Nie będzie śledztwa w sprawie incydentu, do którego doszło trzy miesiące temu podczas tajnego głosowania w Radzie Miasta Bochnia. O decyzji prokuratury poinformował sam zainteresowany, radny Leszek Stabrawa, podczas czwartkowej sesji. – Prokuratura stwierdziła, iż odmawia wszczęcia śledztwa – przekazał radny.
Sprawa ma swój początek w marcu, kiedy to podczas XXVII sesji Rady Miasta doszło do nietypowej sytuacji. W trakcie tajnego głosowania nad wyborem drugiego wiceprzewodniczącego, radny Leszek Stabrawa pobrał kartę, ale nie wrzucił jej do urny, ale zabrał ze sobą, opuszczając salę. Choć kartę zwrócił do biura rady jeszcze w trakcie trwania obrad, radna Jolanta Michałowska uznała to za naruszenie procedur i zawnioskowała o powiadomienie organów ścigania. Przewodniczący Jan Balicki, mimo własnych wątpliwości prawnych, skierował pismo do Prokuratury Rejonowej w Bochni – pisaliśmy o tym TUTAJ.
Czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego
Podczas czerwcowej sesji Leszek Stabrawa poinformował o finale postępowania. Z przekazanych informacji wynika, iż prokuratura wydała postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa na podstawie art. 17 § 1 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego. W praktyce oznacza to, iż śledczy uznali, iż opisany czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego, czyli po prostu nie jest przestępstwem.
Sam radny od początku tłumaczył, iż jego zachowanie było świadomą formą protestu.
– Podczas wyjaśnień (w prokuraturze – przyp. red.) przedstawiłem rzeczywisty powód, dla którego nie zagłosowałem na drugiego wiceprzewodniczącego, co było zgodne ze stanowiskiem klubu. Uważaliśmy i do tej pory uważamy, iż jest to zupełnie niepotrzebna funkcja – doprecyzował w czwartek podczas sesji Leszek Stabrawa.
Podkreślił również, iż za prawidłowość tajnego głosowania odpowiada komisja skrutacyjna, a on sam poinformował jej przewodniczącego o nieoddaniu głosu.
„To było działanie, żeby kogoś obrzucić błotem”
Dla radnego Stabrawy ostatnie miesiące były czasem mierzenia się z wizerunkowymi skutkami zawiadomienia do prokuratury. – Rzeczą, która mnie dotyka osobiście, jest to, iż od tego czasu zdarzyło mi się w paru komentarzach dotyczących pracy Rady Miasta przeczytać, iż „radny Stabrawa to ten radny, co do którego są zarzuty prokuratorskie”. Czytanie komentarzy, iż jest się radnym, wobec którego są zarzuty prokuratorskie, to dosyć ciężkie piętno – wyznał na sali obrad.
Radny ocenił, iż skierowanie sprawy do prokuratury było działaniem celowym, mającym na celu zdyskredytowanie go w oczach opinii publicznej.
– Cała ta sytuacja, jestem przekonany, ponieważ nie trudno się zorientować, kto jest odpowiedzialny za prawidłowe przeprowadzenie tajnego głosowania i iż nie jest to radny głosujący, wobec czego składający to zawiadomienie – mam wrażenie – miał tego doskonałą świadomość. To było działanie – tak jak ja się do tego odnoszę – wyłącznie takie, żeby kogoś obrzucić błotem. Udało się, brawo – powiedział Leszek Stabrawa. Dodał jednak, iż zbyt długo pracował na własne dobre imię, by ta sytuacja mogła mu trwale zaszkodzić.
Łatwość rzucania oskarżeń
W dalszej części dyskusji radny odniósł się bardziej ogólnie do atmosfery debaty publicznej i sposobu prowadzenia sporów w bocheńskim samorządzie.
– Niezwykle lekką ręką rzucane są czasem bardzo ciężkie oskarżenia, z którymi potem często Bogu ducha winna osoba musi się mierzyć – stwierdził Leszek Stabrawa.
Do wypowiedzi radnego krótko odniósł się przewodniczący rady Jan Balicki, przyznając, iż już w dniu zdarzenia zauważał błędy w procedurze, które powinny zostać wyłapane przez prowadzących obrady i komisję skrutacyjną.
– Mimo wszystko proponuję nie czytać postów albo czytać posty, które są podpisane, osób, które pan zna, albo jest pan w stanie je zidentyfikować, bo inaczej nabawi się pan frustracji, stresu i kłopotów żołądkowych. Niestety to jest cena próbowania bycia osobą, która chce się interesować sprawami społecznymi i próbuje pewne sprawy załatwiać. Nie zawsze wszyscy uważają, iż to, co robimy jest takie jakby oczekiwali. Pomijam już w ogóle takie osoby, które karmią się takimi emocjami, iż coś sobie napiszą po to, żeby komuś przywalić. Niestety, taka jest rzeczywistość – powiedział przewodniczący Jan Balicki.
– Chcę żeby to wybrzmiało: nie mam żadnych pretensji do pana przewodniczącego – podkreślił radny Leszek Stabrawa.

1 godzina temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·