Mieszkańcy Białej Podlaskiej i całego województwa lubelskiego z rosnącym zażenowaniem obserwują, jak wygląda „nowa jakość” w wykonaniu partii tworzących obecny rząd centralny i powiązanych z nimi lokalnych układów samorządowych. Symbolem tego politycznego łapczywstwa stała się właśnie Magdalena Szczygieł-Mitrus – lubelska radna z klubu prezydenta Krzysztofa Żuka. Ta sama, która według prokuratury mogła sfałszować oświadczenie o miejscu zamieszkania, i ta sama, która bezskutecznie domagała się gigantycznego odszkodowania od Policji. W nagrodę za porzucenie Szymona Hołowni i przejście do nowej partyjki minister klimatu, radna dostała tłustą synekurę w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska. Przewidywane zarobki? Prawie 70 tysięcy złotych rocznie za siedzenie na radzie nadzorczej.
Złote zasady koalicyjnego tortu: Porzuć Hołownię, dostaniesz stołek
Polityczna karuzela stanowisk przyspieszyła w tempie, które przyprawia o zawrót głowy. Jeszcze niedawno Magdalena Szczygieł-Mitrus reprezentowała Polskę 2050 Szymona Hołowni. Jednak w kwietniu br. radna uznała, iż dotychczasowy szyld przestał jej się opłacać. Oficjalnie ogłosiła rozstanie z partią, publicznie żaląc się na „autorytarny model zarządzania” i „brak szacunku”. Jak się jednak okazuje, prawdziwe intencje tego ruchu miały podłoże czysto pragmatyczne, by nie powiedzieć – finansowe.
Radna natychmiast zasiliła szeregi nowo powstałego tworu o nazwie „Centrum Polska” – kanapowego ugrupowania założonego przez ludzi minister klimatu i środowiska, Pauliny Hennig-Kloski, po rozłamie w partii Hołowni. W polityce, zwłaszcza tej spod znaku obecnej władzy, wierność nowemu liderowi jest wyceniana błyskawicznie. Zaledwie miesiąc po politycznej wolcie, w połowie maja, Szczygieł-Mitrus odebrała nominację do rady nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Lublinie.
Kto rekomendował radną do tej intratnej funkcji? Zarząd Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, bezpośrednio podległy pani minister z tej samej partii. Klasyczny, podręcznikowy mechanizm: swoi popychają swoich na państwowe posady, bez mrugnięcia okiem wyrzucając dotychczasowych koalicjantów. Szczygieł-Mitrus zastąpiła bowiem na tym stanowisku działacza… Polski 2050. Grabież łupów trwa w najlepsze.
Kim jest nowa „ekspertka” od ekologii?
Gdy dziennikarze zaczęli dopytywać, jakie to wybitne kompetencje predysponują radną do nadzorowania funduszy przeznaczonych na ochronę środowiska, Szczygieł-Mitrus odpisała z rozbrajającą szczerością, iż ma odpowiednie wykształcenie i 15-letnie doświadczenie w sektorze prywatnym. Sprawdźmy te kwalifikacje: studia z filozofii na KUL, licencjat z dziennikarstwa na UMCS oraz podyplomówka z zarządzania zasobami ludzkimi. Gdzie tu ekologia? Gdzie ochrona środowiska? Gdzie gospodarka wodna? Próżno szukać.
Co ciekawsze, z jej oficjalnych oświadczeń majątkowych wynika, iż jej prywatny biznes – jednoosobowa działalność gospodarczą o dumnej nazwie Human Core – przyniósł jej w całym 2025 roku zawrotny dochód w wysokości zaledwie… 9,5 tysiąca złotych. Skoro radna tak „wybitnie” radzi sobie na wolnym rynku, nic dziwnego, iż państwowa kroplówka stała się dla niej ratunkiem. Nowa fucha w radzie nadzorczej WFOŚiGW to – według szacunków opartych na zarobkach innych członków tego gremium – około 69 tysięcy złotych rocznie.
Konto radnej pęka w szwach, a wszystko z publicznych pieniędzy:
-
Ok. 69 000 zł rocznie – Rada Nadzorcza WFOŚiGW (z nadania Ministerstwa Klimatu),
-
51 000 zł rocznie – dieta radnej miejskiej w Lublinie,
-
7 700 zł – dieta za zasiadanie w miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (do której powołał ją prezydent Krzysztof Żuk).
Prokuratura, kajdanki i „podmiejski” mandat
Dla prawicowego czytelnika z Południowego Podlasia, gdzie wśród ludzi szanuje się prawo i elementarną uczciwość, postać tej radnej to kwintesencja tego, z czym należy walczyć. Sprawa finansowych profitów to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Nad radną Szczygieł-Mitrus wiszą bowiem poważne zarzuty natury prawnej.
Obecnie Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ prowadzi śledztwo w sprawie złożonego przez nią oświadczenia przed wyborami samorządowymi. Ujawniono bowiem, iż radna wcale nie mieszkała na stałe w Lublinie, gdzie zdobyła mandat, ale w luksusowym domu w miejscowości Turka, na terenie podlubelskiej gminy Wólka. Kodeks wyborczy jasno mówi: radnym danej gminy może być tylko ten, kto w niej faktycznie mieszka. Oszukiwanie ordynacji wyborczej to uderzenie w fundamenty demokracji, ale dla ludzi z ferajny prezydenta Żuka to najwyraźniej norma.
To jednak nie koniec rewelacji. Według portalu jawnylublin.pl radna niedawno poniosła sromotną klęskę w sądzie. Domagała się od Komendanta Miejskiego Policji w Lublinie astronomicznej kwoty 171 tysięcy złotych odszkodowania i zadośćuczynienia. Za co? Za to, iż policjanci… zatrzymali ją i w kajdankach przewieźli na tzw. „dołek” po interwencji domowej w jej posiadłości w Turce. Sąd Okręgowy w Lublinie bezlitośnie odrzucił jej roszczenia, wskazując, iż wniosek złożyła za późno (minął rok od zatrzymania). Można złośliwie skomentować: skoro nie udało się wyciągnąć 171 tysięcy od Policji z kieszeni podatnika, partia musiała natychmiast zrekompensować tę stratę i dać posadę w funduszu ochrony środowiska.
Dokąd zmierzasz, Lubelszczyzno?
Mieszkańcy naszego regionu, od Radzynia po Parczew, doskonale widzą ten festiwal hipokryzji. Przed wyborami politycy „koalicji 13 grudnia” krzyczeli o transparentności, odpolitycznieniu spółek i odnowie moralnej. Dziś, gdy dorwali się do władzy, bezczelnie dzielą łupy, nagradzają politycznych migrantów i śmieją się w twarz uczciwym, ciężko pracującym Polakom.
Przypadek podmiejskiej radnej z Lublina, która po kryjomu mieszka w sąsiedniej gminie, przegrywa sprawy o policyjne zatrzymania, a na koniec ląduje na miękkim, państwowym fotelu za kilkadziesiąt tysięcy rocznie, to dowód na to, iż system „kolesiostwa plus” ma się doskonale. Jako konserwatywny i patriotyczny głos Podlasia pytamy: kiedy skończy się to bizancjum za publiczne pieniądze?
Artykuł został przygotowany w oparciu o ustalenia śledcze portalu jawnylublin.pl.

1 godzina temu










English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·