Ofiara losu

5 godzin temu

Czy bp Andrzej Jeż będzie pierwszym hierarchą w Polsce skazanym za tuszowanie pedofilii?

29 października 2026 r. przejdzie do historii polskiego wymiaru sprawiedliwości i Kościoła katolickiego. Tego dnia Sąd Rejonowy w Tarnowie ogłosi wyrok w sprawie ordynariusza tarnowskiego bp. Andrzeja Jeża, który choć wiedział o przestępstwach seksualnych dwóch księży swojej diecezji, zwlekał z powiadomieniem o tym prokuratury. Duchownemu grożą choćby trzy lata więzienia.

Pedofile na wolności

Ks. Stanisław P., wyświęcony w 1984 r., przez co najmniej 20 lat bezkarnie molestował dzieci, a o jego przestępczej działalności wiedzieli przełożeni, którzy byli informowani przez księży, wiernych, nauczycieli i rodziców. Zamiast zawiadomić prokuraturę, biskupi (Jerzy Ablewicz, Jerzy Życiński i Wiktor Skworc) przenosili pedofila do kolejnych parafii, gdzie znajdował nowe ofiary. W sumie było ich co najmniej 95, w tym dwóch chłopców z Ukrainy. Stanisław P., który zaliczył kilkanaście parafialnych placówek, w pewnym momencie miał już tak zszarganą opinię, iż stał się persona non grata w Polsce i ukryto go za wschodnią granicą, w diecezji kamieniecko-podolskiej. Tam też wykorzystywał dzieci. Lubieżnemu księdzu włos z głowy nie spadł, bo choć prokuratura przeprowadziła śledztwo i zebrała dowody popełnionych przestępstw, sprawa uległa przedawnieniu.

Zamiast znaleźć się na ławie oskarżonych, Stanisław P. trafił do domu księży emerytów, gdzie otoczono go troskliwą opieką. Podobno jeździł na pielgrzymki do Włoch z wiernymi i uczestniczył w uroczystościach kościelnych, widywany był też w otoczeniu dzieci i młodzieży…

Natomiast Tomasz K. miał dopuścić się czynów o charakterze seksualnym wobec trzech osób, w tym jednej poniżej 15. roku życia. Prokuratura postawiła mu choćby zarzuty, ale jak orzekł biegły sądowy, stan zdrowia kapłana nie pozwalał na to, aby mógł on uczestniczyć w dalszych czynnościach, a śledztwo zostało zawieszone.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, iż do 2017 r. hierarchowie mogli bezkarnie chronić przestępców seksualnych w sutannach, więc na ławie oskarżonych nie zasiadł abp Wiktor Skworc (Ablewicz i Życiński nie żyją), poprzednik Jeża w diecezji tarnowskiej. Obecny metropolita katowicki w procesie swojego kolegi był jedynie świadkiem.

Nie miał świadomości

W sprawie Andrzeja Jeża najważniejsze są daty. Szczególnie bulwersujący jest przypadek ks. P. Hierarcha zawiadomił prokuraturę dopiero w 2020 r., po tym, jak sprawę nagłośnił ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, oskarżając

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Post Ofiara losu pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

Idź do oryginalnego materiału