Wojciech Pyłka od prawie dwudziestu lat siedzi w więzieniu. Został skazany za zabójstwo swojego znajomego. Do dziś utrzymuje jednak, iż jest niewinny. Jego sprawę po raz pierwszy ekipa "Interwencji" przedstawiła dwa lata temu. Po emisji reportażu pojawiły się nieznane wcześniej dowody. Zdaniem obrony pozyskane nagranie jest jasnym dowodem na niewinność mężczyzny. Materiał "Interwencji".
Dwadzieścia pięć lat więzienia za niewinność? Nagranie rzuca cień na wyrok sądu

Wałbrzych, styczeń 2008 roku. W mieszkaniu odnalezione zostają zwłoki znanego w okolicy drobnego handlarza, 45-letniego pana Janusza.
Na miejsce przyjeżdża patrol policji. Funkcjonariusze siłowo wchodzą do mieszkania. Mężczyzna jest powieszony na nylonowej lince. Widać, iż nie żyje już od kilku dni.
- Nie została przez funkcjonariuszy policji po ujawnieniu zwłok sporządzona na miejscu dokumentacja fotograficzna - mówi Wojciech Pyłka.
- Brak dokumentacji fotograficznej, czyli nieprzeprowadzenie oględzin na miejscu zdarzenia, spowodowało, iż całe to postępowanie przypomina wróżenie z fusów - twierdzi Marek Rosiak, były policjant i prywatny detektyw.
"Interwencja". 25 lat więzienia za niewinność? Nagranie rzuca cień na wyrok sądu
Sprawa śledczym wydaje się oczywista. Kwalifikują ją jako samobójstwo. Kilka miesięcy później wszystko jednak gwałtownie się zmienia. Na policję zgłasza się bowiem świadek, który twierdzi, iż pan Janusz w chwili śmierci mógł zostać obrabowany. Z jego mieszkania zginąć miała wieża stereo. Dalsze śledztwo wykazuje, iż ukraść miał ją znajomy nieżyjącego: 40-letni Bogumił K.
Reporter: Policja zabiera pana Bogumiła na przesłuchanie i co się dzieje dalej?
Wojciech Pyłka: No i zaczynają maglowanie go. Zaczął rzucać nazwiskami. Okazywało się, iż osoby, na które wskazywał, iż miały być z nim, to te osoby albo nie żyły, albo w ogóle nie istniały, albo były pozbawione wolności.
ZOBACZ: Rodzinna tragedia pod Jędrzejowem. Trwa obława na byłego policjantem
- W tym rozpytaniu bierze udział około 6-7 funkcjonariuszy jednocześnie. Wchodzą, wołają: nie kłam, Boguś, pójdziesz siedzieć, Boguś, mów prawdę - mówi Janusz Bartkiewicz, były policjant.
- Na samym końcu padło na mnie. Bingo! Jest realnym człowiekiem, przebywa na wolności, miał kontakt z Januszem. No i wszystko później się potoczyło tak, jak się potoczyło - mówi Wojciech Pyłka.
W trakcie śledztwa Bogumił K. przyznaje się do zabójstwa pana Janusza. Zeznaje jednak, iż razem z nim zbrodni dokonał jego znajomy: 32-letni wówczas Wojciech Pyłka. Prokurator stawia obydwu mężczyznom zarzut zabójstwa.
- Ja miałem Janusza brutalnie pobić, później okraść i w celu upozorowania samobójstwa go powiesić - mówi Pyłka, przytaczając akt oskarżenia.
Mężczyzna odbywa karę długoletniego więzienia. Twierdzi, iż jest niewinny
W czerwcu 2008 roku w sprawie zapadł pierwszy wyrok. Wojciech Pyłka został uznany za winnego zabójstwa pana Janusza. Sąd skazał go na 25 lat więzienia. Bogumił K. dostał 15 lat. Pozostałych oskarżonych uniewinniono. Wyrok podtrzymały kolejne instancje.
- Dla mnie, jako dla fachowca, który 25 lat się tym zajmował, jest to skandal. Jest to dla mnie rzecz niewyobrażalna, iż został skazany człowiek bez żadnego dowodu. Na podstawie pomówienia - mówi Janusz Bartkiewicz, były policjant.
Sprawę Wojciecha Pyłki po raz pierwszy ekipa "Interwencji" przedstawiła dwa lata temu. Po emisji reportażu obrońca mężczyzny dotarł do nieznanego wcześniej dowodu. To nagranie z eksperymentu procesowego z udziałem Bogumiła K., którego zeznania stanowiły główny dowód przeciwko Wojciechowi Pyłce.
Fragment eksperymentu procesowego z udziałem Bogumiła K.:
- Pokaż, jak go kopał. Możesz walić, ile możesz. (Bogumił K. zaczyna kopać) Po całym ciele?
- Tak. Po głowie, po nogach.
- Bogumił K. wskazywał, iż Janusz L. był bity zarówno pięściami, jak i nogami. Natomiast opinia biegłych nie wykazała jakichkolwiek oznak, skutków pobicia - podkreśla Piotr Wojtaszak, obrońca Wojciecha Pyłki.
Materiał wideo z "Interwencji" dostępny tutaj.
Fragment eksperymentu procesowego z udziałem Bogumiła K.:
- Zawiesił tę linę i co mówił o krześle? Coś mówiłeś o kopnięciu krzesła.
- Mówi: kto kopnie krzesło? Ja mówię, iż ja nie kopnę.
- No i co?
- I mówi: ja to zrobię.
- Kopnął?
- Tak.
- W tym mieszkaniu żadnych krzesełek nie było. On był sterowany przez policjantów - twierdzi Janusz Bartkiewicz, były policjant.
- Sama treść, zapis z tego eksperymentu, jest w całości dowodem na niewinność Wojciecha Pyłki - mówi jego obrońca.
- Tylko w niewielkim zakresie dowód w postaci wyników tego eksperymentu miał wpływ na wnioski i ustalenia sądu - mówi z kolei Agnieszka Połyniak z Sądu Okręgowego w Świdnicy.
Reporter: Czy istnieje jakikolwiek cień możliwości, iż sąd popełnił błąd? Że skazał na wieloletnie więzienie niewinnego człowieka?
Połyniak: Trzy zespoły sędziów niezależnie od siebie oceniały. Żaden z tych sądów wątpliwości nie miał.
- Nie mam zamiaru się przyznać. Nigdy się nie przyznam do czegoś, czego nie zrobiłem, choćby o ile miałoby mi to pomóc. Jak można się przyznać do czegoś, czego się nie zrobiło? - mówi Wojciech Pyłka.


4 godzin temu













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·