Po zawaleniu mostu w Dębowcu prokuratura bada, czy doszło do rażącego przekroczenia tonażu

1 godzina temu

Przesłuchania świadków, analiza monitoringu i powołanie biegłego z zakresu budownictwa – to kolejne działania prowadzone po czerwcowym zawaleniu mostu nad Knajką w Dębowcu. Jedna z badanych wersji zakłada, iż przeprawa mogła runąć po przejeździe znacznie przeciążonych pojazdów.

Prokuratura Rejonowa w Cieszynie prowadzi postępowanie dotyczące zawalenia się mostu na ul. Szkolnej w Dębowcu. Komunikat w tej sprawie opublikowała rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej, prok. Małgorzata Moś-Brachowska.

Do zdarzenia doszło 18 czerwca w godzinach popołudniowych. Most nad rzeką Knajką załamał się i runął do koryta rzeki. Choć nikt nie odniósł obrażeń, całkowicie zablokowana została ważna lokalna przeprawa łącząca Dębowiec z Ochabami i drogą krajową DK81.

Jak poinformowała prokuratura, śledczy wykonali oględziny miejsca zdarzenia, zabezpieczyli dokumentację techniczną obiektu oraz zapisy z kamer monitoringu. realizowane są również przesłuchania świadków. W celu wyjaśnienia przyczyn katastrofy konieczne będzie także uzyskanie opinii biegłego z zakresu budownictwa, który ma ocenić zarówno bezpośrednią przyczynę zawalenia, jak i stan techniczny mostu. Sprawdzone zostanie również, czy oznakowanie drogi było prawidłowe.

Jedna z analizowanych hipotez zakłada, iż do katastrofy mogło dojść wskutek znacznego przekroczenia dopuszczalnej masy pojazdów poruszających się po przeprawie. Na moście obowiązywało ograniczenie do 3,5 tony, wynikające ze znaku B-18.

Do sprawy odniósł się także wicestarosta cieszyński Mieczysław Szczurek. W rozmowie z Polsat Katowice stwierdził, iż przez most miały przejechać dwa ciężkie pojazdy o masie około 35 i 40 ton, mimo obowiązującego ograniczenia.

Nieoficjalnie mówi się również o nagraniu, na którym ma być widoczny przejazd ciężarówki wypełnionej ziemią.

Skutki zawalenia mostu odczuwają przede wszystkim mieszkańcy. Część gospodarstw została odcięta od centrum Dębowca, a codzienne dojazdy do pracy, szkoły czy na zakupy wymagają w tej chwili wielokilometrowych objazdów. W oczekiwaniu na rozwiązanie problemu mieszkańcy we własnym zakresie ułożyli prowizoryczną kładkę z desek, umożliwiającą piesze przedostanie się na drugą stronę rzeki.

Idź do oryginalnego materiału