Zdrada w święta: „tęsknię” między barszczem a pierogami

2 miesięcy temu

Wysyła czułe wiadomości między barszczem a pierogami: „tęsknię”, „myślę o Tobie”, „za chwilę odpiszę”. A ona siedzi u siostry, śmieje się z dzieciakami i czuje, iż w tej historii jest tylko statystką. Świąteczne romanse rzadko mają filmową dramaturgię- częściej są cichą grą pozorów, w której telefon staje się alibi.

Czułe SMS-y jako alibi: jak działa świąteczna zdrada

„Wysyła mi czułe wiadomości między barszczem a pierogami. Wiesz… te wszystkie: ‘tęsknię’, ‘myślę o Tobie’, ‘za chwilę odpiszę’. A ja w tym czasie siedzę u siostry, śmieję się z dzieciakami i mam wrażenie, iż to wszystko jest jak serial- tylko ja jestem w nim statystką”- mówi Klaudia, 34 lata.

Nie płacze. Mówi spokojnie, jak ktoś, kto długo ćwiczył w sobie dystans. Bez wielkich słów o miłości i bez żądań. Jest tylko świadomość, iż w czyimś życiu jest „pomiędzy”: między rodziną a tajemnicą, między obietnicą a wymówką, między tym, co pisze się w nocy, a tym, do czego wraca się rano.

W świątecznych romansach często nie ma dramatycznych scen. Jest coś znacznie bardziej podstępnego: miękki język, który uspokaja sumienie. Zdradzający potrafi pisać tak, by druga strona czuła się ważna- choćby jeżeli w praktyce jest tylko dodatkiem.

„Tęsknię” wysłane spod choinki bywa jak plaster: ma przykryć fakt, iż ktoś siedzi obok żony, dzieci, rodziny i gra w normalność, a równocześnie utrzymuje emocjonalne połączenie gdzie indziej.

Typowy rytm wiadomości w romansie

Klaudia zna ten schemat:

  • najpierw seria krótkich wiadomości,

  • potem przerwa („u mnie rodzina, wiesz jak jest”),

  • po godzinie znów impuls: „myślę o Tobie”,

  • a na koniec klasyk: „odezwę się później”.

„Później” często oznacza: po świętach. Po Nowym Roku. Kiedyś. Nigdy wprost.

„Nie jestem tą od stołu. Jestem tą od przerw między daniami”

Klaudia mówi, iż nie robi sobie wyrzutów. Ale w tym zdaniu słychać coś więcej niż pewność siebie- słychać świadomość roli.

W takich relacjach łatwo uwierzyć, iż jest się „wyjątkową”. Ktoś pisze, dzwoni, zapewnia, iż „nigdy czegoś takiego nie czuł”. Tylko iż święta są brutalnym sprawdzianem: wyjątkowość kończy się tam, gdzie zaczyna się realny wybór.

„W Wigilię zobaczyłam, iż jestem opcją. Ładną, czułą, dopieszczoną słowami- ale jednak opcją”- mówi Klaudia.

To doświadczenie jest wspólne dla wielu osób uwikłanych w romans: niby wszystko jest „miłe”, niby relacja „działa”, dopóki nie przychodzi moment, gdy trzeba być obok naprawdę- nie tylko w wiadomości.

Dawid Burzacki: zdrada w święta wygląda podobnie na całym świecie

O zjawisko „świątecznej zdrady” pytamy Dawida Burzackiego, koordynatora międzynarodowego zespołu detektywów, który obserwuje podobne historie w różnych krajach.

– Niezależnie od tego, czy mówimy o Polsce, Niemczech, Wielkiej Brytanii czy Dubaju, scenariusz jest podobny. Zdrada w święta ma ten sam rdzeń: podwójne życie i zarządzanie emocjami przez komunikację. Zmienia się język, aplikacje, dekoracje, ale nie zmienia się psychologia — mówi Burzacki.

Według niego „czułe wiadomości w trakcie wieczerzy” to jeden z najbardziej charakterystycznych znaków współczesnych romansów.

