Kamil B. ma 30 lat i w środę po raz kolejny zaatakował lekarkę. Tym razem zadane ciosy były tak potężne, iż w gabinecie poszkodowanej pozostały duże plamy krwi, a pobita musiała natychmiast trafić do szpitala. Jak się dowiedzieliśmy, do tego ataku nie powinno było dojść, bo napastnik powinien siedzieć już w więzieniu. Mężczyzna nie stawił się do odbycia kary, a policja od listopada go nie namierzyła.