Tysiące osób wyszły w środę na ulice Prisztiny po zabójstwie 49-letniej Arlindy Zekaj. Kobieta wcześniej alarmowała władze, iż grozi jej śmierć, a trzy dni przed tragedią pisała do prokuratury o braku skutecznej pomocy. Premier Kosowa Albin Kurti mówił o systemowych zaniedbaniach instytucji.