„Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy”. Szokujące słowa byłego ordynatora szpitala w Warszawie

1 godzina temu
Sprawa Szpitala Południowego w Warszawie w ostatnich dniach nabrała zupełnie nowego wymiaru. Początkowo opinię publiczną elektryzowały informacje o lekarzu Dawidzie Kacprzyku, byłym radnym Koalicji Obywatelskiej i byłym koordynatorze SOR-u, który w 2025 roku zarobił 1,6 mln zł i „przepracował” 3976 godzin w Szpitalu Południowym. Kolejnym wątkiem był opisywany przez media „salonik VIP”, w którym osoby związane z polityką miały być traktowane poza zwykłą kolejnością.Po rozmowie Krzysztofa Stanowskiego z dr. Emilem Jędrzejewskim punkt ciężkości przesunął się jednak z pieniędzy i przywilejów na najpoważniejsze możliwe zarzuty dotyczące bezpieczeństwa pacjentów.Kim jest dr Emil Jędrzejewski?Dr Emil Jędrzejewski jest chirurgiem i byłym ordynatorem oddziału chirurgii ogólnej i proktologicznej w Warszawskim Szpitalu Południowym. To właśnie on miał wcześniej alarmować o nieprawidłowościach w placówce. Z ustaleń mediów wynika, iż w 2025 roku informował o problemach m.in. władze szpitala oraz prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Niedługo później przestał pracować w placówce.Szpital wskazywał, iż rozwiązanie współpracy z lekarzem miało związek z nieprawidłowościami w realizacji jego umowy kontraktowej. Sam Jędrzejewski przedstawia sprawę inaczej i występuje dziś publicznie jako sygnalista. Między stronami istnieje spór, a część informacji wymaga potwierdzenia przez prokuraturę, dokumentację medyczną i zeznania świadków.„Ten salonik VIP to nic”W Kanale Zero dr Jędrzejewski został zapytany o doniesienia dotyczące specjalnego pomieszczenia dla osób traktowanych poza standardową ścieżką pacjenta. Lekarz potwierdził, iż „salonik VIP” miał istnieć, choć zaznaczył, iż sam w nim nie był.Najmocniejsze słowa padły jednak chwilę później. Były ordynator stwierdził, iż „ten salonik VIP to nic” wobec tego, co – według jego relacji – miało dziać się w szpitalu. Opisywał problemy organizacyjne, brak adekwatnego zespołu, opóźnienia, niewypisywanie pacjentów po prostych zabiegach i chaos w funkcjonowaniu oddziałów.PRZECZYTAJ TEŻ: "Nie jestem radnym PiS, a to nagonka na lekarzy". Dyrektor szpitala w Tomaszowie o swoich zarobkach i szumie wokół nichNajpoważniejsze zarzuty dotyczyły jednak Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, którym kierował wspomniany Dawid Kacprzyk. Jędrzejewski mówił, iż procedury medyczne miały być wykonywane wadliwie, a skutkiem błędów miały być powikłania kończące się śmiercią pacjentów. Padły też słowa, które natychmiast wywołały ogólnopolską reakcję: „Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy”.Były ordynator opisywał również sytuację, w której pacjent przyjęty na SOR miał pozostawać bez opieki, a personel miał „przypominać sobie” o nim dopiero po kilku godzinach, kiedy został znaleziony martwy w toalecie. W wywiadzie pojawił się też wątek wykonywania tomografii osobie, która już nie żyła, co według relacji lekarza miało służyć „markowaniu” dokumentacji.Reakcja Trzaskowskiego i prokuraturyPo wywiadzie Rafał Trzaskowski zapowiedział, iż zwróci się do Prokuratora Generalnego o pilne podjęcie czynności wyjaśniających. Prezydent Warszawy wskazywał, iż chodzi o rzekome zdarzenia, które miały mieć miejsce w Szpitalu Południowym z udziałem Dawida Kacprzyka w okresie zatrudnienia obu lekarzy w placówce.CZYTAJ: Osiem godzin czekała na OIT. Zmarła. Sprawą zajmuje się prokuratura i Rzecznik Praw PacjentaW środę 24 czerwca minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował, iż prokuratura analizuje wszystkie sprawy dotyczące Szpitala Południowego od 2023 roku, także te wcześniej umorzone. Jak przekazano, chodzi łącznie o 32 postępowania dotyczące różnych zdarzeń na terenie szpitala. Nie wszystkie dotyczą błędów medycznych – część obejmuje m.in. groźby, kradzieże czy przywłaszczenia. Dwanaście postępowań dotyczyło jednak zgonów na terenie szpitala, a pięć spraw odnosiło się do SOR-u.Żurek podkreślał, iż wypowiedzi Jędrzejewskiego były bardzo ogólne i nie wskazywały konkretnych przypadków ani osób. Dlatego – jak mówił – konieczne jest przełożenie medialnych oskarżeń na język postępowania: przesłuchania, dokumenty, opinie biegłych i konkretne dowody.Przesłuchanie dr. JędrzejewskiegoTego samego dnia dr Emil Jędrzejewski stawił się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie. Miał zostać przesłuchany jako świadek. Prok. Piotr Antoni Skiba, rzecznik prokuratury, poinformował jednak, iż lekarz nie chciał zeznawać bez pełnomocnika, którego – jak przekazał – nie zdążył ustanowić.Prokuratorzy uznali, iż przesłuchania nie można odroczyć, bo Jędrzejewski posiada istotne informacje dotyczące dwóch toczących się postępowań. Lekarz złożył do protokołu notatkę z nazwiskami i numerami PESEL dwóch osób pokrzywdzonych. Następnie śledczy zadali mu kilkadziesiąt pytań, ale – jak przekazała prokuratura – świadek każde z nich kwitował milczeniem.Prokuratura chciała także zabezpieczyć telefon, na którym miały znajdować się wiadomości dotyczące nieprawidłowości w szpitalu, w tym korespondencja z prezydentem Warszawy. Jędrzejewski miał jednak oświadczyć, iż telefon, z którym przyszedł do prokuratury, nie jest tym urządzeniem, na którym znajdują się istotne informacje.Kolejne przesłuchanie wyznaczono na poniedziałek 29 czerwca. Lekarz ma stawić się z pełnomocnikiem i adekwatnym telefonem.Dawid Kacprzyk odpowiadaW środę 24 czerwca głos zabrał także Dawid Kacprzyk. W oświadczeniu, które jego pełnomocnik Jacek Dubois przekazał mediom, zaprzeczył zarzutom i stwierdził, iż dr Emil Jędrzejewski bezpodstawnie łączy go ze zdarzeniami, z którymi nie miał nic wspólnego.Kacprzyk odniósł się do dwóch spraw przywołanych w wywiadzie: śmierci pacjenta w łazience SOR-u oraz rzekomego wykonania tomografii komputerowej pacjentowi po śmierci. Według jego stanowiska w pierwszej sprawie toczy się postępowanie karne, ale on nie jest jego stroną. Druga sprawa – jak twierdzi – nie dotyczy okresu jego zatrudnienia w Szpitalu Południowym.Pełnomocnik Kacprzyka zapowiedział kroki prawne, w tym działania dotyczące ochrony dóbr osobistych i zniesławienia. Strona Kacprzyka podkreśla, iż publiczne oskarżenia są nieprawdziwe, krzywdzące i naruszają dobre imię lekarza.
Idź do oryginalnego materiału