Urządził dziki rajd kombajnem i zniszczył scenę. Finał dożynek w Chorzelach

10 godzin temu

Dożynki w mazowieckich Chorzelach zakończyły się nietypowym incydentem. Jeden z uczestników imprezy odjechał kombajnem połączonym ze sceną. Ruszając maszyną, zniszczył zadaszenie, a potem odwiedził m.in. stację paliw. Samorząd szacuje straty na kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Urząd Miasta i Gminy w Chorzelach
Kombajn, którym odjechał uczestnik dożynek w Chorzelach

W niedzielę w Chorzelach w powiecie przasnyskim zorganizowano Święto Mleka i Chleba. Jednym z punktów dożynkowego wydarzenia była wieczorna dyskoteka. DJ prowadził ją z kombajnu zaparkowanego tuż obok sceny.

Po zakończeniu imprezy jeden z jej uczestników postanowił... odjechać rolniczą maszyną. Problem w tym, iż kombajn był sztywno połączony ze stelażem sceny. Gdy ruszył, pojazd pociągnął ze sobą elementy konstrukcji, przez co zadaszenie się zawaliło.

Chorzele. Dożynki się skończyły, uczestnik urządził rajd kombajnem

Mimo zniszczeń sprawca kontynuował jazdę. Jak wynika z relacji mieszkańców, przytaczanych przez portal Infoprzasnysz.com, kombajn przejechał przez Chorzele, a następnie skierował się w stronę Duczymina, gdzie kierujący go porzucił.

Po drodze kombajn zatrzymał się jeszcze na stacji paliw. Jak dowiedział się polsatnews.pl, do Komendy Powiatowej Policji w Przasnyszu nie wpłynęło zawiadomienie dotyczące zdarzenia.

ZOBACZ: Gniazdo os w ubikacji dla pracowników. Nietypowa interwencja strażaków

- Nie dostaliśmy żadnych zgłoszeń ani interwencji dotyczących incydentów podczas obchodów Święta Chleba i Mleka - przekazała asp. Ilona Cichocka, rzeczniczka lokalnej policji.

Jak dodała, z informacji mundurowych wynika, iż osoba odpowiedzialna za zniszczenia porozumiała się z gminą Chorzele i zobowiązała się do pokrycia kosztów naprawy. Właśnie dlatego samorząd nie złożył zawiadomienia w tej sprawie.

Ruszył kombajnem, spowodował straty na kilkadziesiąt tysięcy złotych

Informację o takiej ugodzie potwierdził dyrektor Ośrodka Upowszechniania Kultury w Chorzelach Janusz Nidzgorski. - Sprawca tego zdarzenia zgłosił się do nas dzisiaj (w poniedziałek - red.) i podpisał oświadczenie, iż pokryje wszystkie straty - powiedział portalowi Infoprzasnysz.com.

Zniszczone zadaszenie nie należało do organizatorów imprezy - zostało wypożyczone od sąsiedniej gminy Janowo. - Jego koszt to szacunkowo około 50 tysięcy złotych. Do tego dochodzą inne uszkodzenia, więc mówimy o łącznej kwocie rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych - dodał Nidzgorski.

WIDEO: Polska musi szykować się na skutki wojny w Ukrainie. Medyk pola walki: To realny problem
Idź do oryginalnego materiału