Udrażniali kanały i znaleźli to w środku. Służby mają istotny apel do mieszkańców Łodzi

1 godzina temu

Cegły, gruz, styropian, a choćby resztki betonu z budowy. To wszystko trafia do łódzkich wpustów i kanałów deszczowych. Najgorsze jest jednak to, iż wiele osób sądzi, iż wszystko popłynie do oczyszczalni. Tymczasem z ulicznych kratek woda trafia w kierunku łódzkich rzek.

W Łodzi znajduje się ponad 20 tysięcy ulicznych wpustów deszczowych. Są przy krawężnikach i mają jedno zadanie: odbierać wodę z deszczu oraz topniejącego śniegu.

W praktyce trafia do nich znacznie więcej.

- Przy większych otworach prawdziwą zmorą są butelki po alkoholu, tak zwane małpki. Ludzie potrafią je wciskać do środka. o ile coś się nie mieści, zdarza się, iż podnoszą kratkę i wrzucają śmieci, cegły czy styropian

- mówi Miłosz Wika, rzecznik ZWiK Łódź.

Wciskają małpki, wrzucają gruz. Najgorszy jest beton

Do wpustów trafiają też niedopałki, liście, butelki i różnego rodzaju odpady. Zdarza się również, iż ktoś wlewa do nich substancje, które absolutnie nie powinny znaleźć się w kanalizacji deszczowej.

Szczególnie uciążliwe są pozostałości po pracach budowlanych.

- Najgorsi są ci, którzy wlewają do wpustów resztki betonu z budowy. To później potrafi narobić ogromnych problemów

- mówi Miłosz Wika.

Do kanalizacji deszczowej nie wolno wlewać również ścieków z szamb, detergentów i środków czyszczących, olejów, paliw, farb, lakierów, rozpuszczalników, cementu ani innych substancji chemicznych.

Problem nie kończy się jednak na zatkanej kratce czy kanale.

Myślą, iż to trafi do oczyszczalni. Tak nie jest

Wiele osób może sądzić, iż to, co wpada do ulicznej kratki, później trafia do oczyszczalni ścieków.

Tak jednak nie jest.

Woda wpada przez kratę, a następnie płynie przykanalikiem do większego kanału. Pod ulicami kanały łączą się ze sobą, tworząc rozległą sieć. Woda spływa grawitacyjnie z wyżej położonych terenów miasta w kierunku dolin łódzkich rzek.

Na końcu tej drogi znajdują się wyloty do rzek. W Łodzi jest ich 206.

To nimi deszczówka wraca do środowiska. Wpusty kanalizacji deszczowej nie prowadzą więc do oczyszczalni ścieków, ale do rzecznych ekosystemów. Oznacza to, iż śmieci czy substancje wrzucone lub wlane do kratki mogą ostatecznie trafić do Sokołówki, Olechówki, Łódki, Jasienia i innych łódzkich rzek.

Zanim deszczówka dotrze do rzek

W wybranych miejscach na trasie deszczówki działają urządzenia ograniczające ilość zanieczyszczeń spływających z ulic. Są to między innymi osadniki i separatory.

Ciekawy przykład oczyszczania wody z wykorzystaniem procesów zbliżonych do naturalnych można zobaczyć nad Sokołówką w Parku Julianowskim. Rośliny wodne, ich korzenie oraz żyjące wokół nich mikroorganizmy pomagają zatrzymywać zanieczyszczenia.

Bardziej rozbudowany system działa przy ul. Liściastej, również w dolinie Sokołówki.

Oba rozwiązania wykorzystują procesy podobne do tych, które zachodzą w naturalnych mokradłach. Woda zostaje czasowo zatrzymana, a technologia i przyroda wspólnie pomagają poprawić jej jakość. Nie zmienia to jednak podstawowej zasady: uliczna kratka nie jest ani śmietnikiem, ani odpływem prowadzącym do oczyszczalni.

ZWiK apeluje do mieszkańców. Do kratki tylko deszczówka

Do wpustów deszczowych powinna trafiać wyłącznie woda z deszczu oraz topniejącego śniegu.

Nie powinny tam lądować śmieci. Nie wolno też wlewać żadnych substancji chemicznych.

Jeżeli ktoś zauważy, iż do ulicznego wpustu albo przez otwarty właz kanału deszczowego wylewana jest podejrzana substancja, ZWiK prosi o szybkie zgłoszenie.

Można zadzwonić do Straży Miejskiej pod numer 986 albo do Pogotowia Wodociągowo-Kanalizacyjnego ZWiK Łódź pod numer 994.

Szybka reakcja pozwala służbom odnaleźć źródło zanieczyszczenia, ograniczyć jego skutki i ustalić sprawcę.

https://tulodz.pl/wiadomosci-lodz/na-festiwale-sa-miliony-na-dzieci-nie-ma-burza-wokol-domu-dziecka-w-lodzi/OhKQDvFEN0FF0e7TFa4b
Idź do oryginalnego materiału