Komentarz Marcusa Pryszberga
Patrzę na zdjęcia z polskich miast i nie potrafię pozbyć się jednego skojarzenia. Umundurowane grupy, marsze, okrzyki o „oddzielaniu ziarna od plew”, wskazywanie tych, którzy rzekomo nie zasługują na miano prawdziwych Polaków. To nie jest niewinna zabawa w patriotyzm. To obraz, który budzi bardzo złe historyczne skojarzenia.
Jeszcze bardziej niepokoi mnie fakt, iż w centrum tego środowiska znajdują się osoby, które były już skazywane za nawoływanie do nienawiści. Człowiek opuszcza więzienie i zamiast wyciągnąć wnioski, wraca do przestrzeni publicznej z kolejnym projektem, który ma przypominać formację porządkową. Mundury, komendy, rekrutacja, demonstracyjne patrole. Wszystko to wygląda jak próba budowania własnej quasi-formacji.
Historia XX wieku pokazuje, iż radykalizm nie rodzi się z dnia na dzień. Najpierw są słowa. Potem mundury. Następnie marsze, wskazywanie wroga i przekonywanie społeczeństwa, iż tylko wybrani są „prawdziwymi obywatelami”. Tak zaczynały się najciemniejsze rozdziały Europy.
Nie twierdzę, iż żyjemy w latach trzydziestych. Twierdzę jednak, iż niektóre mechanizmy są niepokojąco podobne i dlatego powinny wywoływać alarm u każdego, komu zależy na demokratycznym państwie.
Najbardziej przeraża mnie nie sama grupa. Przeraża mnie obojętność. To, iż coraz więcej osób wzrusza ramionami i mówi: „Niech sobie chodzą”. W historii takie lekceważenie często kończyło się bardzo źle.
Państwo prawa nie może być bezradnym obserwatorem. Nie może udawać, iż nic się nie dzieje, jeżeli w przestrzeni publicznej pojawiają się grupy, których działalność może budzić obawy o bezpieczeństwo i porządek publiczny. Wolność słowa i zgromadzeń jest fundamentem demokracji, ale nie oznacza przyzwolenia na zastraszanie innych czy szerzenie nienawiści.
Czy naprawdę chcemy czekać, aż ktoś przekroczy kolejną granicę? Czy znów będziemy tłumaczyć sobie, iż „to tylko przebieranki”, „to tylko kilka haseł”, „to tylko happening”?
Historia uczy jednego – największe tragedie nie zaczynały się od przemocy. Zaczynały się od milczenia ludzi, którzy uznali, iż problem sam zniknie.
A ja nie chcę żyć w Polsce, w której dzieci będą przyzwyczajały się do widoku samozwańczych patroli maszerujących ulicami i decydujących, kto jest „swój”, a kto „obcy”. Bo od takich obrazów do prawdziwego strachu droga bywa znacznie krótsza, niż wielu z nas chciałoby uwierzyć.



![Akcja policji w Ostrołęce. Już są pierwsze mandaty, a działania wciąż trwają! [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/275-253723.jpg)










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·