuby (zdj. ilustracyjne)

Departament Sprawiedliwości USA wniósł w środę akt oskarżenia przeciwko 94-letniemu Raulowi Guillermo Rodriguezowi Castro, do 2021 r. I sekretarzowi Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Kuby. Zarzucił mu zabójstwo czterech pilotów.

Raul nie pełni w tej chwili żadnych funkcji państwowych, ale jest uważany za faktycznego przywódcę Kuby, a od śmierci brata Fidela w 2016 r. - za lidera rewolucji kubańskiej.

ZOBACZ: Odkopali sprawę sprzed lat. USA chcą go postawić przed sądem

- To oskarżenie to jeden z kolejnych środków presji administracji prezydenta Donalda Trumpa na kubańskie władze, żeby wymusić na nich ustępstwa polityczne – ocenił w rozmowie z PAP Bartłomiej Znojek, ekspert ds. Ameryki Łacińskiej w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (PISM).

"Przykład polityki nacisków". Ekspert o działaniach USA wobec Kuby

Castro zarzuca się wydanie rozkazu zestrzelenia w 1996 roku dwóch samolotów, należących do założonej przez kubańskich emigrantów organizacji "Bracia na ratunek", realizującej nad Cieśniną Florydzką misję poszukiwania uciekinierów z Kuby.

Jak zauważył ekspert PISM, akt oskarżenia wobec Castro nie jest jedynym w ciągu ostatnich dwóch tygodni przykładem polityki nacisków prowadzonej przez USA wobec kubańskich władz.

ZOBACZ: USA z propozycją dla Kuby. "Realna możliwość wyboru"

W poniedziałek amerykański Departament Stanu ogłosił sankcje przeciwko 11 wysokim rangą kubańskim urzędnikom z ministerstwa spraw wewnętrznych, policji, dyrekcji wywiadu i służb bezpieczeństwa.

Z kolei w ubiegłym tygodniu na wyspę udał się John Ratcliffe, dyrektor CIA, który miał ostrzec kubański reżim, iż nadszedł czas na wprowadzenie fundamentalnych zmian w kraju.

- Te kolejne decyzje sygnalizują, iż władze Stanów Zjednoczonych są zdeterminowane, żeby wymusić współpracę Hawany - podkreślił Znojek i przyznał, iż na razie reżim się nie ugiął mimo pogarszającego się kryzysu humanitarnego na wyspie.

Kuba odcięta od ropy. Mieszkańcy odczuwają drastyczne braki prądu

Ekspert przypomniał, iż po uprowadzeniu w styczniu przez amerykańskie siły specjalne przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro Kuba została odcięta od darmowej ropy. Wynikające z braku paliwa przerwy w dostawie prądu realizowane są na wyspie choćby 22 godziny na dobę. Utrudniony jest także dostęp do żywności.

Winę za pogłębiający się kryzys energetyczny kubańskie władze zrzucają na amerykańską blokadę, uniemożliwiającą dostawy ropy spoza Kuby od zaprzyjaźnionych krajów.

ZOBACZ: Kubańczycy wyszli na ulice, płoną stosy śmieci. "Stan krytyczny"

Jak powiedział Znojek, władze kubańskie mogą bowiem liczyć na spore poparcie państw Ameryki Łacińskiej. Komunistyczna Kuba, która przetrwała choćby upadek ZSRR, jest wciąż dla wielu największym symbolem długotrwałego oporu przeciwko hegemonicznej - w ich ocenie - polityce USA.

Na wyspie realizowane są także uliczne protesty, które są jednak gwałtownie i skutecznie tłumione przez reżim.

Jak podkreślił Znojek, brak jest wiarygodnych danych, odzwierciedlających prawdziwe nastroje społeczne, ale można zakładać, iż oprócz przeciwników reżimu, istnieje także grupa Kubańczyków, która korzysta z istniejącego systemu i obawia się upadku obecnych władz.

Źródłem profitów związanych z pracą dla reżimu jest m.in. założona 30 lat temu przez Raula Castro GAESA, firma należąca do wojska, która według szacunków amerykańskich mediów przynosi trzykrotnie więcej pieniędzy, niż wynosi budżet państwa. GAESA kontroluje 70 proc. kubańskiej gospodarki i zarabia m.in. na hotelach dla obcokrajowców, budownictwie, bankach i sklepach.

