Szabelka wrócił na Agrykola [ Olimpia ]

4 dni temu
W piłkarskich życiorysach wszystko zwykle zaczyna się podobnie. Trampkarze, juniorzy, kolejne szczeble szkolenia, pierwsza szatnia seniorów. U Jacka Spychalskiego scenariusz ktoś najwyraźniej napisał inaczej. Do poważniejszego grania trafił późno, adekwatnie przypadkiem, a potem przez lata robił to, czego od napastnika wymaga się najbardziej. Strzelał. Chociaż, jak sam wspominał, czasem zanim oddał strzał, zdążył jeszcze kogoś minąć, a najlepiej kilku.
Idź do oryginalnego materiału