Przełom w sprawie bloku przy ul. Hirszfelda 2. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Warszawa Ursynów.
Mieli narazić 44 rodziny
Chodzi o narażenie życia i zdrowia kilkudziesięciu osób przez Spółdzielnię Mieszkaniowo-Budowlaną Imielin. Prokuratura bada, dlaczego jej władze nie przeprowadziły ewakuacji z walącego się bloku. O tym, iż mieszkańcy powinni opuścić budynek zdecydował Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego.
Do ewakuacji miało dojść 26 czerwca. Wtedy przy Hirszfelda 2 mieszkały 44 rodziny. Tylko mieszkańcy jednej, najbardziej zagrożonej klatki przenieśli się do lokali zastępczych.
– Prokuratura Rejonowa Warszawa Ursynów w Warszawie nadzoruje postępowanie w sprawie sprowadzenia w bliżej nieustalonym okresie, nie później niż do dnia 26 marca 2026 roku w Warszawie przez osoby zasiadające w zarządzie Spółdzielni Mieszkaniowo-Budowlanej Imielin, sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zawalenia się budowli przy ulicy Hirszfelda 2 w sposób zagrażający życiu i zdrowiu 44 rodzin zamieszkujących blok, poprzez zaniechanie ewakuacji mieszkańców nakazanej przez Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego z 26 czerwca 2026 roku – powiedział naszej reporterce prokurator Piotr Antoni Skiba.
Prokuratura ustala również, jak to się stało, iż budynek jest w krytycznym stanie technicznym.
Krytyczny stan techniczny i niemożność podjęcia decyzji
Budynkowi grozi katastrofa budowlana. Jak informowaliśmy, w ścianach i w suficie pojawiły się pęknięcia na szerokość dłoni, konstrukcja podtrzymywania jest stelażami. 22 lipca 2026 roku – po odwołaniu – budynek został ponownie wyłączony z użytkowania.

Czekają na powrót prezesa
Oprócz tragicznego stanu technicznego budynku, mieszkańcy borykają się z brakiem jakichkolwiek decyzji ze strony spółdzielni. Od kilku miesięcy, przez wewnętrzne spory, spółdzielnia nie ma prezesa, części rady nadzorczej, a wiceprezes przebywał na długotrwałym zwolnieniu lekarskim.
Pod koniec sierpnia Rafał Januszkiewicz, zawieszony prezes Spółdzielni Mieszkaniowej "Imielin", zapowiedział wniosek do sądu o ustanowienie komisarza. – Żeby, działając dla dobra mieszkańców, zapewnić im podstawową opiekę, przygotowałem osobiście wniosek do sądu o powołanie kuratora dla spółdzielni i w najbliższych dniach go złożę. Mam już dokumenty, które były niezbędne do złożenia tego wniosku. Mam nadzieję, iż sąd gwałtownie w tej sprawie zadziała – mówił w rozmowie z Polskim Radiem RDC Januszkiewicz. Zawieszony prezes dodał, iż dzięki takiemu rozwiązaniu możliwe będzie rozpoczęcie remont w bloku przy Hirszfelda.

"To po prostu jedna wielka masakra"
O sytuacji w spółdzielni Polskie Radio RDC rozmawiało z mieszkańcami.
– Rada nadzorcza to po prostu jedna wielka masakra. Jest taki bałagan. A tu ludzie w starych zasobach płacą coraz większe czynsze. Nie ma pieniędzy na remonty – powiedziała jedna z mieszkanek. Dodała, iż ma zastrzeżenia dotyczące opieki spółdzielni nad mieszkańcami. – Ja swoją informację czerpię tak naprawdę tylko i wyłącznie z grup na Facebooku i staram sobie ułożyć, jak to wygląda. Jest bardzo trudno dostać jakąś obiektywną, rzetelną informację. Nie wiem, jak to będzie dalej działało. Trochę się czuję uwiązana, ponieważ mam własne mieszkanie w bloku Hirszfelda 1. W tym momencie choćby nie mogę myśleć o jego sprzedaży, bo nikt nie będzie chciał kupić mieszkania obok bloku, który się sypie – wyjaśniła.
Kobieta nie jest odosobniona w swoich odczuciach.
– To jest okropne. A prezes poszedł sobie na urlop, żeby mieć święty spokój. Bałagan tam jest. Oni potrafią tylko jedno – bez przerwy podnosić (opłaty - red.) Teraz znowu dostałam podwyżkę o 100 złotych za mieszkanie – wskazała inna z rozgoryczonych mieszkanek okolicy. – Każda, jak to mówią, sroczka swój ogonek chwali i pod siebie zamiata. Sąsiad już dwa lata czeka na trzecim piętrze na balkon. Też interweniowałam i oni mówią, iż mają teraz ważniejsze priorytety i nie będą się naszym balkonem zajmować – wtórowała jej kolejna.


1 godzina temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·