Trzynastolatek pomagał utrzymać rodzinę
Szejk Mohammad Samiul Alam Rajon mieszkał z rodzicami i młodszym bratem w miejscowości Bade Ali, w pobliżu Sylhet, w północno-wschodniej części Bangladeszu. Jego ojciec, Szejk Azizur Rahman, pracował jako kierowca mikrobusu, natomiast matka, Lubna Akter, zajmowała się domem i wychowywaniem dzieci. Rodzina miała trudną sytuację finansową, dlatego Rajon musiał wcześnie zacząć pomagać rodzicom. Chłopiec przerwał naukę w szkole i zajął się sprzedażą warzyw na pobliskim targowisku. Zarobione pieniądze przekazywał bliskim, aby mogli opłacać codzienne wydatki. 8 lipca 2015 roku Rajon wyszedł z domu wczesnym rankiem, zabierając warzywa przeznaczone na sprzedaż. Zamierzał dotrzeć do targowiska Tukerbazar, oddalonego o około dwa kilometry od miejsca zamieszkania. Jego ojciec był wówczas poza domem, ponieważ wykonywał kurs służbowy. Chłopiec znał drogę na targ i wcześniej wielokrotnie pokonywał ją samodzielnie. Matka nie miała powodów, aby przypuszczać, iż tego dnia jej syn nie wróci do domu. W okolicy Kumargaon, na obrzeżach Sylhet, Rajon znalazł się w pobliżu garażu i warsztatów samochodowych przy drodze prowadzącej do targowiska. Tam został zatrzymany przez miejscowego strażnika, Sadika Ahmeda, znanego również jako Moyna Mia. Mężczyzna oskarżył trzynastolatka o próbę kradzieży rikszy towarowej, czyli niewielkiego pojazdu wykorzystywanego do przewożenia ładunków. Chłopiec zaprzeczał, iż próbował cokolwiek ukraść, ale jego wyjaśnienia zostały zignorowane. Wokół strażnika zaczęli gromadzić się kolejni mężczyźni. Wśród nich znalazł się Kamrul Islam, który później został uznany za jednego z głównych sprawców zabójstwa. Zamiast przekazać nastolatka policji i pozwolić funkcjonariuszom sprawdzić oskarżenie, obecni postanowili sami go ukarać. Zaprowadzili chłopca w okolice warsztatu znajdującego się przy targowisku Lalai Miah w Kumargaon. Tam unieruchomili mu ręce za plecami i przywiązali go do metalowego słupa.
Przywiązali go do słupa i zaczęli bić
Mężczyźni rozpoczęli bicie Rajona metalowym prętem. Uderzali go w nogi, ramiona, plecy i inne części ciała, jednocześnie domagając się przyznania do kradzieży. Chłopiec płakał i próbował przekonać napastników, iż jest niewinny. Nie mógł jednak uciec ani skutecznie osłonić się przed uderzeniami, ponieważ miał skrępowane ręce. W pobliżu znajdowali się inni ludzie, którzy obserwowali wydarzenia, ale nie podjęli skutecznej interwencji. W pewnym momencie nastolatek zaczął błagać oprawców, aby przestali. Powtarzał, iż o ile będą go dalej bić, umrze. Prosił również o wodę, ponieważ był wyczerpany i miał coraz mniej siły. Mężczyźni nie spełnili jego prośby. Zamiast tego wyśmiewali jego cierpienie i przez cały czas zadawali kolejne ciosy. Jeden z napastników domagał się, aby chłopiec powiedział, kto pomagał mu w rzekomej kradzieży. W trakcie pobicia jeden z obecnych uruchomił kamerę w telefonie komórkowym. Nagrywał chłopca oraz zachowanie pozostałych mężczyzn, nie próbując go ratować. Na zarejestrowanych ujęciach słychać było zarówno krzyki trzynastolatka, jak i rozmowy oraz śmiech napastników. Osoby uczestniczące w przemocy nie ukrywały twarzy przed kamerą. Film obejmował około 28 minut, jednak nie przedstawiał całego czasu, przez który Rajon pozostawał w rękach swoich oprawców. Podczas jednego z momentów utrwalonych na nagraniu mężczyźni pozwolili chłopcu spróbować wstać. Rajon był już tak osłabiony, iż miał trudności z utrzymaniem się na nogach. Mimo to jeden z napastników stwierdził, iż skoro jego nogi są sprawne, należy bić go dalej. Atak został wznowiony. Wśród osób uczestniczących w przemocy znajdowali się zarówno mężczyźni zadający ciosy, jak i ci, którzy pomagali w unieruchomieniu dziecka. Z czasem stan trzynastolatka gwałtownie się pogarszał. Kolejne uderzenia osłabiały go do tego stopnia, iż przestawał reagować na polecenia napastników. Mężczyźni nie wezwali pomocy medycznej, mimo iż jego życie było zagrożone. Rajon zmarł tego samego przedpołudnia. Po śmierci chłopca sprawcy podjęli działania mające na celu ukrycie ciała.
