Sołtys pomagała choremu sąsiadowi. Sprawą zajęła się prokuratura

4 godzin temu

60-letnia pani Bożena, sołtys z niewielkiej miejscowości na Mazurach, pomagała schorowanemu sąsiadowi. Kobieta opiekowała się nim jako asystent osoby niepełnosprawnej. Po kilku miesiącach Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej zerwał z nią umowę, uznając, iż kobieta i starszy mężczyzna są w związku. Oboje ostatecznie zostali uniewinnieni w sądzie, ale konflikt trwa do dziś. Materiał "Interwencji".

Interwencja
Bożena Adamczyk walczy o dobre imię

60-letnia pani Bożena jest wdową i matką siedmiorga dzieci. Mieszka w małej wiosce na Mazurach. Pracuje oraz jest sołtysem. Mieszkańcy mówią, iż to ciężko pracująca kobieta, która wszystkim chętnie pomaga. Jak się okazało, za okazaną pomoc zapłaciła wiele.

Pani Bożena jest sąsiadką dwóch starszych samotnych braci: 78-letniego pana Jana i 72-letniego pana Zenona. Kiedy pan Zenon zachorował, pani Bożena zaopiekowała się sąsiadem. W styczniu zeszłego roku została jego asystentem.

- To było trzydzieści godzin miesięcznie, a za jedną godzinę pracy było bodajże 33 złote. Poszłam do niego, a tam w piecu nienapalone. Tłumaczył, iż nie ma siły z łóżka wstać, iż ma gorączkę. Jego pranie przynosiłam do domu, on choćby przychodził do domu się kąpać, bo nie ma łazienki. Ciężko jest nie pomóc jeden drugiemu - opowiada Bożena Adamczyk.

- Przyznaliśmy tę pomoc na wniosek pana Zenona - tłumaczy Ariel Dołęgowski, kierownik GOPS w Małdytach.

ZOBACZ: Zapadł wyrok. „Interwencja” pomogła rozwiązać śledztwo

- Każdy widział, iż pani Bożena opiekowała się panem Zenonem naprawdę dobrze. Jest kobietą życzliwą i pomocną - podkreśla pan Andrzej, znajomy pani Bożeny.

Sołtyska pomagała choremu sąsiadowi. "Złamany regulamin"

- Czy coś złego jest w opiekowaniu się człowiekiem, który jest schorowany? Jak można się nie opiekować taką osobą? To pomoc sąsiedzka. Narąbała drzewa przy drodze i ciągnęła do tej budy, gdzie ona tam mieszkał - dodaje kolejny znajomy pan Stanisław.

Niestety ku zdziwieniu pani Bożeny i pana Zenona po kilku miesiącach Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Małdytach umowę z panią Bożeną rozwiązał.

- Uznano, iż został złamany regulamin, iż oni żyją w związku partnerskim. Tylko nie zostały przedstawione ani dowody, ani żadna podstawa prawna, która by tę sytuację potwierdziła. Wzięło się to z "informacji lokalnych", kolokwialnie mówiąc: z plotek - opowiada Milena Falkowska-Hojan, radna Gminy Małdyty.


Bożena Adamczyk również stanowczo zaprzecza, by była w związku z panem Zenonem. Na podstawie plotek kierownik GOPS-u uznał jednak, iż oboje byli w związku, więc pani Bożena niezgodnie z prawem pobierała wynagrodzenie za pracę jako asystent osoby niepełnosprawnej. Co więcej - panią Bożeną i panem Zenonem zajęła się prokuratura, a potem sąd. Oboje zostali przez sąd uniewinnieni.

ZOBACZ: Adwokat od "trumny na kółkach" mógł mieć pomocnika. Policja wszczęła postępowanie

Pani Bożena walczyła w sądzie o dobre imię. Twierdzi, iż została znieważona przez kierownika GOPS-u, nazwana oszustką i złodziejką. Sąd postępowanie karne wobec kierownika warunkowo umorzył na okres próby jednego roku oraz zasądził nawiązkę dla pani Bożeny - 3 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny, gdyż oboje od wyroku złożyli apelację.

Chciała pomagać, teraz sama walczy o zdrowie

- Dla mnie to jest śmieszny wyrok, bo zniszczono moje zdrowie. Zostałam zniszczona przez kierownika - uważa Bożena Adamczyk. Wraz z nią ekipa "Interwencji" próbowała wyjaśnić sprawę w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej w Małdytach.

Kierownik GOPS w Małdytach Ariel Dołęgowski: Zaprosiłem swojego obrońcę, by uczestniczył w tym spotkaniu.

- Dlaczego w czerwcu unieważniono umowę?

- Z powodu niezgodności z założeniami programu co do relacji pomiędzy osobą świadcząca usługę a asystentem.

- Jaka to była relacja?


- Nie mogę odpowiedzieć na wszystkie pytania, obowiązuje mnie tajemnica zawodowa. Jako GOPS sprawdzamy i uwierzytelniamy wszelkie informacje.


- Jak pan sprawdził pożycie, mieszkanie razem?


- Dotarły do mnie informacje od najbliższych członków rodziny.

- Czy pan wypowiedział jakiekolwiek słowa obraźliwe do pani Bożeny?


- Nie miało to miejsca. Natomiast pani Bożena tak, waląc tutaj w stół stwierdziła, iż nie będę z niej robić dziwki.

Osoba najbliższa panu Zenonowi, czyli pan Jan zapewnia, iż jego brat nie tworzył związku z panią Bożeną.


- Fałszywość, ja mówię, dajta mi go w ręce, tego gościa - mówi.

Spór i sprawy sądowe nie mają końca. A stan zdrowia pana Zenona niestety bardzo się pogorszył. w tej chwili mężczyzna jest w szpitalu po przebytym udarze.

- Jego już ten stres zjadał przez te sądy. Ja do końca pomagałam, co kierownik powiedział, iż jedno ma na drugiego nie patrzeć i nie chodzić. Nie wolno - mówi pani Bożena.

- Chodziło o dobre imię. To oznaczało taki lincz na panią sołtys, wprost zostało powiedziane, iż pani sołtys włazi do łóżka - mówi Milena Falkowska-Hojan, radna Gminy Małdyty.

Materiał wideo dostępny jest na stronie "Interwencji".

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: Barbara Nowacka uderza w abp. Jędraszewskiego. "Hejter w sutannie"
Idź do oryginalnego materiału