– Kiedyś zdrada miała większą barierę logistyczną. Dziś wystarczy telefon. Można być fizycznie przy stole i mentalnie gdzie indziej- dodaje.

Dlaczego święta obnażają romans szybciej niż inne dni?

Bo święta są czasem, gdy ludzie chcą być „na miejscu”. A romans prawie zawsze opiera się na byciu „poza miejscem”: w ukryciu, w przerwie, w tajemnicy.

Kiedy relacja jest tajna, żyje z adrenaliny:

  • zakazanego napięcia,

  • poczucia wyjątkowości,

  • mitu: „my jesteśmy inni”.

Święta weryfikują ten mit. Nagle widać, kto jest „prawdziwy”, a kto jest dodatkiem.

– W wielu sprawach, które analizujemy, grudzień jest miesiącem, w którym ludzie zaczynają się mylić w szczegółach. A zdrada zawsze przegrywa na szczegółach: godzinach, miejscach, spójności historii- mówi Burzacki.

„Za chwilę odpiszę”- najuczciwsze zdanie w całej historii?

Klaudia śmieje się, ale to śmiech z rezygnacji. „Za chwilę” to słowo, które w romansach robi karierę.

Za chwilę:

  • będę sam,

  • oddzwonię,

  • wyjaśnię,

  • podejmę decyzję,

  • pogadamy na spokojnie.

Tylko iż „za chwilę” jest jak mgła. Nie ma daty, nie ma konkretu, nie ma ryzyka. Jest bezpieczne. Pozwala mieć wszystko naraz.

– Osoba zdradzająca często chce utrzymać dwa światy jednocześnie: rodzinę jako stabilizację i romans jako emocjonalny dopalacz. Dopóki nikt nie wymusza konkretu, ten układ może trwać latami- komentuje Burzacki.

Zdrada jako teatr dla widowni: social media kontra prawda

Święta to także social media: zdjęcia choinki, podpisy „najważniejsze to rodzina”, relacje z lepienia pierogów. Dla osoby z zewnątrz wygląda idealnie. Dla osoby „drugiej”- jak policzek.

Klaudia:
„Widziałam jego zdjęcie z rodziną. W tej samej chwili dostałam SMS: ‘myślę o Tobie’. I nagle poczułam, iż jestem nie kobietą, tylko tajnym folderem w jego telefonie.”

Burzacki dodaje:
– W różnych krajach wygląda to identycznie: publiczny obraz i prywatna historia. Zdrada często jest podwójną narracją — jedną dla świata, drugą dla telefonu.

Kim jest Klaudia w tej historii? I dlaczego to pytanie boli najbardziej

Nie jest „tą zdesperowaną”. Nie robi scen. Nie wypisuje do żony. Nie chodzi pod okna. Jest raczej typem człowieka, który tłumaczy sobie wszystko rozsądkiem.

Ale święta potrafią rozmontować choćby najbardziej „rozsądną” narrację. Bo w pewnym momencie pojawia się pytanie proste jak nóż:

Czy ja jestem czyimś życiem, czy tylko czyjąś przerwą?

Zdrada na świecie jest podobna, bo wszędzie chodzi o to samo

Na końcu tej historii nie ma jednej prawdy dla wszystkich. Jedni zostają. Inni odchodzą. Niektórzy wybaczają, inni nie potrafią. Ale w tle prawie zawsze jest to samo: potrzeba bycia ważnym- naprawdę, nie tylko w wiadomości.

– Nieważne, czy ktoś pisze „tęsknię” po polsku, angielsku czy arabsku. jeżeli nie idzie za tym uczciwość i konkret, to jest tylko emocjonalna waluta, którą płaci, żeby utrzymać układ- podsumowuje Dawid Burzacki.

A Klaudia mówi na koniec coś, co zostaje w głowie długo:
„Najgorsze nie jest to, iż on ma rodzinę. Najgorsze jest to, iż ja przez chwilę uwierzyłam, iż w jego życiu mam główną rolę. A jestem tylko sceną między jedną potrawą a drugą.”

Idź do oryginalnego materiału