Problemy z łącznością w WTC. Co wykazały raporty po 11 września?

2 godzin temu

Ograniczenia łączności radiowej i trudności w przekazywaniu informacji utrudniały ewakuację strażaków z World Trade Center 11 września 2001 roku. Raporty dotyczące akcji wskazują na połączenie problemów technicznych i organizacyjnych, które pozbawiały ratowników oraz dowódców pełnego obrazu sytuacji.

Gdy około godz. 9.59 czasu miejscowego zawaliła się południowa wieża WTC, strażacy w północnej nie zawsze wiedzieli, co się stało. Część sądziła, iż doszło do częściowego zawalenia budynku, w którym sami pracowali. Rozkaz opuszczenia północnej wieży został nadany niemal natychmiast, ale nie wszyscy go usłyszeli.

Północna wieża runęła o godz. 10.28. Między zawaleniem obu budynków upłynęło około 29 minut.

Komisja badająca zamachy wskazała cztery przyczyny nieodebrania radiowych poleceń ewakuacji: problemy z zasięgiem wewnątrz wieżowca, przeciążenie kanału taktycznego, brak radiostacji u części strażaków przybyłych poza służbą oraz korzystanie z kanału przypisanego do działań w drugiej wieży. Niektórzy ratownicy dowiadywali się o odwrocie dopiero od mijanych kolegów.

Badania amerykańskiego Narodowego Instytutu Standaryzacji i Technologii (NIST) wykazały, iż choćby strażacy znajdujący się na tej samej kondygnacji różnie odbierali komunikaty. Wśród możliwych przyczyn wymieniono tłumienie sygnału przez elementy budynku, stan radiostacji, ustawioną głośność, hałas oraz równoczesne nadawanie na tym samym kanale.

NIST oszacował, iż od jednej trzeciej do połowy transmisji radiowych służb ratowniczych podczas porannych działań w WTC było nieczytelnych lub niekompletnych.

Osobnym problemem był przemiennik radiowy, który miał poprawiać łączność w kompleksie. Według NIST istnieją mocne dowody, iż urządzenie działało podczas początkowej próby łączności w północnej wieży, a trudności wiązały się ze słuchawką konsoli — jej usterką lub zbyt małą głośnością. Dowódcy uznali jednak system za niesprawny; nagrania wskazują, iż wspierał on działania w południowej wieży, a jego awaria nastąpiła prawdopodobnie podczas jej zawalenia.

Problemy dotyczyły również potwierdzania odbioru poleceń. Jak opisano w analizie McKinsey przygotowanej na zlecenie nowojorskiej straży pożarnej (FDNY), dowódcy nie zawsze mogli ustalić, czy komunikat nie dotarł, czy załoga była zajęta ratowaniem ludzi, czy też zagubiło się jej potwierdzenie.

Zawalenie południowej wieży zniszczyło stanowisko dowodzenia przy West Street i zmusiło przebywających tam dowódców do szukania schronienia. Wcześniej dowódcy w holach wież mieli ograniczony dostęp do informacji z zewnątrz, w tym obserwacji policyjnego śmigłowca, co utrudniało ocenę stanu budynków.

Komisja 9/11 zwróciła też uwagę na treść poleceń. Większość komunikatów ewakuacyjnych nie zawierała informacji o zawaleniu południowej wieży, a sposób ich nadawania nie odpowiadał procedurze ostrzegania przed grożącym zawaleniem, przewidującej wielokrotne powtarzanie sygnału „Mayday”.

Polecenie dotarło radiowo lub ustnie do co najmniej 24 z najwyżej 32 kompanii skierowanych do północnej wieży i obecnych w niej. Wielu strażaków opóźniało zejście, pomagając cywilom, zbierając załogi lub nie rozumiejąc pilności ewakuacji. Komisja uznała problemy techniczne radiostacji za czynnik strat, ale nie główną przyczynę śmierci strażaków w tej wieży.

W zaleceniach po katastrofie NIST wskazał potrzebę instalowania i testowania systemów łączności wraz z procedurami ich używania w budynkach, w których rozchodzenie się fal radiowych jest utrudnione. Rekomendacje obejmowały także rozwój możliwości identyfikowania i lokalizowania ratowników oraz śledzenia ich przemieszczania się.

Instytut zalecił również stworzenie szczegółowych zasad zbierania, przetwarzania i przekazywania informacji istotnych dla bezpieczeństwa działań. Łączenie meldunków głosowych, obrazu i danych miało zapewniać ratownikom lepszą wiedzę o sytuacji, a wyznaczony zespół powinien koordynować ten proces podczas zdarzenia.

Idź do oryginalnego materiału