Za 38 euro kupili tarczę do metalu. Za 1000 euro renty postanowili zabić
Wyobraź sobie taką historię.
Mieszkasz ze swoim przyjacielem. Opiekujesz się nim, bo ma problemy zdrowotne i prawie nie wychodzi z domu. Na drzwiach jego sypialni jest serce narysowane twoim i twojego partnera imionami.
A potem postanawiasz go zabić.
Za jego mieszkanie. I za jego miesięczną emeryturę w wysokości nieco ponad 1000 euro.
To nie jest fabuła hiszpańskiego thrillera. To wyrok sądu w Alicante, wydany przez ławę przysięgłych w 2026 roku.
Kim były ofiary i sprawcy? Trzy osoby pod jednym dachem
56-letni mężczyzna – nie żonaty, bez dzieci – mieszkał ze swoją sąsiadką i jej partnerem.
Na papierze: wspólne lokum, codzienne życie, jakaś forma opieki nad chorym mężczyzną.
W rzeczywistości: mieszkanie wyglądało – jak opisuje wyrok – „żałośnie”. Pełne śmieci, brud, brak podstawowej higieny.
W pewnym momencie – dokładnej daty nie udało się ustalić, ale była bliska 12 czerwca 2024 roku – para postanowiła zakończyć życie współlokatora.
Motyw był prosty i okrutny: jego mieszkanie i jego comiesięczne 1000 euro.
Jak go zabili? Tego nikt do końca nie wie
To jeden z najbardziej mrocznych elementów tej sprawy.
Medycy sądowi nie byli w stanie ustalić, w jaki dokładnie sposób ofiara zginęła. Ciało było za bardzo zniszczone.
Ale w szczątkach znaleziono złamane kości czaszki i szczęki. Eksperci uznali, iż to „dowód działania zabójczego” – najprawdopodobniej uderzenia w głowę.
Para zabiła go, a potem – jak wynika z akt sprawy – przez chwilę nie wiedziała, co dalej.
Ciało zaczęło się rozkładać.
12 czerwca 2024: tarcza do metalu, amoladora i nóż za 38,34 euro
Tego dnia para pojechała do marketu budowlanego.
Zakupili: tarczę kątową, szlifierkę kątową (amoladorę) i zestaw dziesięciu tarcz do cięcia metalu.
Cena: 38 euro i 34 centy. Zapłacili gotówką.
Nagrania z kamer sklepu i paragon fiskalny to potwierdzają.
Wróciła do mieszkania. Cięli ciało w sypialni ofiary. Głowa. Kończyny. Tułów.
Na drzwiach szafy w sypialni śledczy znaleźli ogromne ilości krwi. Drzwi były obrócone – specjalnie, żeby zakryć ślady.
Na podłodze – dziesiątki butelek wybielacza.
17 czerwca, przed świtem: tułów w walizce, gasolina i ogień
Pięć dni później, przed godziną 5 rano, para załadowała tułów ofiary – bez głowy, bez kończyn – do Fiata 500 należącego do ojca podejrzanego.
Pojechali za miasto. Na polną drogę przy Carretera del Portell de la Serreta – kilkaset metrów od więzienia Fontcalent w Alicante.
Wyciągnęli tułów. Oblali benzyną. Podpalili. Pojechali.
Kilkaset metrów dalej zostawili resztę: ręce, nogi, głowę. Też podpalili.
Między 24 a 27 czerwca wypłacili z konta ofiary kolejne pieniądze. Łącznie 820 euro. Wypłaty miały cel – jak sam przyznał potem oskarżony: „gdyby nie było ruchów na koncie, jego rodzina podejrzewałaby zniknięcie.”
Trzy palce i odcisk dłoni, który wszystko zmienił
Kilka dni po pierwszym pożarze policja znalazła tułów w walizce przy polnej drodze. Jeszcze się tlił.
Pięć dni później żandarmeria poinformowała o znalezieniu paleniska z ludzkimi szczątkami przy pobliskiej szopie na terenie upraw rolnych.
