Polowali na dziki, śmiertelnie postrzelili żołnierza. Myśliwi usłyszeli wyroki

4 godzin temu

Sąd w Szczecinie wydał wyroki w sprawie śmiertelnego postrzelenia 21-letniego żołnierza na poligonie. Wojskowy został zastrzelony przez myśliwego, który pomylił go z dzikiem. Uczestnicy nielegalnego polowania zostali skazani na kary więzienia.

Zdj. ilustracyjne/Pixabay
Stanisław H. i Tomasz F. skazani za śmiertelne postrzelenie żołnierza

We wtorek Sąd Rejonowy w Szczecinie skazał Stanisława H. na karę dwóch lat i dziesięciu miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności, a jego pomocnika - Tomasza F. na rok i trzy miesiące. Wyrok nie jest prawomocny.

Polował na dziki, strzelił do szopa pracza, a trafił żołnierza

Do zdarzenia doszło w listopadzie 2023 roku. Jak ustaliła prokuratura, mężczyźni wjechali na teren Pasa Ćwiczeń Taktycznych Krzekowo w Szczecinie w celu odłowu dzików. Żaden z nich nie miał jednak na to wymaganego pozwolenia.

Stanisław H., uznając, iż mierzy do zwierzęcia, oddał pojedynczy strzał z broni myśliwskiej. Trafiony został jeden z żołnierzy biorących udział w ćwiczeniach. Następnie obaj mężczyźni gwałtownie odjechali w stronę bramy wjazdowej.

ZOBACZ: Strzelają bez uprawnień, bez kontroli. Kulisy komercyjnych polowań

Pozostali uczestnicy ćwiczeń wojskowych, widząc leżącego na ziemi żołnierza z raną szyi, udzielili mu pierwszej pomocy, poinformowali oficera dyżurnego i wezwali pogotowie. Reanimacja nie przyniosła rezultatu i postrzelony żołnierz zmarł.

Stanisław H. tłumaczył podczas procesu, iż wydawało mu się, iż to zwierzę, prawdopodobnie szop pracz. - Trzeba wiedzieć, do czego się strzela. Pomijając wszystko inne: jadę po dziki, a strzelam do szopa pracza? - uzasadniała wyrok sędzia Monika Orzechowska.

- Nie sprawdzili, co się stało. Żeby wysiąść kilkadziesiąt metrów dalej, podejść, rozejrzeć się, to naprawdę - pięć minut czasu. Nie zrobili tego. gwałtownie odjechali, tłumacząc to tym, iż jest po polowaniu i nie ma po co sprawdzać. W takim układzie nie wiadomo, po co zadzwonili do ochroniarza, żeby ich wpuścił na strzelnicę, i zrobili jeszcze objazd strzelnicy. Jakby taką sobie linię obrony już wtedy przygotowując, wiedząc, iż coś się stało - dodała Orzechowska.

Obrona nie wyklucza złożenia apelacji

Sędzia wskazała też, iż wyjeżdżając ze strzelnicy, mężczyźni zobaczyli żołnierzy stojących przy bramie. Oni widzieli ranę swojego kolegi i akcję ratunkową. - Nie wierzę, iż po bardzo młodych ludziach nie było widać, co się stało, iż oni są w szoku. Musieli być przerażeni. Nie wierzę, iż oskarżeni tego nie widzieli - dodała.

Prokurator kpt. Kamil Zalewski z Działu do Spraw Wojskowych Prokuratury Rejonowej Szczecin-Niebuszewo zapowiedział, iż wyrok zostanie przeanalizowany w ciągu siedmiu dni i dopiero wtedy zostanie podjęta decyzja co do jego oceny. Prokuratura dla myśliwego Stanisława H. domagała się kary łącznie trzech lat pozbawienia wolności.

ZOBACZ: Awantura o polowania w "Debacie Gozdyry". Nagle rozmowa została przerwana

Adwokat Krzysztof Tumielewicz, obrońca Tomasza F., domagał się uniewinnienia swojego klienta i nie wyklucza złożenia apelacji od wyroku.

- Zachowanie oskarżonych po tym zdarzeniu wskazywało na to, iż oni nie wiedzieli, co tam się wydarzyło. Może z perspektywy czasu można było powiedzieć, iż można było wysiąść i sprawdzić. Natomiast zdaniem obrony absolutnie nie ma żadnych podstaw, aby twierdzić, iż oni mogli się domyślać, iż oddali strzał w kierunku człowieka - argumentował mecenas.

- Ten teren był tak ukształtowany, to była noc, było ciemno, zimno i uważam, iż oni mogli nie wiedzieć. Nie odjechali z miejsca zdarzenia, zameldowali się ochronie, przejechali na obiekt obok - dodał.

WIDEO: Wyrzucili do śmieci starą komodę. Zapomnieli, iż było w niej 42 tys. euro
Idź do oryginalnego materiału