Ponad 600 członków nowojorskiej straży pożarnej zmarło z powodu chorób związanych z pracą przy World Trade Center. Raport przygotowany na 25. rocznicę tragedii pokazuje skalę wieloletnich konsekwencji zdrowotnych: od trwałego pogorszenia funkcji płuc i nowotworów po depresję oraz zaburzenia stresowe pourazowe.
Akcja przy World Trade Center trwała ponad dziesięć miesięcy. Dla tysięcy uczestniczących w niej strażaków i pracowników ratownictwa medycznego jej skutki nie skończyły się wraz z opuszczeniem gruzowiska. Publikacja FDNY WTC Health Program podsumowuje obserwację zdrowia ponad 15 tys. osób narażonych podczas działań na pył, gazy, substancje chemiczne i włókna unoszące się w zanieczyszczonym powietrzu.
Według przedstawionego zestawienia w historii programu u 12 161 członków FDNY certyfikowano przynajmniej jedno schorzenie związane z ekspozycją na WTC. Oznacza to formalne uznanie, iż warunki związane z zamachami istotnie przyczyniły się do jego powstania lub pogorszenia. W tej grupie 4745 osób uzyskało certyfikację dotyczącą nowotworu, a 4496 — zaburzeń zdrowia psychicznego. Te liczby częściowo się pokrywają, ponieważ jeden pacjent może zmagać się z kilkoma chorobami.
Szczególnie dotkliwe następstwa odnotowano u osób, które dotarły na miejsce najwcześniej. Podczas zawalenia się wież Dolny Manhattan przykryła gęsta chmura pyłu. Intensywny wysiłek zwiększał ilość wdychanego zanieczyszczonego powietrza. Autorzy raportu opisują niedostatek odpowiedniej ochrony dróg oddechowych w pierwszych dniach działań. Część ratowników korzystała jedynie z masek przeciwpyłowych, które w tych warunkach zapewniały niewielką ochronę lub nie zapewniały jej wcale.
Konsekwencje były widoczne już w pierwszym roku. U strażaków średni spadek jednego z podstawowych parametrów spirometrycznych, FEV1, wyniósł 351 ml. To objętość powietrza wydmuchiwanego podczas pierwszej sekundy natężonego wydechu. Dla porównania, typowy spadek związany ze starzeniem autorzy określają na około 30 ml rocznie. Przeciętnie utraconej funkcji płuc nie udało się później odzyskać, choć u większości badanych gwałtowne tempo jej pogarszania nie utrzymało się.
Jednocześnie część objawów z czasem osłabła. W pierwszym roku po zamachach kaszel zgłaszała ponad połowa badanych, a w 2025 roku przewlekły kaszel deklarowało 9 proc. przez cały czas jednak 22 proc. zgłaszało duszność, a 18 proc. świszczący oddech. Wśród częstych rozpoznań pozostają również przewlekłe zapalenie błony śluzowej nosa i zatok, astma oraz choroba refluksowa przełyku. U wielu pacjentów występują one jednocześnie.
Dużą część raportu poświęcono nowotworom. Wśród najczęściej certyfikowanych znajdują się nowotwory skóry inne niż czerniak, rak prostaty, nowotwory układu krwiotwórczego, czerniak i rak tarczycy. Badacze wskazują, iż porównania z odpowiednio dobranymi grupami mieszkańców USA wykazały podwyższoną częstość występowania części nowotworów. Analizy obejmujące strażaków z innych miast, którzy nie pracowali przy WTC, również ujawniły zwiększoną częstość raka tarczycy, a w późniejszej części obserwacji — raka prostaty.
Nie wszystkie następstwa ekspozycji dają się ocenić w krótkim czasie. Niektóre nowotwory mogą rozwijać się przez dziesięciolecia, dlatego autorzy podkreślają potrzebę dalszej obserwacji. Program obejmuje badania przesiewowe i leczenie certyfikowanych schorzeń, w tym leki, bez kosztów dla uprawnionych pacjentów.
Osobny rozdział dotyczy zdrowia psychicznego. Aż 98 proc. uczestników działań objętych analizą znało przynajmniej jedną osobę, która zginęła przy WTC. U części ratowników problemy ujawniały się z opóźnieniem, gdy intensywność poszukiwań malała i pojawiał się czas na przeżywanie straty. Niekiedy następowało to dopiero po przejściu na emeryturę.
Niemal ćwierć wieku po zamachach 6 proc. badanych przez cały czas spełniało objawowe kryteria wskazujące na możliwość występowania zespołu stresu pourazowego, czyli PTSD. W badaniu przesiewowym dotyczącym depresji dodatni wynik uzyskało 14 proc. Są to wyniki oceny objawów, a nie liczby potwierdzonych diagnoz klinicznych. Także w tym obszarze wcześniejsze przybycie na miejsce katastrofy wiązało się z większym obciążeniem.
Wraz ze starzeniem się uczestników programu pojawiają się kolejne pytania. Badacze analizują choroby sercowo-naczyniowe, reumatologiczne choroby autoimmunologiczne oraz zaburzenia pamięci. W opisanym badaniu strażacy, którzy dotarli do WTC rankiem 11 września, mieli o około 38 proc. wyższe ryzyko poważnego zdarzenia sercowo-naczyniowego niż ci, którzy przybyli później. Autorzy zaznaczają jednak, iż w przypadku nowych schorzeń oddzielenie skutków ekspozycji od procesów starzenia bywa trudne. W chwili przygotowania publikacji przez cały czas oczekiwali na decyzje dotyczące objęcia kolejnych chorób programem.
Raport zawiera także wyniki pokazujące perspektywy leczenia. W przywołanej analizie pacjentów onkologicznych pięć lat od rozpoznania przeżywało 86 proc. uczestników WTC Health Program, wobec 63 proc. w porównywanej grupie pacjentów ze stanu Nowy Jork. Autorzy wskazują, iż znaczenie mogły mieć wczesne wykrywanie chorób, dostęp do bezpłatnej terapii, koordynacja opieki i wsparcie bliskich. Samo porównanie nie pozwala przypisać całej różnicy jednemu z tych czynników.
Mimo zwiększonej częstości części nowotworów badacze nie stwierdzili podwyższonej umieralności ogólnej w obserwowanej grupie FDNY względem analizowanych populacji porównawczych. Po 25 latach ponad 85 proc. uczestników narażonych przy WTC jest już na emeryturze, ale potrzeba opieki pozostaje. Autorzy apelują o regularny udział w badaniach kontrolnych — również wtedy, gdy od zakończenia służby minęło wiele lat.

3 godzin temu









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·