Wiosenne porządki często kończą się wystawieniem niepotrzebnych rzeczy na popularnych portalach ogłoszeniowych. Rower, opony, meble, sprzęt elektroniczny — wszystko można sprzedać gwałtownie i wygodnie. Takie sytuacje coraz częściej wykorzystują internetowi oszuści.
Niemal codziennie policja publikuje informacje o kolejnych mieszkańcach regionu, którzy stracili pieniądze podczas zakupów lub sprzedaży w internecie. Zwykle scenariusz jest podobny: szybki kontakt, przeniesienie rozmowy poza oficjalny portal, presja czasu, link do „potwierdzenia płatności” i próba wyłudzenia danych do bankowości elektronicznej.
Tym razem publikujemy przykład rozmowy, która dotyczy nas. Na szczęście zakończyło się jedynie na próbie oszustwa. Czerwona lampka zapaliła się w porę — być może dlatego, iż regularnie opisujemy podobne przypadki i wiemy, iż każdy podejrzany link trzeba sprawdzić dwa razy.
Sytuacja zaczęła się niewinnie. Na jednym z popularnych portali ogłoszeniowych wystawiony został rower. Po krótkim czasie odezwała się osoba zainteresowana zakupem. Na WhatsApp, rzekoma kupująca poprosiła o adres e-mail, który miał być potrzebny do potwierdzenia zamówienia.
Chwilę później pojawiła się wiadomość sugerująca, iż zamówienie zostało opłacone i oczekuje na potwierdzenie przez sprzedającego. W kolejnych wiadomościach kupująca ponaglała: informowała, iż „już zapłaciła”, prosiła o sprawdzenie skrzynki mailowej i szybkie kliknięcie w potwierdzenie. Gdy odpowiedź nie przychodziła natychmiast, naciski się nasilały.
Na skrzynkę trafiła wiadomość łudząco przypominająca korespondencję z platformy sprzedażowej. Był numer zamówienia, nazwa produktu, data i przycisk „Potwierdź teraz”. Po kliknięciu użytkownik trafiał jednak nie na prawdziwą stronę portalu, ale na fałszywą witrynę, która miała imitować proces odbioru pieniędzy.
Najważniejszy moment przyszedł chwilę później. Strona zażądała zalogowania się do bankowości elektronicznej. Pojawił się formularz przypominający prawdziwy panel logowania banku. To właśnie w tym miejscu oszuści próbują przejąć dane dostępowe do konta.
Dalsze kroki nie zostały już wykonane. Po informacji, iż jest to próba oszustwa, rzekoma kupująca stała się oburzona. Niedługo później przyszła kolejna wiadomość z innego numeru telefonu, oparta na bardzo podobnym schemacie.
Publikujemy tę historię ku przestrodze. Oszuści są coraz bardziej przekonujący, działają gwałtownie i wykorzystują presję czasu. Liczą na to, iż sprzedający będzie chciał jak najszybciej sfinalizować transakcję i bez zastanowienia kliknie w przesłany link.
Warto zapamiętać jedną zasadę: prawdziwy kupujący nie potrzebuje loginu do naszego banku, kodu BLIK ani danych karty, żeby zapłacić za towar. Sprzedający nie musi logować się do bankowości elektronicznej, aby „odebrać pieniądze”. jeżeli ktoś przenosi rozmowę poza portal, ponagla, wysyła linki i prosi o potwierdzenie płatności przez bank — to sygnał ostrzegawczy. W takiej sytuacji najlepiej przerwać kontakt i zgłosić sprawę administracji portalu lub policji.

Screenshot

Screenshot

Screenshot

Screenshot

Screenshot

5 godzin temu









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·