Ukrainkę, którą posądzono o współpracę z węgierskim wywiadem, skazano na 15 lat więzienia. Według ustaleń SBU kobieta przekazywała dane o obiektach wojskowych i systemach obronnych na Zakarpaciu. Siatka miała zbierać też informacje o tym, jak mieszkańcy i tamtejsze wojsko zareagowaliby na wejście do regionu armii Węgier. Budapeszt odrzucał te oskarżenia, nazywając je propagandą.
Ukraina skazała węgierską agentkę. SBU: Badali, czy wkroczyć na Zakarpacie

Sąd Rejonowy w Wynohradiwie uznał 36-letnią Katerynę Jowzan - mieszkankę wsi Hecha na Zakarpaciu - za winną zdrady stanu. Kobieta została skazana na 15 lat pozbawienia wolności, połączonego z konfiskatą majątku. Wyrok może zostać zaskarżony. Jowzan podczas procesu nie przyznała się do winy - podał portal zaxid.net.
ZOBACZ: "Absolutnie haniebne". Zełenski zapowiada zmiany po strzelaninie w Kijowie
Według ustaleń kobieta związała się z siatką węgierskiego wywiadu wojskowego, jaką Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ujawniła w maju zeszłego roku. Poznała przedstawiciela węgierskich służb jeszcze przed rozpoczęciem pełnoskalowej inwazji Rosji. Następnie zaangażowano ją do współpracy, otrzymała ponadto telefon, dzięki którego kontaktowała się z "przełożonymi".
SBU informowała o wykryciu siatki agentów Węgier w Ukrainie
Początkowo 36-latka miała zbierać informacje dotyczące obiektów wojskowych na Zakarpaciu, w tym przekazywać dane o przemieszczaniu sprzętu oraz pojawianiu się samolotów i śmigłowców. Według prokuratury w lutym 2025 roku kobieta zatrudniła się jako kucharka w jednej z jednostek wojskowych w rejonie berehowskim. W ten sposób miała uzyskać dostęp do kolejnych informacji.
Jak ustalili śledczy, przekazywała dane dotyczące żołnierzy, funkcjonowania jednostki, systemów obronnych i innych kwestii związanych z jej działalnością. Miała także fotografować obiekty wojskowe i wysyłać zdjęcia dalej. Za wykonywanie powierzonych jej zadań Jowzan otrzymała co najmniej tysiąc euro.
Sprawa Kateryny Jowzan jest częścią szerszego śledztwa. SBU poinformowała w maju ubiegłego roku, iż po raz pierwszy w historii wykryła siatkę agenturalną węgierskiego wywiadu wojskowego działającą na terytorium kraju. Ukraińskie służby zatrzymały wówczas dwie osoby.
Drugim podejrzanym był 40-letni były wojskowy z rejonu berehowskiego, który - zdaniem SBU - miał zostać zwerbowany już w 2021 roku, a następnie pozostawać w "trybie oczekiwania". Do działania miał zostać ponownie skierowany we wrześniu 2024 roku. Jego sprawa przez cały czas jest rozpatrywana przez sąd.
SBU: Węgry analizowały możliwość wejścia wojsk na Zakarpacie
Najpoważniejszy wątek śledztwa dotyczy jednak celu działalności siatki. SBU przekazała, iż jej zadaniem było rozpoznanie zabezpieczenia wojskowego Zakarpacia, poszukiwanie słabych punktów w obronie lądowej i powietrznej oraz badanie poglądów społeczno-politycznych mieszkańców.
W komunikacie ukraińskiej służby znalazła się również informacja, iż agenci mieli analizować scenariusze zachowania miejscowej ludności w przypadku wejścia na teren Zakarpacia wojsk węgierskich. Jeden z zatrzymanych miał otrzymać m.in. zadanie ustalenia, jak zareagowaliby ukraińscy żołnierze oraz ludność cywilna, gdyby do regionu wszedł kontyngent pokojowy - w tym wojska węgierskie.
ZOBACZ: Niemcy zatrzymali szpiega. "Zwracał szczególną uwagę"
Węgierski wywiad miał być zainteresowany tym, jakie uzbrojenie można kupić na czarnym rynku, jaka jest skala migracji miejscowej ludności węgierskiej, jakie ukraińskie siły znajdują się w regionie oraz jak liczne są miejscowe formacje mundurowe. Według SBU jeden z agentów rozpoznawał ponadto lokalizację ukraińskich jednostek oraz współrzędne stanowisk systemów przeciwlotniczych S-300.
Po zebraniu danych miał udać się na Węgry, gdzie osobiście spotkał się z oficerem prowadzącym i otrzymał pieniądze na dalszą działalność. Ukraińskie służby podkreślały, iż planowano także rozbudowę sieci informatorów i pozyskiwanie informacji z terenów położonych bezpośrednio przy froncie, m.in. dotyczących strat ukraińskich sił zbrojnych.
Budapeszt odrzucał oskarżenia o szpiegostwo. "Antywęgierska kampania"
Węgry odrzucały oskarżenia ukraińskich służb. Po ujawnieniu siatki ówczesny szef węgierskiej dyplomacji Péter Szijjártó z rządu Viktora Orbana przekonywał, iż Budapeszt nie otrzymał informacji potwierdzających zarzuty Kijowa. Określał doniesienia jako część "finansowanej i sterowanej przez państwo antywęgierskiej kampanii dyskredytacyjnej" prowadzonej na Ukrainie.
Sprawa doprowadziła wówczas do poważnego napięcia dyplomatycznego między sąsiadami. Węgry wydaliły dwóch ukraińskich dyplomatów, oskarżając ich o działalność szpiegowską, a Kijów odpowiedział wydaleniem dwóch przedstawicieli węgierskiej placówki dyplomatycznej.
Ośrodek Studiów Wschodnich zwracał uwagę dostępne publicznie materiały nie dowodzą, iż byłe już władze Węgier - mimo prowadzonych działań - podjęły ostateczną decyzję o przeprowadzeniu operacji wojskowej lub przygotowały konkretny plan zajęcia Zakarpacia.

1 godzina temu













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·