Dolnośląska afera pedofilska wraca na wokandę. Prokuratura chce surowszej kary dla byłej działaczki PO

pulslegnicy.pl 15 godzin temu

Sprawa, która wstrząsnęła opinią publiczną w całej Polsce, wraca na wokandę. Prokuratura domaga się surowszej kary dla byłej działaczki Platformy Obywatelskiej z Kłodzka — żony mężczyzny skazanego na 25 lat więzienia za brutalne przestępstwa pedofilskie wobec małoletniej córki. Śledczy przekonują, iż wyrok 6,5 roku więzienia jest rażąco łagodny wobec skali dramatu, który przez lata rozgrywał się za zamkniętymi drzwiami domu.

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu ponownie zajmie się głośną aferą pedofilską z Kłodzka. To efekt apelacji wniesionej przez prokuraturę od wyroku Sądu Okręgowego w Świdnicy z marca 2026 roku. Kobieta została skazana za nieudzielenie pomocy małoletniej ofierze przestępstw seksualnych oraz współudział w przestępstwach związanych ze znęcaniem się nad zwierzętami.

– W środku odwoławczym prokurator zarzucił przede wszystkim rażącą niewspółmierność kar orzeczonych wobec oskarżonej zarówno za poszczególne czyny, jak i w zakresie kary łącznej. W ocenie prokuratury wymierzone sankcje nie odpowiadają stopniowi społecznej szkodliwości czynów, ich charakterowi oraz okolicznościom sprawy. W apelacji wniesiono o zaostrzenie wymierzonych kar, w tym przede wszystkim kary łącznej więzienia – tłumaczy Mariusz Pindera z Prokuratury Okręgowej w Świdnicy.

Jak dodaje prokurator, apelacja obejmuje również kwestie dotyczące kwalifikacji prawnych części czynów, ich opisów oraz korekty jednego z rozstrzygnięć dotyczących nawiązki.

W pierwszym procesie kobieta odpowiadała za bierność wobec dramatycznych wydarzeń rozgrywających się w domu i nieudzielenie pomocy własnej córce, która miała być ofiarą przestępstw seksualnych popełnianych przez ojca. Sąd uznał ją również za współodpowiedzialną za przestępstwa związane ze znęcaniem się nad zwierzętami. Ostatecznie została skazana na 6 lat i 6 miesięcy więzienia. Orzeczono także zakaz posiadania zwierząt oraz obowiązek zapłaty 50 tys. zł nawiązki na rzecz pokrzywdzonej dziewczynki.

Według ustaleń śledczych dramat trwał przez lata. Sprawca miał dokumentować część przestępstw na zdjęciach i nagraniach. Sprawa wywołała ogromne poruszenie w całym kraju — nie tylko ze względu na skalę okrucieństwa, ale także pytania o to, czy otoczenie rodziny mogło wcześniej zareagować.

Śledztwo gwałtownie nabrało także politycznego wymiaru. Część mediów i polityków opozycji zarzucała lokalnym środowiskom próbę wyciszenia sprawy z uwagi na związki kobiety z Platformą Obywatelską. Z kolei przedstawiciele KO i rządu podkreślali, iż sprawa ma charakter kryminalny, a nie polityczny, oskarżając przeciwników o wykorzystywanie tragedii dziecka do walki partyjnej.

Idź do oryginalnego materiału