W pijackim amoku zatłukł kolegę na śmierć. Nie pomógł, bo... bał się widoku krwi

1 godzina temu

Wyrok zapadł we wtorek (3 listopada) w Sądzie Okręgowym w Łodzi. Nie jest prawomocny. Adam C. jeszcze na sali sądowej zapowiedział złożenie apelacji.

Adam C. oskarżył kolegę o kradzież komórki

Do tragicznych zdarzeń, których dotyczy sprawa, doszło pod koniec kwietnia 2025 roku na terenie ogródków działkowych między ulicami Ciemną a Pienistą na Retkini. Świadkiem całej sytuacji był Grzegorz K. Z jego relacji wynikało, iż do Adama C., który mieszkał w działkowej altanie, przyszedł znajomy, Andrzej M.

Między mężczyznami, którzy wcześniej pili alkohol, wybuchła kłótnia. Adam C. oskarżył Andrzeja M. o kradzież telefonu komórkowego. 47-latek zaczął okładać znajomego pięściami oraz drewnianą nogą od stołu. Grzegorz K. miał próbować go powstrzymać. Poważnie poturbowany Andrzej M. upadł na trawę przed altaną, zaś Adam C. i Grzegorz K. rozeszli się.

Gdy następnego dnia Grzegorz K. szedł do pracy, ciało Andrzeja M. leżało w tym samym miejscu. Okazało się, iż mężczyzna nie żyje. Podczas późniejszego przesłuchania na pytanie śledczych, dlaczego Grzegorz K. nie pomógł pobitemu, ten miał odpowiedzieć, iż nie sądził, iż jego obrażenia są poważne.

Na zwłokach odkryto 12 ran tłuczonych. Ślady uderzeń były nie tylko na ramionach i nogach, ale również na ciele i głowie ofiary. Według biegłych, wskazuje to na wielką agresję, z jaką Adam C. atakował pokrzywdzonego.

Oskarżony z wielką agresją atakował ofiarę

- najważniejsze dla rozstrzygnięcia sprawy były zeznania oskarżonych, w których obaj potwierdzili fakt kłótni o kradzież telefonu komórkowego. Z ich wyjaśnień wynikało też, iż Adam C. działał w amoku. Gdy pobity nie podniósł się, oskarżeni zostawili go, bo - jak później tłumaczyli - było pełno krwi, której widoku się bali. Sądzili też, iż jest pijany i sobie poradzi

- mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Marcin Masłowski.

Jeśli chodzi o głównego oskarżonego, sąd nie znalazł dla niego żadnych okoliczności łagodzących.

- Adam C. był już karany, podczas zdarzenia działał pod wpływem alkoholu, a obrażenia, które zadał, miały wielką skalę. W trakcie postępowania zmieniał też wyjaśnienia: raz przyznawał się do czynu, później wycofywał się z tego

- tłumaczył sędzia Masłowski.

Drugi oskarżony natomiast powinien - i mógł - wezwać służby ratunkowe do pobitego, natomiast tego nie zrobił.

https://tulodz.pl/na-sygnale/weszli-do-garazu-i-odkryli-narkotykowy-magazyn-38-latek-z-lodzi-trafil-za-kratki/w6haw4TxKvuHm7T6vRDd

Prokurator: będzie wniosek o pisemne uzasadnienie wyroku

- Trudno mówić o byciu zadowolonym bądź niezadowolonym z orzeczenia sądowego w sytuacji, kiedy mamy do czynienia ze śmiercią człowieka, który został zabity przez oskarżonego działającego w zamiarze bezpośrednim, jednakże patrząc na wymiar kary, jaki został wymierzony głównemu sprawcy, czyli karę 18 lat pozbawienia wolności, jest to kara bardzo surowa

- mówił po wyroku prokurator Adam Latuszkiewicz z Prokuratury Rejonowej Łódź Polesie.

Prokuratura domagała się kary 25 lat pozbawienia wolności.

- Z tego powodu z pewnością zostanie złożony wniosek o uzasadnienie tego wyroku na piśmie i po zapoznaniu się z nim będę podejmował dalsze decyzje co do ewentualnego wywiedzenia apelacji w przedmiocie kwestii wymierzenia kar. Wiem, jaki został zgromadzony materiał dowodowy, zarówno na etapie postępowania przygotowawczego, jak i postępowania sądowego. Dzisiaj sąd ogłaszając wyrok ten materiał dowodowy w sposób jednoznaczny podzielił jako słuszny, prawidłowy i wiarygodny, i wydał wyrok skazujący co do obu oskarżonych

- podsumował prokurator Latuszkiewicz.

Dołącz do kanału TuŁódź na WhatsAppie!

Idź do oryginalnego materiału