Ukradł złoty łańcuszek z salonu jubilerskiego, a następnie ukrył się na komendzie. Policjant z Mielca zatrzymał 29-latka, który wpadł na z pozoru sprytny pomysł na ukrycie się przed wymiarem sprawiedliwości. - Mężczyzna dwa tygodnie temu otrzymał dozór policji (...). Postanowił to wykorzystać - zdradza szczegóły sprawy reporterka Polsat News, Katarzyna Szczyrek.
Złodziej myślał, iż "najciemniej pod latarnią". Policji nie przechytrzył

Kuriozalne zajście miało miejsce w miniony czwartek przed godz. 13. Wówczas 29-latek z Mielca wszedł do jednego z salonów jubilerskich i pod pozorem zakupu mierzył złoty łańcuszek, warty 13 850 złotych. W pewnym momencie, wykorzystując chwilową nieuwagę obsługi, zabrał biżuterię i wybiegł ze sklepu.
W pościg za nim ruszyła pracownica tego lokalu, która krzyczała: "pomocy, łapcie go", "łapcie złodzieja", "ukradł łańcuszek". Okrzyki te usłyszał naczelnik wydziału kryminalnego z Mielca, który postanowił wyjść na zewnątrz.
WIDEO: Liczył, iż przechytrzy policję. Złodziej z Mielca wybrał nietypową kryjówkę

- Na schodach zauważył znanego mu 29-letniego mieszkańca Mielca. Zwrócił na niego uwagę z tego względu, iż ten 29-latek był wcześniej karany, m.in. za kradzieże z włamaniem i kradzieże - przekazał na antenie Polsat News rzecznik mieleckiej komendy.
Zuchwała kradzież w Mielcu. Złodziej ukrył się na komendzie
Naczelnik postanowił podjąć interwencję wobec mężczyzny, który następnie dobrowolnie wydał mu skradziony łańcuszek, który trzymał w dłoni. - Na tym łańcuszku były napisy, które wskazywały, iż pochodzi z jednego z salonów jubilerskich na terenie Mielca - wyjaśnił policjant.
Katarzyna Szczyrek wyjaśniła, dlaczego 29-latek postanowił ukryć się właśnie na komendzie. - Mężczyzna dwa tygodnie temu otrzymał dozór policji, czyli miał regularnie zgłaszać się na komendę. Postanowił to wykorzystać. Przyszedł do dyżurnego, powiedział, iż się zgłosił, dyżurny kazał mu poczekać - relacjonowała reporterka.
ZOBACZ: Zuchwała kradzież w kościele. Ukradł bezcenną relikwię świętej
Ostatecznie 29-latek usiadł jak gdyby nigdy nic na schodkach. - Pomyślał, iż skoro jest na komendzie, no to nikt przecież nie będzie podejrzewał, ze złodziej sam przyjdzie - dodała Szczyrek.
Mężczyzna usłyszał już zarzut kradzieży. Grozi mu do pięciu lat pozbawienia wolności.


2 godzin temu













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·