Słońce grzeje coraz mocniej, w powietrzu czuć już prawdziwe lato, a na lotniskach w całym kraju panuje coraz większy ruch. Polacy masowo ruszają na upragnione wycieczki i urlopy. Niestety, wraz ze wzrostem temperatur u niektórych podróżnych dochodzi do nagłego wyłączenia zdrowego rozsądku.
Mijający tydzień w Międzynarodowym Porcie Lotniczym Katowice-Pyrzowice zapisał się w kronikach Śląskiego Oddziału Straży Granicznej jako prawdziwa kumulacja skrajnej nieodpowiedzialności i fatalnego poczucia humoru.
Dopiero co informowaliśmy o pasażerach, którzy w swoich walizkach przewozili granat szkoleniowy czy paralizator. Jak się okazuje, kolejne dni przyniosły nową falę incydentów. Tym razem lotniskowe bramki i punkty odprawy biletowo-bagażowej opanowali domorośli kabareciarze. Efekt? Zamiast drinka pod palmami – potężny stres, interwencja pirotechników, mandat i bezpowrotnie stracone bilety.
Albania musiała poczekać
Mogłoby się wydawać, iż regularne apele służb i tablice informacyjne na lotniskach są wystarczająco czytelne. Nic bardziej mylnego. W minioną środę (17 czerwca), krótko przed godziną 23:00, służba dyżurna z Placówki Straży Granicznej w Katowicach-Pyrzowicach otrzymała pilne zgłoszenie z terminala B.
Podczas standardowej odprawy bagażowej jeden z pasażerów, mający lecieć do słonecznej Tirany w Albanii, z uśmiechem na ustach oświadczył obsłudze, iż w swojej walizce ukrył dwa granaty.
Reakcja mogła być tylko jedna. Straż Graniczna w takich momentach całkowicie traci poczucie humoru i ma prawny obowiązek natychmiastowego wdrożenia rygorystycznych procedur bezpieczeństwa. Ruszyło szczegółowe sprawdzanie, które na szczęście nie potwierdziło obecności materiałów wybuchowych i nie opóźniło innych operacji lotniczych. „Żartowniś” natychmiast pożegnał się jednak z marzeniami o albańskim urlopie. Został ukarany mandatem w wysokości 500 złotych, a kapitan samolotu kategorycznie zabronił mu wejścia na pokład.
Rzym i Egipt zniknęły z horyzontu
Jeżeli ktoś myślał, iż ta sytuacja czegoś nauczyła innych, był w głębokim błędzie. Kolejny dzień (czwartek, 18 czerwca) przyniósł następne dwa, niemal identyczne incydenty. W ich wyniku dwie kolejne osoby bezpowrotnie utraciły możliwość wylotu na wyczekiwane wakacje.
- – Kierunek Rzym: Jeden z pasażerów podczas odprawy biletowo-bagażowej z pełną powagą oznajmił, iż w bagażu niesie granat.
- – Kierunek Marsa Alam (Egipt): Chwilę później turystka planująca urlop w gorącym Egipcie rzuciła w stronę obsługi, iż w swojej torbie podróżnej ma bombę.
W obu przypadkach machina bezpieczeństwa ruszyła na pełnych obrotach. Do akcji wkroczyli funkcjonariusze Straży Granicznej oraz specjalnie wyszkolony pies do wykrywania materiałów wybuchowych. Każdy centymetr kwadratowy bagaży został prześwietlony i przeszukany. Niebezpiecznych przedmiotów nie znaleziono. Finał? Identyczny jak dzień wcześniej: dwa mandaty po 500 złotych, stanowcza odmowa ze strony kapitanów na wejście na pokład i przymusowy powrót z lotniska do domu.
Wakacyjna przestroga: służby nie mają i nie będą mieć poczucia humoru
Te absurdalne historie to idealna lekcja dla wszystkich, którzy w najbliższych tygodniach planują podróż samolotem. Przypomnijmy, iż zaledwie parę dni wcześniej spore kłopoty na tym samym lotnisku ściągnęło na siebie dwoje obywateli Ukrainy. 22-latek próbował wnieść do samolotu lecącego do Alicante granat szkoleniowy (co skończyło się jego zatrzymaniem i interwencją pirotechników), a 43-latka chciała zabrać do Barcelony paralizator (za co otrzymała 200 zł mandatu, a sprzęt musiał trafić do utylizacji).
Niezależnie od tego, czy zapomnisz wyciągnąć z torby zakazany przedmiot, czy postanowisz rozbawić obsługę lotniska opowieściami o bombach i granatach – konsekwencje będą bezwzględne. Słowa „bomba”, „granat”, „broń” czy „ładunek wybuchowy” wypowiedziane na terminalu lotniczym automatycznie uruchamiają procedury antyterrorystyczne.
Ceną za głupi żart jest nie tylko wstyd i uszczuplenie portfela o kilkaset złotych mandatu. Najbardziej dotkliwą karą jest utrata wakacji, na które nierzadko oszczędza się przez cały rok, ponieważ linie lotnicze mają prawo odmówić zabrania na pokład osoby, która destabilizuje bezpieczeństwo rejsu. Przed spakowaniem walizki i wejściem na lotnisko weźmy głęboki oddech i pamiętajmy: rozwagę zabieramy ze sobą w pierwszej kolejności!
źródło: opracowanie własne na podstawie materiałów ŚOSG

5 godzin temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·