Próbowali ukryć ciało chłopca
8 lipca 2015 roku, kilka godzin po zabójstwie Samiula Alama Rajona, jego oprawcy próbowali pozbyć się ciała. Umieścili je w mikrobusie i zamierzali wywieźć w odludne miejsce w okolicy Kumargaon, na obrzeżach Sylhet. Plan nie powiódł się, ponieważ podejrzane zachowanie mężczyzn zwróciło uwagę mieszkańców. Ci zatrzymali pojazd i zawiadomili policję. Kiedy na miejsce przyjechali funkcjonariusze, jeden z mężczyzn próbował uciec. Zatrzymanym okazał się Muhit Alam, którego brat Kamrul Islam również uczestniczył w pobiciu trzynastolatka. Policjanci zabezpieczyli pojazd i przewieźli ciało do szpitala M.A.G. Osmani Medical College w Sylhet. Początkowo nie znali tożsamości zmarłego. Rodzice Rajona przez wiele godzin szukali syna, który rano wyszedł z domu i nie wrócił. Jego ojciec, Azizur Rahman, udał się wieczorem na komisariat w Jalalabad, gdzie dowiedział się o odnalezieniu ciała chłopca. Rozpoznał syna na pokazanej mu fotografii. 9 lipca ojciec złożył zawiadomienie, wskazując osoby, które mogły odpowiadać za śmierć Rajona. Wśród wymienionych przez niego mężczyzn znaleźli się Muhit Alam, Kamrul Islam, Ali Haider oraz miejscowy stróż Sadik Ahmed, znany również jako Moyna Mia. Rodzina kwestionowała przedstawianą przez podejrzanych wersję wydarzeń i domagała się wyjaśnienia okoliczności zabójstwa. Ojciec podkreślał, iż jego syn zajmował się sprzedażą warzyw i nie miał powodu, aby dopuszczać się kradzieży. W późniejszym postępowaniu śledczy nie znaleźli dowodów potwierdzających zarzut, którym mężczyźni usprawiedliwiali swoje zachowanie. 12 lipca w internecie zaczęło rozpowszechniać się nagranie z miejsca zbrodni. Film, wykonany telefonem komórkowym, pozwalał zobaczyć i usłyszeć zachowanie uczestników zdarzenia. Wizerunki niektórych mężczyzn były wystarczająco wyraźne, aby można było ich rozpoznać. Materiał gwałtownie trafił do bangladeskich mediów, a następnie zaczął być udostępniany poza granicami kraju. Policja wykorzystała go do identyfikowania podejrzanych i porównywania ich wyglądu z informacjami przekazywanymi przez świadków. Publikacja wywołała falę protestów. 13 lipca mieszkańcy Sylhet zorganizowali demonstracje, podczas których domagali się zatrzymania wszystkich uczestników zabójstwa. Protestujący tworzyli ludzkie łańcuchy, gromadzili się przed budynkami administracji i apelowali o zdecydowaną reakcję władz. Podobne demonstracje odbyły się również w Dhace i innych miastach Bangladeszu. Sprawą zainteresowali się przedstawiciele rządu, którzy zapewniali, iż osoby odpowiedzialne za śmierć chłopca zostaną pociągnięte do odpowiedzialności.
