Dramatyczne chwile na jednej ze stacji paliw w powiecie śremskim. 41-letni kierowca busa stracił przytomność w zamkniętej kabinie sypialnej pojazdu. Nie odpowiadał na próby kontaktu, a jego życie było poważnie zagrożone. Dzięki czujności pracownika stacji paliw, reakcji dyspozytora firmy transportowej i błyskawicznej interwencji policjantów udało się dotrzeć do nieprzytomnego mężczyzny i przekazać go ratownikom medycznym.
Nie odbierał telefonu. Zaniepokojeni świadkowie wezwali pomoc
Do dramatycznego zdarzenia doszło w nocy 27 października 2026 roku. Około godziny 3:00 do Komendy Powiatowej Policji w Śremie wpłynęło zgłoszenie dotyczące kierowcy busa, który od dłuższego czasu przebywał na jednej ze stacji paliw.
Mężczyzna miał rozpocząć załadunek towaru o godzinie 2:00, jednak nie pojawił się w wyznaczonym miejscu. Nie było również możliwości nawiązania z nim kontaktu.
Zaniepokojony pracownik stacji paliw oraz dyspozytor firmy transportowej podejrzewali, iż kierowcy mogło stać się coś poważnego. Postanowili zawiadomić policję.
Jak się później okazało, ich obawy były w pełni uzasadnione.
Policjanci wspięli się na dach radiowozu, aby dostać się do kierowcy
Na miejsce skierowano funkcjonariuszy ogniwa patrolowo-interwencyjnego Komendy Powiatowej Policji w Śremie – sierż. szt. Katarzynę Wojciechowską oraz st. sierż. Kacpra Syrokę.
Policjanci gwałtownie ustalili, iż poszukiwany mężczyzna najprawdopodobniej znajduje się w kabinie sypialnej umieszczonej nad główną częścią pojazdu.
Problem polegał na tym, iż drzwi busa były zamknięte, a do znajdującego się wysoko pomieszczenia nie można było dostać się w tradycyjny sposób.
Funkcjonariusze podjęli zdecydowane działania. Podjechali radiowozem bezpośrednio obok busa, a następnie wykorzystali dach policyjnego samochodu, aby dostać się do okna kabiny sypialnej.
To właśnie tam odnaleźli nieprzytomnego kierowcę.
Nie reagował na bodźce. Jego oddech był płytki
Sytuacja była niezwykle poważna. Mężczyzna nie reagował na bodźce, a jego oddech był płytki.
Nie było czasu do stracenia.
Policjanci, wykorzystując pałkę służbową, podważyli okno kabiny, aby uzyskać dostęp do poszkodowanego. Do momentu przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego monitorowali jego funkcje życiowe.
Kiedy na miejsce dotarli ratownicy, policjantka weszła do ciasnej kabiny sypialnej. Wspólnie z drugim funkcjonariuszem ewakuowała nieprzytomnego mężczyznę, umożliwiając udzielenie mu specjalistycznej pomocy.
Krytycznie niski poziom cukru. 41-latek trafił do szpitala
Poszkodowany został natychmiast przetransportowany do szpitala w Śremie.
Jak ustalono, przyczyną utraty przytomności był krytycznie niski poziom cukru we krwi, czyli ciężka hipoglikemia.
To stan, który może prowadzić do utraty przytomności, drgawek, a w skrajnych przypadkach choćby do śmierci.
41-letni kierowca znajdował się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia.
Czujność, która mogła uratować życie
Ta interwencja pokazuje, jak ogromne znaczenie ma szybka reakcja na niepokojące sygnały.
Gdyby pracownik stacji paliw i dyspozytor firmy transportowej zignorowali brak kontaktu z kierowcą, pomoc mogłaby nadejść zbyt późno.
Na uznanie zasługuje również zdecydowana postawa śremskich policjantów, którzy w nietypowych i trudnych warunkach znaleźli sposób, aby dotrzeć do nieprzytomnego mężczyzny.
Sierż. szt. Katarzyna Wojciechowska i st. sierż. Kacper Syroka wykazali się opanowaniem, pomysłowością i gotowością do natychmiastowego działania.
To historia, która przypomina, iż czasami jeden telefon i brak obojętności wobec drugiego człowieka mogą zdecydować o jego życiu.
Źródło: Komenda Powiatowa Policji w Śremie

1 godzina temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·