Sprawa rozpoczęła się pozornie niewinnie. Mężczyzna wystawił na sprzedaż przedmiot o wartości tysiąca złotych za pośrednictwem popularnego serwisu ogłoszeniowego. Niedługo później skontaktowała się z nim osoba zainteresowana zakupem.
Rozmowa prowadzona była przez komunikator internetowy. Rzekomy kupujący poprosił o adres e-mail, tłumacząc, iż jest on niezbędny do sfinalizowania transakcji. Niczego nie podejrzewający sprzedający przekazał wymagane dane.
Po chwili na jego skrzynkę trafiła wiadomość przypominająca oficjalną korespondencję serwisu sprzedażowego. Wynikało z niej, iż przedmiot został już kupiony, a do odebrania pieniędzy pozostało jedynie wykonanie kilku prostych kroków.
Kluczowym elementem całego oszustwa okazał się link umieszczony w wiadomości. Po jego otwarciu mężczyzna został przekierowany na stronę imitującą system płatności. Witryna wyglądała wiarygodnie i umożliwiała wybór banku.
Po zalogowaniu pojawiła się informacja o przetwarzaniu płatności oraz komunikat, iż w sprawie finalizacji transakcji skontaktuje się pracownik banku. Niedługo później telefon rzeczywiście zadzwonił.
Po drugiej stronie słuchawki znajdował się mężczyzna przedstawiający się jako pracownik instytucji finansowej. Rozmówca mówił ze wschodnim akcentem i przekonywał, iż aby zatwierdzić przelew za sprzedawany przedmiot, konieczne jest wykonanie kilku czynności w bankowości elektronicznej.
W tym samym czasie na ekranie telefonu pojawiały się kolejne komunikaty dotyczące autoryzacji operacji. Sprzedający, przekonany, iż potwierdza wpływ pieniędzy za sprzedawany przedmiot, generował i zatwierdzał kolejne kody.
Gdy wszystkie operacje zostały wykonane, rozmówca nagle zakończył połączenie.
Dopiero wtedy mężczyzna zaczął podejrzewać, iż coś jest nie tak. Skontaktował się z infolinią swojego banku, gdzie usłyszał szokującą informację. Z jego konta zniknęło 9 tysięcy złotych.
Policjanci podkreślają, iż oszuści coraz częściej wykorzystują profesjonalnie przygotowane strony internetowe i fałszywe wiadomości, które do złudzenia przypominają komunikaty znanych portali sprzedażowych czy banków. Ich celem jest wywołanie pośpiechu i przekonanie ofiary, iż wykonuje standardowe czynności związane ze sprzedażą.
Funkcjonariusze przypominają, iż podczas internetowej sprzedaży nie ma potrzeby podawania kodów autoryzacyjnych, danych do logowania czy zatwierdzania operacji bankowych w celu otrzymania pieniędzy od kupującego. Każda taka prośba powinna natychmiast wzbudzić podejrzenia.

2 godzin temu









English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·