Marco Rubio, sekretarz stanu USA, potomek kubańskich emigrantów, w środowym przesłaniu do Kubańczyków nazwał ten wojskowy konglomerat "państwem w państwie", które opływa w luksusy, a społeczeństwo skazuje na cierpienie.

Władze Kuby ostrzegły USA. Padły słowa o "krwawej łaźni"

Wobec dotychczasowej nieustępliwości kubańskich władz, akt oskarżenia wobec Castro może według eksperta z PISM służyć także jako element argumentacji prawnej, dającej podstawę dla poważniejszych działań USA wobec Kuby.

- W tym choćby jakiejś formy użycia siły - podkreślił Znojek i dodał, iż USA potwierdziły gotowość do sięgnięcia po takie środki operacją zbrojnego pojmania Maduro.

Maduro został wywieziony przez amerykańskie siły specjalne z Caracas do USA pod zarzutem udziału w przemycie narkotyków, za co ma być sądzony w Stanach Zjednoczonych.

ZOBACZ: "Krwawa łaźnia o nieobliczalnych konsekwencjach". Prezydent Kuby ostrzega USA

Kubańskie władze przygotowują się na taki scenariusz. W poniedziałek prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel ostrzegł przed "krwawą łaźnią", jeżeli Stany Zjednoczone zaatakują Kubę.

Jego komentarze pojawiły się po doniesieniach amerykańskiego portalu Axios o ponad 300 irańskich i rosyjskich dronach bojowych, które ma posiadać Kuba i które mogą zostać użyte do ataku na amerykańską bazę wojskową w Zatoce Guantanamo lub Key West na Florydzie.

Na publikację Axios zareagowała także 17 maja ambasada Kuby w USA. Opublikowała na X wpis, w którym artykuł nazwano "pretekstem" służącym do militarnego podporządkowania sobie przez Stany Zjednoczone narodu kubańskiego.

USA zaatakują Kubę? "Trudno przewidzieć, czy administracja Trumpa jest gotowa"

Zapytany o ocenę stopnia napięcia w stosunkach USA i Kuby, ekspert PISM odpowiedział, iż trudno przewidzieć, czy administracja Trumpa jest gotowa, żeby posunąć się dalej. - Na razie można się spodziewać kolejnych kroków uderzających w reżim, w tym sankcji na przedstawicieli władz - oświadczył Znojek.

W środę, odpowiadając na pytanie dziennikarza, czy należy się spodziewać eskalacji z Kubą, prezydent Donald Trump powiedział, iż "nie będzie żadnej eskalacji".

Jednak w przesłaniu opublikowanym także w środę na stronie Białego Domu w Dzień Niepodległości Kuby prezydent zapewnił, iż Ameryka nie będzie tolerować "państwa zbójeckiego, które jest kryjówką wrogich zagranicznych operacji wojskowych". "Nie spoczniemy, dopóki naród Kuby nie odzyska wolności, o którą tak dzielnie walczyli jego przodkowie ponad 100 lat temu" - napisał Trump.

ZOBACZ: Niepokojące doniesienia po wizycie szefa CIA. USA chcą zaatakować kolejny kraj

Według eksperta PISM pod pozorem przywrócenia wolności na Kubie USA chcą jednak przede wszystkim uzyskać korzyści gospodarcze.

- Administracja Trumpa wyraźnie traktuje przypadek Wenezueli jako pewien model postępowania i liczy na podobny scenariusz na Kubie - ocenił ekspert.

W jego opinii Waszyngton ma nadzieję, iż władzę na wyspie obejmie ktoś otwarty na współpracę, np. wnuk Raula Castro - Raul Guillermo Rodriguez Castro, z którym spotkali się zarówno Rubio jak i dyrektor CIA. – A potem amerykańska administracja będzie chciała wykorzystać to podporządkowanie, żeby uzyskać możliwości inwestycyjne dla rodzimych firm pod hasłem wsparcia rozwoju gospodarczego Kuby i poprawy sytuacji jej mieszkańców - podsumował Znojek.

Idź do oryginalnego materiału