W niedzielę 9 sierpnia 2026 roku w mediach społecznościowych rozeszło się nagranie z interwencji policji w Netherton koło Liverpoolu. Film pokazuje, jak funkcjonariusz Merseyside Police odpycha polską matkę, grozi jej gazem PAVA (pieprzowym) i aresztuje ją, gdy ta nie chce zostawić syna samego z policjantem. Chłopiec – wówczas 12-letni Wojtek – według relacji rodziny został zabrany do radiowozu boso, a podczas zatrzymania miał doznać złamania nadgarstka. Sprawa gwałtownie stała się przedmiotem ostrej debaty publicznej.
Co się wydarzyło 27 lipca 2026 roku
Incydent miał miejsce około godziny 21:50 w poniedziałek 27 lipca 2026 r. na Hereford Drive w Netherton (Sefton, Merseyside). Policjant przyjechał po zgłoszeniu dotyczącym włamania. Chciał porozmawiać z nieletnim chłopcem. Matka – Polka mieszkająca w Wielkiej Brytanii – stanowczo odmawiała odejścia od syna, powtarzając, iż to jej dziecko. Na nagraniu widać i słychać, jak funkcjonariusz kilkukrotnie każe jej odejść, a następnie fizycznie ją odpycha (w tym w okolice szyi i głowy). Kobieta odpowiada po angielsku: „Are you stupid?” („Jesteś głupi?”). Policjant wyciąga spray PAVA i grozi jego użyciem. Matka zostaje zakuta w kajdanki i aresztowana pod zarzutem naruszenia porządku publicznego (breach of the peace).
Chłopiec na filmie mówi m.in.: „If you spray me, I’m gone” oraz iż nie chce rozmawiać z funkcjonariuszem po tym, co zrobił jego matce. Oficer odpowiada, iż nie ma wyboru.
Merseyside Police potwierdziła te fakty w oświadczeniu dla „Liverpool Echo” (3 sierpnia 2026). Funkcjonariusz reagował na zgłoszenie włamania. Po sprawdzeniu monitoringu CCTV ustalono, iż do żadnego włamania nie doszło, a chłopiec nie był podejrzanym. Matka została zwolniona na miejscu po zakończeniu interwencji. Nie postawiono jej zarzutów. Wydział Professional Standards prowadzi przegląd postępowania oficera. Na dzień publikacji artykułu Echo nie wpłynęła formalna skarga, a sprawa nie została skierowana do Independent Office for Police Conduct (IOPC).
Policja podkreśliła też, iż skoro chłopiec nie był podejrzanym ani nie przebywał w areszcie, nie obowiązywały pełne przepisy PACE dotyczące obecności „appropriate adult” (dorosłego opiekuna) przy przesłuchaniu.
Relacja rodziny Krysińskich
Rodzina – Karol i Angelika Krysińscy oraz ich pięcioro dzieci – przedstawiła znacznie szerszy obraz zdarzeń w rozmowie z portalem British Poles. Dom Krysińskich był otwarty dla dzieci z okolicy. Jednym z nich był 13-letni Sean, syn nigeryjskiej rodziny mieszkającej w sąsiednim lokalu komunalnym (social housing). Sean wprowadził się około pół roku wcześniej. Według rodziców Wojtka wcześniej zdarzały się sytuacje, w których chłopiec zabierał rzeczy nienależące do niego, mimo to rodzina przez cały czas go przyjmowała.
Dzień przed interwencją Sean był z rodziną Krysińskich. Podczas tankowania na stacji benzynowej wszedł do sklepu i zabrał dużą ilość słodyczy. Ojciec Karol powiedział mu wtedy, iż nie jest już mile widziany w ich domu. Sean miał potem kopać w drzwi i krzyczeć. Według relacji przekazanej m.in. przez kanał Wesley Winter, nigeryjska rodzina oskarżyła następnie Wojtka o kradzież kluczy do ogrodu – zarzut, który chłopiec i rodzice zdecydowanie odrzucają. Wcześniej tego dnia chłopcy grali w piłkę na ulicy; syn sąsiadów chciał dołączyć, ale odmówiono mu.
Na miejsce przyjechał początkowo jeden funkcjonariusz (rodzice zwracają uwagę, iż po godzinie 22. policjanci zwykle jeżdżą parami). Po aresztowaniu matki pojawiły się kolejne radiowozy – łącznie 10–12 funkcjonariuszy, w tym – według rodziny – uzbrojona jednostka. Wojtek został zabrany do radiowozu boso; funkcjonariusz miał odmówić możliwości założenia butów i skarpet. Ojciec próbował jechać za radiowozem, ale został zablokowany. Gdy odzyskał syna, chłopiec był przestraszony i zapłakany. Według relacji Wojtka funkcjonariusz o numerze służbowym 1301 wykręcił mu rękę tak mocno, iż złamał nadgarstek.
Chłopiec trafił do szpitala. Otrzymał gips na sześć tygodni, a potem czeka go rehabilitacja. Dwa dni po zdarzeniu skończył 13 lat. Rodzina posiada kilka dodatkowych nagrań z interwencji. Twierdzi, iż doszło do naruszenia Equality Act 2010 i procedur policyjnych, a interwencja miała charakter dyskryminacyjny. Zaangażowano kancelarie prawne (jedną z Southport, drugą z Londynu). Według rodziców sprawą zajmuje się także IOPC.
Karol Krysiński mówił m.in.: „Nie wiedziałem, o co chodzi. Ja naprawdę podczas tej interwencji się bałem. Wszystko działo się na oczach dzieci, zarówno naszych, jak i innych dzieci z sąsiedztwa”. Angelika podkreślała zaskoczenie, iż na miejscu pojawił się tylko jeden funkcjonariusz o tak późnej porze.
Nagranie wywołało silne reakcje zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i wśród polskiej diaspory. Część komentujących wskazuje na problem tzw. „two-tier policing” – różnego traktowania w zależności od pochodzenia stron sporu. Inni podkreślają, iż matka miała prawo chronić małoletniego syna i iż samotne przesłuchiwanie 12-latka budzi poważne wątpliwości proceduralne. Pojawiły się też głosy broniące funkcjonariusza, który działał w nocy, sam, po zgłoszeniu przestępstwa.
Sytuacja w Netherton – dzielnicy z problemami antyspołecznymi i częstymi interwencjami policji – dodatkowo podgrzewa dyskusję o tym, jak brytyjskie organy ścigania radzą sobie z konfliktami sąsiedzkimi w środowiskach wielokulturowych.
Artykuł oparty na: oświadczeniach Merseyside Police i relacjach „Liverpool Echo”, publikacjach Radio ZET i British Poles, nagraniach i wątku opublikowanym przez Wesley Winter (@WesleyWinterYT) oraz kolejnych materiałach udostępnionych przez rodzinę.
A Polish mother was arrested after refusing to leave her 13 year old son unattended with a police officer in Liverpool. Her son had been accused by a Nigerian family living in social housing of stealing garden keys, an allegation he denies.
The officer later threatened to pepper… pic.twitter.com/qn7rAtG034
— WesleyWinter (@WesleyWinterYT) August 9, 2026













English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·