Katowiccy policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ, zakończyli jedno z najbardziej pracochłonnych śledztw ostatnich lat. Były prezes spółki zarządzającej dwiema niepublicznymi szkołami usłyszał aż 658 zarzutów. Mechanizm był prosty: „produkowanie” fikcyjnych słuchaczy, by wyciągać pieniądze z budżetu miasta.
Śledztwo, trwające od 2023 roku, odsłoniło kulisy procederu, w którym nauka schodziła na dalszy plan, ustępując miejsca skrupulatnemu fałszowaniu list obecności.
Mechanizm oszustwa: szkoła widmo
Jak ustalili kryminalni, prezes spółki stworzył system, który pozwalał na regularne zawyżanie liczby uczniów. Kluczowym warunkiem uzyskania dotacji oświatowej jest uczestnictwo słuchacza w co najmniej połowie obowiązkowych zajęć. W katowickich szkołach warunek ten spełniano jednak tylko na papierze.
Na czym polegały nieprawidłowości?
- Fałszowanie dokumentacji: śledczy zabezpieczyli dzienniki lekcyjne i listy obecności, w których figurowały osoby nieuczestniczące w zajęciach.
- Wprowadzanie w błąd urzędników: na podstawie nieprawdziwych danych przygotowywano raporty dla Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Katowice.
- Unikanie kontroli: spółka celowo utrudniała urzędowe kontrole, nie okazując pełnej dokumentacji, by ukryć rzeczywistą skalę absencji.
Śledztwo w liczbach: 800 świadków i 658 zarzutów
Skala operacji policyjnej była ogromna. Aby dowieść winy oskarżonemu, śledczy musieli wykonać tytaniczną pracę analityczną.
- 800 świadków: tyle osób przesłuchano, by zweryfikować, czy faktycznie pojawiały się na wykładach i lekcjach.
- 658 zarzutów: dotyczą one fałszerstwa dokumentów, wyłudzenia dotacji oraz oszustwa.
- 99 248,37 zł: na taką kwotę (według obecnych ustaleń aktu oskarżenia) mężczyzna doprowadził do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Urząd Miasta Katowice.
- Historia kont: policjanci przeanalizowali przepływy na rachunkach bankowych spółki, łącząc fałszywe listy obecności z wypłatami środków publicznych.
Finał w sądzie
Były prezes spółki przyznał się do winy. Akt oskarżenia trafił już do Sądu Rejonowego Katowice-Zachód. Mężczyźnie grozi surowa kara – za oszustwo kodeks karny przewiduje od 6 miesięcy do choćby 8 lat pozbawienia wolności.
Sprawa ta jest jasnym sygnałem dla organów prowadzących placówki niepubliczne: dotacje oświatowe są pod ścisłym nadzorem, a próby budowania biznesu na fikcyjnych słuchaczach kończą się na ławie oskarżonych.
źródło: Prokuratura Okręgowa w Katowicach, Policja Śląska

2 godzin temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·