Główny podejrzany uciekł za granicę
Jednym z najbardziej poszukiwanych mężczyzn był Kamrul Islam, który niedługo po zabójstwie wyjechał do Arabii Saudyjskiej. Pracował tam wcześniej i liczył, iż uda mu się uniknąć zatrzymania w Bangladeszu. Jego ucieczka zakończyła się jednak już 13 lipca. Bangladescy emigranci mieszkający w Dżuddzie rozpoznali go i pomogli miejscowym służbom w zatrzymaniu. W nagraniu wykonanym podczas przekazywania podejrzanego policji Kamrul przyznał, iż popełnił błąd, i poprosił o przebaczenie. 14 lipca ojciec Rajona publicznie oskarżył funkcjonariuszy komisariatu w Jalalabad o pomoc w ucieczce jednego ze sprawców. Twierdził, iż policjanci mieli przyjąć łapówkę w zamian za umożliwienie Kamrulowi opuszczenia kraju. Były to zarzuty przedstawione przez rodzinę, a nie ustalony wówczas fakt przyjęcia pieniędzy. Władze policji potraktowały sprawę poważnie, odsunęły podinspektora Aminula Islama od dotychczasowych obowiązków i powołały komisję mającą zbadać postępowanie funkcjonariuszy. W tym samym czasie trwały kolejne zatrzymania. Policjanci ujęli między innymi Moynę Mię, Ali Haidera i Dulala Ahmeda, a także osoby obecne podczas pobicia. Dwie z nich, Azmat Ali i Firoz Ali, zostały początkowo zatrzymane jako świadkowie, którzy mieli obserwować przemoc, nie podejmując próby jej powstrzymania. Śledczy przesłuchiwali również krewnych podejrzanych, próbując ustalić, kto pomagał im po zabójstwie. Nie wszystkie zatrzymane osoby zostały później oskarżone, ponieważ w przypadku części z nich nie zgromadzono wystarczających dowodów udziału w przestępstwie. 15 lipca sprawę przekazano wydziałowi kryminalnemu policji metropolitalnej w Sylhet. Tego dnia zatrzymano również Nura Ahmeda, wskazanego jako osoba, która zarejestrowała pobicie telefonem. Jego krewni przekazali go funkcjonariuszom w miejscowości Jangail. Policja zabezpieczyła aparat telefoniczny, kartę pamięci i kartę SIM, na której znajdowały się dane związane z nagraniem. Materiał został włączony do dokumentacji śledztwa, a prowadzący postępowanie mogli analizować go razem z zeznaniami świadków. 24 lipca zakończono wewnętrzne postępowanie dotyczące zachowania policjantów z Jalalabad. Komisja stwierdziła zaniedbania podczas działań zmierzających do zatrzymania podejrzanych oraz nieprawidłowości związane z wpływami politycznymi. W konsekwencji od obowiązków odsunięto jednego z przełożonych komisariatu, a dwóch podinspektorów zawieszono. Ustalenia komisji dotyczyły sposobu prowadzenia pierwszych czynności i nie stanowiły same w sobie sądowego potwierdzenia wszystkich zarzutów korupcyjnych przedstawionych przez ojca chłopca. 16 sierpnia 2015 roku inspektor Suranjit Talukdar z wydziału kryminalnego przekazał do sądu akt oskarżenia przeciwko 13 osobom. Dokument powstał po przeanalizowaniu zeznań, materiału filmowego, wyników sekcji zwłok i wyjaśnień podejrzanych. Ośmiu zatrzymanych złożyło przed sądem oświadczenia przyznające się do udziału w przestępstwie. W akcie oskarżenia wskazano także 38 świadków, których zeznania miały zostać wykorzystane podczas procesu. Dwóch wcześniej zatrzymanych, w tym żonę Muhita Alama, wyłączono ze sprawy z powodu braku dowodów ich udziału. 22 września sąd w Sylhet formalnie postawił zarzuty trzynastu oskarżonym i wyznaczył rozpoczęcie przesłuchań świadków na 1 października. Nie wszyscy podejrzani znajdowali się wtedy w Bangladeszu. Kamrul Islam przez cały czas przebywał w saudyjskim areszcie, dlatego miejscowe władze prowadziły rozmowy dotyczące jego sprowadzenia. Ostatecznie 15 października trzech bangladeskich funkcjonariuszy przywiozło go samolotem do Dhaki. Mężczyzna trafił do dyspozycji wymiaru sprawiedliwości i mógł zostać objęty postępowaniem, które już toczyło się przed sądem.
