Niemieckie służby zatrzymały kolejnego podejrzanego w sprawie podpalenia stacji Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu. Według śledczych obywatel Turcji miał z terytorium Niemiec zlecić dwóm innym mężczyznom przeprowadzenie ataku w Polsce.
Fot. Stephen Barnes. / Shutterstock.Podczas zatrzymania zabezpieczono osiem telefonów komórkowych oraz amunicję. Mężczyzna trafił do aresztu, a niemiecka prokuratura prowadzi wobec niego postępowanie dotyczące przygotowywania przestępstwa o charakterze terrorystycznym.
Zatrzymanie w Niemczech
Do zatrzymania doszło we wtorek, 3 listopada, w powiecie Reutlingen w Badenii-Wirtembergii.
W akcji uczestniczyły specjalne jednostki niemieckiej policji.
Krajowy Urząd Kryminalny Badenii-Wirtembergii oraz Prokuratura Generalna w Stuttgarcie poinformowały, iż zatrzymany jest obywatelem Turcji.
Według dotychczasowych ustaleń miał on odegrać znacznie większą rolę niż dwaj mężczyźni zatrzymani wcześniej.
Śledczy podejrzewają, iż to właśnie on z Niemiec zlecił wykonanie ataku na infrastrukturę Starlink w Polsce.
Znaleziono osiem telefonów i amunicję
Podczas przeszukania służby zabezpieczyły między innymi osiem telefonów komórkowych oraz amunicję.
Materiały będą teraz analizowane w ramach prowadzonego postępowania.
Niemiecka prokuratura uzyskała wcześniej nakaz aresztowania mężczyzny.
Podejrzany został następnie doprowadzony do sędziego w Stuttgarcie, który zdecydował o wykonaniu nakazu i osadzeniu go w areszcie.
Zarzut dotyczy przygotowania przestępstwa terrorystycznego
Według informacji niemieckich organów zatrzymanemu zarzuca się przygotowywanie przestępstwa o charakterze terrorystycznym.
Śledczy uważają, iż miał zlecić dwóm innym obywatelom Turcji przeprowadzenie podpalenia na terytorium Polski.
Wobec mężczyzny prowadzone jest odrębne postępowanie w Niemczech.
Nie oznacza to jeszcze prawomocnego przesądzenia jego odpowiedzialności.
Dwaj podejrzani zostali zatrzymani już wcześniej
Dwaj mężczyźni podejrzewani o bezpośrednie dokonanie podpalenia zostali zatrzymani 12 października w Nürtingen w Niemczech.
To również obywatele Turcji.
Zatrzymań dokonano na podstawie Europejskich Nakazów Aresztowania wydanych na wniosek polskiej prokuratury.
Dzień później niemiecki sąd zdecydował o ich dalszym pozostawaniu w areszcie.
Polska chce, aby zostali przekazani polskim organom ścigania.
Mieli przyjechać do Polski specjalnie po to, żeby podpalić stację
Z ustaleń niemieckich i polskich służb wynika, iż podejrzani mieli zostać przewiezieni do Polski w nocy z 22 na 23 września 2026 roku.
Ich celem miała być stacja Starlink w Woli Krobowskiej w powiecie grójeckim.
Według ABW dwie zamaskowane osoby dostały się na teren obiektu, rozlały łatwopalną ciecz i podpaliły urządzenia sterujące instalacją.
Po około trzech minutach miały opuścić teren.
Pożar objął urządzenia zasilające naziemną stację łączności satelitarnej. Akcja gaśnicza trwała ponad sześć godzin.
Polskie służby zebrały materiał dowodowy
W wyjaśnianie sprawy zaangażowane zostały Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralne Biuro Śledcze Policji oraz Prokuratura Krajowa.
Śledczy zabezpieczyli ślady DNA i linii papilarnych, analizowali monitoring oraz odtworzyli trasy przemieszczania się podejrzanych.
Według ABW dwóch podejrzanych mieszkało na stałe w Niemczech.
Mężczyźni mieli wjechać do Polski przez Świecko, zatrzymać się w Łodzi, a następnie dotrzeć do Woli Krobowskiej.
Po zdarzeniu wrócili do Niemiec.
Śledztwo dotyczy działania na rzecz obcego wywiadu
Polska prokuratura wszczęła śledztwo dotyczące działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej, dokonania aktu dywersji oraz przestępstwa o charakterze terrorystycznym.
Według Prokuratury Krajowej istnieje uzasadnione podejrzenie, iż sprawcy mogli działać na polecenie rosyjskich służb specjalnych.
Śledczy badają, czy celem operacji było zakłócenie funkcjonowania systemu Starlink w Polsce oraz innych państwach Europy Środkowej i Wschodniej.
Starlink ma znaczenie także dla Ukrainy
System Starlink należący do firmy SpaceX zapewnia łączność satelitarną.
Ma on szczególne znaczenie w Ukrainie, gdzie jest wykorzystywany między innymi do utrzymywania komunikacji w warunkach wojennych.
To właśnie strategiczne znaczenie systemu jest jednym z powodów, dla których sprawa podpalenia stacji w Polsce jest badana również pod kątem dywersji i działania na rzecz obcego wywiadu.
Śledczy szukają kolejnych osób powiązanych ze sprawą
Zatrzymanie domniemanego zleceniodawcy nie kończy śledztwa.
ABW już wcześniej informowała o zatrzymaniu osoby, która miała prowadzić rozpoznanie stacji w Woli Krobowskiej.
Podejrzany miał wykonywać zdjęcia i nagrania, przesyłać je przez komunikator Telegram oraz sprawdzać zabezpieczenia obiektu.
Polskie i niemieckie służby przez cały czas ustalają role wszystkich osób zaangażowanych w sprawę.
Badany jest również wątek możliwych organizatorów oraz ewentualnego powiązania całej operacji z rosyjskimi służbami.
Co wiadomo na 3 listopada?
W sprawie mamy w tej chwili kilku podejrzanych.
Dwaj obywatele Turcji są podejrzani o bezpośrednie dokonanie podpalenia i przebywają w areszcie w Niemczech.
Polska zabiega o ich przekazanie.
Kolejny obywatel Turcji został zatrzymany 3 listopada i jest podejrzewany o zlecenie ataku.
Niemieckie służby zabezpieczyły przy nim osiem telefonów i amunicję.
Jednocześnie polska prokuratura i ABW badają możliwy związek podpalenia z działalnością rosyjskich służb specjalnych.

1 godzina temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·