Co naprawdę stało się na Szmaragdowej? Jest ruch prokuratury po ataku bulteriera na 2,5-latka

mylomza.pl 1 dzień temu
Sprawa lipcowego ataku psa na 2,5-letniego chłopca przy ul. Szmaragdowej trafia na biurko śledczych. Prokuratura Rejonowa w Łomży oficjalnie podjęła decyzję o nadzorowaniu postępowania w tej sprawie. Przypomnijmy: w lipcowe popołudnie maluch wracał z placu zabaw pod opieką dorosłych, gdy nagle dopadł go bulterier. Pies skoczył na dziecko, ugryzł małego Tymoteusza w twarz i zaczął szarpać za klatkę piersiową. Malec wylądował w łomżyńskim szpitalu.
Na szczęście, jak podają śledczy, obrażenia ciała okazały się lżejsze, niż mogło to wyglądać w pierwszych minutach po tragedii — lekarze ocenili rozstrój zdrowia na czas poniżej 7 dni. Nie zmienia to jednak faktu, iż sprawa jest poważna.

Z komunikatu prokuratury wynika jasno, na czym skupiają się śledczy: chodzi o brak należytego nadzoru nad agresywnym zwierzęciem. Tuż po zdarzeniu pojawiały się pytania, jak to możliwe, iż pies zsunął kaganiec i zerwał się ze smyczy. Teraz śledczy przyjmują kwalifikację z art. 160 § 3 i 1 Kodeksu karnego (nieumyślne narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu) w zbiegu z art. 157 § 2 kk.

Co to oznacza dla właściciela psa? Mężczyźnie grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo do 2 lat więzienia. O tym, jak dokładnie doszło do tego, iż pies wymknął się spod kontroli, zadecydują dalsze ustalenia śledczych.

[news:1841447]
Idź do oryginalnego materiału