Czterech oskarżonych skazano na śmierć
Po sprowadzeniu Kamrula Islama do Bangladeszu sąd w Sylhet kontynuował przesłuchiwanie świadków. Na wniosek obrony głównego oskarżonego ponownie wezwano 11 osób, które wcześniej składały zeznania. Czynności zakończono 21 października 2015 roku, a sześć dni później zamknięto przewód sądowy. Łącznie przesłuchano 36 spośród 38 świadków wskazanych przez prokuraturę. Sędzia Akbar Hossain Mridha wyznaczył ogłoszenie wyroku na 8 listopada. Podczas rozpraw szczegółowo analizowano odpowiedzialność poszczególnych oskarżonych. Sąd musiał ustalić, którzy mężczyźni bezpośrednio uczestniczyli w zabójstwie, a którzy pomagali sprawcom lub byli obecni na miejscu zdarzenia. Prokuratura przedstawiła zeznania świadków, wyniki badań medycznych i zabezpieczone materiały dowodowe. Obrona kwestionowała odpowiedzialność swoich klientów, a część oskarżonych nie przyznawała się do zarzutów. Rodzice Rajona uczestniczyli w postępowaniu, oczekując rozstrzygnięcia sprawy śmierci syna. 8 listopada 2015 roku przed budynkiem sądu w Sylhet zgromadziły się setki mieszkańców. Wewnątrz sali rozpraw znajdowało się 11 spośród 13 oskarżonych. Po zakończeniu odczytywania wyroku sędzia ogłosił, iż czterech mężczyzn zostało uznanych za winnych zabójstwa i skazanych na karę śmierci. Byli to Kamrul Islam, miejscowy strażnik Sadik Ahmed, znany jako Moyna Mia, Tajuddin Ahmed, nazywany Badalem, oraz Zakir Hossain, posługujący się pseudonimem Pavel. Ostatni z wymienionych mężczyzn przez cały czas pozostawał na wolności, dlatego wyrok wobec niego wydano pod jego nieobecność. Pozostali oskarżeni otrzymali zróżnicowane kary. Nur Ahmed, który nagrywał przemoc telefonem, został skazany na dożywotnie pozbawienie wolności. Trzech braci Kamrula - Muhit Alam, Ali Haider i Shamim Ahmed - usłyszało wyroki siedmiu lat więzienia. Dulal Ahmed i Ayaz Ali zostali skazani na rok pozbawienia wolności. Sąd uniewinnił natomiast Firoza Alego, Azmata Alego i Ruhula Amina, uznając, iż przedstawione dowody nie pozwalają przypisać im odpowiedzialności karnej za zabójstwo. Rodzice trzynastolatka przyjęli wyrok z ulgą. Jego ojciec, Azizur Rahman, powiedział dziennikarzom, iż cieszy się z szybkiego zakończenia procesu, ale oczekuje również wykonania orzeczonych kar. Po ogłoszeniu rozstrzygnięcia ludzie zgromadzeni przed sądem zaczęli wiwatować i domagać się niezwłocznego ukarania sprawców. Obrońca oskarżonych Habibur Rahman Habib zapowiedział jednak, iż po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem rozważy złożenie apelacji. Oznaczało to, iż listopadowy wyrok nie kończył jeszcze postępowania.
Po jedenastu latach sprawa przez cały czas nie jest zakończona
10 listopada 2015 roku dokumenty sprawy przekazano do Sądu Najwyższego Bangladeszu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami orzeczone kary śmierci wymagały zatwierdzenia przez sąd wyższej instancji. Jednocześnie skazani mogli odwołać się od rozstrzygnięcia. Rozpoczęło się więc kolejne postępowanie, w którym sędziowie mieli ponownie ocenić prawidłowość wcześniejszego wyroku i zgromadzony materiał dowodowy. Przygotowanie dokumentacji oraz wyznaczenie terminów rozpraw zajęło kilkanaście miesięcy. 30 stycznia 2017 roku rozpoczęto rozpatrywanie apelacji. Posiedzenia odbywały się przed dwuosobowym składem sędziowskim, a przesłuchania i przedstawianie stanowisk stron zakończono po 19 dniach rozpraw. Ostateczne rozstrzygnięcie ogłoszono 11 kwietnia 2017 roku. High Court utrzymał w mocy wszystkie cztery wyroki śmierci, uznając, iż nie ma podstaw do ich uchylenia. Sędziowie nie zmienili również kar siedmiu lat więzienia wymierzonych trzem oskarżonym ani rocznych wyroków dwóch kolejnych mężczyzn. Istotna zmiana dotyczyła Nura Ahmeda, któremu wcześniej wymierzono dożywotnie pozbawienie wolności. Po ponownej analizie sprawy sąd zmniejszył jego karę do sześciu miesięcy więzienia. Tym samym najbardziej dotkliwy