Kobieta na popularnym portalu społecznościowym, zauważyła reklamę z bardzo korzystną ofertą inwestycyjną, która gwarantowała szybki zysk. Chcąc pomnożyć swoje oszczędności, podała w formularzu rejestracyjnym swoje dane wraz z numerem telefonu
kontaktowego.Potem skontaktował się z nią rzekomy doradca finansowy.Mężczyzna posiadał wschodni akcent, jednak dokładnie wytłumaczył 40- latce, w jaki sposób będą współpracować oraz iż kobieta otrzyma własnego doradcę analitycznego, a ich głównym kanałem komunikacji będzie komunikator społeczny. Następnie z 40-latką skontaktował się oszust pełniący funkcję opiekuna giełdowego, który poinformował, iż będzie pomagał jej w inwestowaniu i zarabiał z nią pieniądze. Polecił zainstalowanie na jej telefonie aplikację do obsługi konta i wglądu w bieżącą sytuacje finansową na gieł
dzie.Przez kilkanaście kolejnych dni kobieta przy pomocy aplikacji dokonywała kolejnych przelewów na konto inwestycyjne. Niestety podczas otwarcia kolejnego transferu aplikacja żądała wykonania skanu dowodu osobistego, co też 40-latka uczyniła. Wszystko było w porządku do czasu poinformowania o nieoczekiwanej zmianie opiekuna. Nowy makler przesyłał kobiecie wygenerowane linki do otwarcia, które wymagały wpłaty kolejnych środków finansowych.- Niestety z czasem okazało się, iż konto inwestycyjne jest na dużym minusie, a aby odzyskać zainwestowane pieniądze, należy wpłacić powstałą różnicę. 40-latka wykonała kolejny transfer, a zaraz po nim w aplikacji saldo wszystkich zgromadzonych środków zostało wyzerowane. Opiekun w dalszym ciągu namawiał kobietę na wpłatę kolejnych transzy, by środki wróciły na jej konto, ta jednak odmówiła - wyjaśnia oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Parczewie, młodszy aspirant Ewelina
Semeniuk.Kobieta zrozumiała w końcu, iż padła ofiarą oszustwa i sprawę zgłosiła na policję. Mieszkanka powiatu parczewskiego straciła łącznie ponad 100 tysięcy złotych.