Wśród tego, co zostało – jedna dłoń z trzema palcami. Fragment zaledwie.
Ale wystarczający do identyfikacji.
Dzięki bazie odcisków palców ustalono tożsamość ofiary.
Policja pojawiła się pod adresem, gdzie mieszkał ze współlokatorką i jej partnerem. Dowody były wymowne. Para została zatrzymana.
Na sali sądowej: „Byliśmy jak brat i siostra”
Przed ławą przysięgłych w Audiencia de Alicante oboje utrzymywali, iż nie zabili.
Ona mówiła: „Byliśmy jak rodzeństwo. Dobrze nam się żyło razem. Nie zabiliśmy go.”
Według jej wersji – tego wieczoru poszli na kolację do rodziców jej partnera, wrócili, powiedzieli mu „dobranoc”, poszli spać. Rano znaleźli go martwego. I wtedy zrobili „to wszystko” – w domyśle: pocięli ciało.
On zeznawał inaczej. Przyznał szczegółowo, iż ciało pocięli. Przyznał, iż wypłacali pieniądze z konta ofiary. Zaprzeczył tylko samemu zabójstwu.
Jury nie uwierzyło żadnemu z nich.
Wyrok: 13 lat i 9 miesięcy. Czy to sprawiedliwe?
Ława przysięgłych uznała oboje za winnych.
Wyrok: 13 lat, 9 miesięcy i 1 dzień więzienia dla wszystkich z osobna.
Przestępstwa: zabójstwo i oszustwo.
Wyrok może być jeszcze zaskarżony do Wyższego Sądu Sprawiedliwości Wspólnoty Walencji (TSJ).
Dla wielu obserwatorów kara budzi wątpliwości. Morderstwo z premedytacją, poćwiartowanie zwłok, spalenie ciała w dwóch miejscach, kradzież pieniędzy z konta ofiary przez tydzień po jej śmierci – i 13 lat więzienia.
Dlaczego nie więcej?
Odpowiedź kryje się w kwalifikacji prawnej. Prokuratura musiała udowodnić zamiar i sposób działania w warunkach, w których szczątki były zbyt zniszczone, by definitywnie określić przyczynę śmierci. Sąd dysponował poszlakami – złamanymi kośćmi czaszki, motywem finansowym, zachowaniem po śmierci – ale nie bezpośrednim dowodem na sposobu zabójstwa.
To luka, która kosztowała oskarżycieli część kary.
Historia z Alicante i problem przemocy za cztery ściany
Sprawa z Alicante to skrajny przykład czegoś, co specjaliści od kryminologii określają jako „domestic crime with financial motive” – przestępstwo domowe z motywem finansowym.
Ofiara była zależna od otoczenia. Miała problemy zdrowotne. Rzadko wychodziła. Nie miała rodziny w pobliżu. Była idealna – w oczach sprawców – na ofiarę, której zniknięcie długo pozostanie niezauważone.
I faktycznie – gdyby nie zapalona walizka przy polnej drodze, gdyby nie trzy palce, które się nie spaliły do końca – być może nigdy by ich nie wykryto.
Ale zostały trzy palce. I odcisk dłoni. I kamera w sklepie budowlanym. I paragon za 38 euro i 34 centy.
Kupili to za mniej niż 40 euro. Zapłacą trzynaście lat
Historia z Alicante jest przerażająca nie tylko dlatego, iż jest brutalna.
Jest przerażająca dlatego, iż jest banalna.
Para nie była gangiem. Nie były to profesjonalne zabójstwo. To byli dwoje ludzi, którzy postanowili zabić swojego współlokatora – bo chcieli jego mieszkania i tysiąca euro miesięcznie.
Kupili narzędzia za 38 euro. Spalili człowieka w dwóch miejscach za miastem. Wypłacali jego pieniądze przez tydzień.
I przez prawie dwa lata myśleli, iż im się uszło.
Nie uszło. Ale trzy spalone palce, które doprowadziły do ich skazania, to cienka linia między zbrodnią doskonałą a zbrodnią wykrytą.















English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·