Zastępca dowódcy warszawskiego oddziału prewencji policji w Piasecznie został zwolniony po gwałcie na policjantce w tej samej jednostce. Szef dziewiątej kompanii, który podlegał zwolnionemu oficerowi, jest podejrzany o zgwałcenie swojej podwładnej. Sprawa wywołała polityczną burzę i serię kontroli.
Podejrzany był na służbie w nocy, gdy doszło do przestępstwa. Został aresztowany 5 stycznia i usłyszał zarzuty gwałtu oraz zmuszania ofiary do innego aktu seksualnego. Sąd zdecydował o trzymiesięcznym areszcie tymczasowym. Kobieta otrzymuje pomoc psychologiczną.
Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński zapowiedział w Sejmie dalsze konsekwencje. «W tej sprawie będą dalsze dymisje, żeby było jasne. Bo my nie będziemy niczego tuszować», oświadczył minister. Uruchomiono trzy postępowania kontrolne - prowadzone przez Komendę Stołeczną Policji, Komendę Główną Policji oraz inspektora nadzoru wewnętrznego w ministerstwie.
Piaseczno odcina się od sprawy
Komenda Powiatowa Policji w Piasecznie wydała stanowcze oświadczenie, odcinając się od sprawy. «To nie nasz człowiek!», podkreślili mundurowi. Jednostka wyjaśniła, iż zatrzymany funkcjonariusz nigdy nie służył w ich komendzie.
Zamieszanie wynikło z podziału administracyjnego. Oddział prewencji, w którym doszło do gwałtu, znajduje się geograficznie w Piasecznie, ale podlega Komendzie Stołecznej Policji w Warszawie. «Pojawiające się w przestrzeni medialnej informacje łączące zatrzymanego policjanta z Komendą Powiatową Policji w Piasecznie są nieprawdziwe. Zatrzymany funkcjonariusz nie pełni i nigdy nie pełnił służby w naszej jednostce, a sprawa nie ma z nią żadnego związku», czytamy w oświadczeniu.
KPP Piaseczno ostrzegła przed rozpowszechnianiem dezinformacji. «Nie ma zgody na hejt, pomówienia i dezinformację dotyczącą naszej jednostki [...]», podkreśliła komenda. Zapowiedziano ściganie autorów fałszywych treści.
Prokuratura przejęła śledztwo
Prokuratura Okręgowa przejęła sprawę od prokuratorów rejonowych z Piaseczna. Decyzję uzasadniono rangą i nietypowym charakterem sprawy oraz kontrowersjami wokół ujawnienia przestępstwa.
Prokuratorzy, cytowani przez RMF FM, wskazali na próby kontaktu z ofiarą i jej otoczeniem. «To mogłoby zakłócić postępowanie, a chodzi nam o spokój, rzetelność i sterylność prowadzonego śledztwa», przekazali śledczy.
Spór polityczny o ukrywanie sprawy
Posłanka PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom oskarżyła w TV Republika, iż «MSWiA próbowało ukryć sprawę». W swoim wpisie na platformie X poszła dalej, ale pomyliła ministrów. «Policjantka zgwałcona w jednostce przez dowódcę, a Minister MSWiA Waldemar Żurek zamiast skutecznie ścigać przestępców w mundurach (molestowania kobiet w tej jednostce zdarzały się wcześniej), grozi mi, jako posłowi, który domaga się jego dymisji. DLACZEGO MNIE TO NIE DZIWI?», napisała posłanka.
Waldemar Żurek jest jednak ministrem sprawiedliwości, nie szefem MSWiA. Za sprawy wewnętrzne odpowiada Marcin Kierwiński.
Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka odpowiedziała ostro na platformie X. «Pani choćby nie wie, kto jest kim w tym znienawidzonym przez PiS rządzie Donalda Tuska. Zamiast oznaczyć ministra Kierwińskiego z MSWiA, to uderza Pani prosto w ministra Żurka z MS. Trochę wolniej Pani poseł, za dużo emocji, proszę uważać, bo jak się Pani rozpędzi, to zaraz Pani oznaczy Kaczyńskiego jako winnego. Może Pani startować na paskowego w swojej telewizji», skomentowała Gałecka.
Rzeczniczka podkreśliła, iż policja działała natychmiast po ujawnieniu sprawy - podejrzany został aresztowany 5 stycznia, tego samego dnia minister zlecił przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego inspektorowi nadzoru wewnętrznego. Minister Kierwiński zapowiedział, iż posłanka «za swoje prymitywne i kłamliwe słowa może spodziewać się pozwu».
Uwaga: Ten artykuł został stworzony przy użyciu Sztucznej Inteligencji (AI).

20 godzin temu








English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·