wyrok spośród kar więzienia został znacząco złagodzony. Po ogłoszeniu orzeczenia przedstawiciel prokuratury zapowiedział możliwość zakwestionowania tej decyzji. Ojciec Rajona wyraził natomiast zadowolenie z utrzymania kar śmierci wobec czterech głównych sprawców. Mimo rozstrzygnięcia z 2017 roku sprawa nie zakończyła się prawomocnym orzeczeniem najwyższej instancji. Skazani na śmierć skorzystali z możliwości dalszego odwołania się do Wydziału Apelacyjnego Sądu Najwyższego Bangladeszu. Kolejne lata upływały bez ostatecznej decyzji. W grudniu 2022 roku bangladeskie media informowały, iż apelacje przez cały czas nie zostały rozpatrzone, chociaż od poprzedniego wyroku minęło ponad pięć lat. Rodzice chłopca wielokrotnie apelowali o zakończenie postępowania. 22 września 2026 roku portal Risingbd opublikował nowe informacje dotyczące sprawy. Wynikało z nich, iż po niemal dziewięciu latach od rozstrzygnięcia High Court postępowanie apelacyjne przez cały czas pozostawało niezakończone. Nie wykonano orzeczonych kar śmierci, ponieważ sprawa czekała na ostateczną decyzję najwyższego sądu. Nie przedstawiono też wiarygodnego wyjaśnienia, dlaczego rozpatrywanie odwołań trwa tak długo. Przedstawiciele zakładu karnego w Sylhet nie byli w stanie przekazać dziennikarzom szczegółowych informacji o aktualnym miejscu pobytu wszystkich skazanych. Dzień później lokalny portal Sylhet Voice opublikował wypowiedzi rodziców Rajona. Lubna Akter przyznała, iż mimo upływu lat przez cały czas nie potrafi pogodzić się ze śmiercią syna. Podkreśliła, iż choć sądy wydały już wyroki, postępowanie wciąż nie zostało ostatecznie zakończone. Chciałaby doczekać rozstrzygnięcia i mieć pewność, iż sprawcy poniosą odpowiedzialność zgodnie z prawem. Azizur Rahman również domagał się przyspieszenia postępowania, przyznając, iż wielokrotnie próbował uzyskać informacje o jego dalszym przebiegu. W październiku 2026 roku, ponad jedenaście lat po śmierci Samiula Alama Rajona, najnowsze dostępne doniesienia przez cały czas wskazywały, iż sprawa oczekuje na ostateczne rozstrzygnięcie przez Sąd Najwyższy Bangladeszu. Czterech sprawców miało utrzymane kary śmierci, ale ich wykonanie pozostawało wstrzymane do zakończenia procedury apelacyjnej. Rodzice chłopca przez cały czas oczekują decyzji, która pozwoliłaby zamknąć wieloletnie postępowanie.
Źródła:
https://www.bbc.com/news/world-asia-34761620
https://pl.globalvoices.org/2015/07/nagranie-wideo-ukazujace-okropna-smierc-13-letniego-chlopca-w-bangladeszu-rozprzestrzenia-sie-bardzo-szybko-na-facebooku/
https://www.nbcnews.com/news/asian-america/series-assaults-children-spark-outrage-bangladesh-n411061
https://www.abc.net.au/news/2015-11-08/six-sentenced-to-death-for-brutal-bangladesh-child-murders/6922736
https://amp.dw.com/en/in-bangladesh-13-men-charged-over-lynching-of-boy/a-18653817
https://www.aljazeera.com/amp/news/2015/7/14/bangladesh-teen-lynching-suspect-confesses
https://edition.cnn.com/2015/11/08/asia/bangladesh-death-sentences
https://www.daily-sun.com/5/89529
https://www.news.com.au/world/police-charge-13-men-with-murder-after-lynching-of-teenager-samiul-alam-rajon/news-story/5702c2346a938795bfa74bc40c982f2d
https://www.thedailystar.net/frontpage/they-turned-animals-1389925
https://en.wikipedia.org/wiki/Murder_of_Sheikh_Mohammad_Samiul_Alam_Rajon
https://www.tritiyomatra.com/news/2568/local/2015/08/rajon-murder-police-press-charges-against-13-people
https://www.gulf-times.com/story/447107/video-of-boys-brutal-killing-sparks-protests-in-bangladesh
https://www.independent.co.uk/news/world/asia/bangladesh-six-sentenced-to-death-for-brutal-torture-and-killing-of-two-boys-a6726686.html
https://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/asia/bangladesh/11807401/Police-charge-13-men-with-brutal-murder-of-Bangladeshi-teenager.html

1 godzina temu














English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·